- Bezprawnik -
- Nieruchomości -
- I po żniwach w branży włamywaczy. Teraz czas na zasłużone ferie
I po żniwach w branży włamywaczy. Teraz czas na zasłużone ferie
W 2024 r. w samym grudniu odnotowano 2179 kradzieży z włamaniem do nieruchomości. Dla porównania, w sierpniu tego samego roku było ich 827. To różnica 1352 zdarzeń i ponad dwa i pół razy więcej przypadków na finiszu roku niż w wakacyjnym dołku.
Zestawienie miesięczne dla lat 2019–2024 pokazuje stały wzorzec: grudzień jest najgorętszym okresem, a sierpień jednym z najsłabszych. Łącznie w sześciu latach zarejestrowano w grudniach 16 087 włamań, podczas gdy w sierpniach 6722.
W branży włamywaczy też panuje sezonowość
W tle widać też drugi trend: ogólny spadek liczby włamań w Polsce. W 2019 r. odnotowano 20 314 kradzieży z włamaniem do nieruchomości, a w 2024 r. było to 14 076. To spadek o 6238 przypadków, czyli ok. 31 proc. w pięć lat.
Równie wyraźnie widać zmianę rok do roku: w 2023 r. odnotowano 16 824 zdarzenia, a w 2024 r. 14 076, czyli o 2748 mniej (ok. 16 proc. spadku). Dane cząstkowe z 2025 r. także idą w dół: od stycznia do końca października zarejestrowano 9639 włamań, podczas gdy w analogicznym okresie 2024 r. było ich 10 957. To spadek o 1318 przypadków, czyli ok. 12 proc. To wszystko dane od Rankomatu.
Spadek w skali kraju nie znosi jednak tego, że końcówka roku ma swoją specyfikę. Grudzień oznacza więcej wyjazdów i dłuższych nieobecności, większą liczbę wizyt i dostaw, a także częstsze sytuacje, gdy mieszkanie wygląda na puste. To warunki sprzyjające sprawdzeniu, czy ktoś jest w domu, i szybkiemu wykorzystaniu okazji.
Różnice są widoczne również geograficznie. W grudniu 2024 r. najwięcej włamań w liczbach bezwzględnych odnotowano w województwie mazowieckim (478) oraz dolnośląskim (380). Dalej znalazły się: śląskie (215), pomorskie (158) i łódzkie (143).
Z drugiej strony w województwie podkarpackim zarejestrowano w grudniu 36 takich zdarzeń. Kiedy jednak przejdzie się na wskaźnik na 100 tys. mieszkańców, układ sił się zmienia: dolnośląskie osiąga 13,2, mazowieckie 8,7, a podkarpackie 1,7. To pokazuje, że same liczby bezwzględne nie zawsze oddają poziom ryzyka w danym regionie.
Tu dochodzimy do polis mieszkaniowych
Z perspektywy domowego budżetu różnica między minimalną ochroną a sensowną polisą nie zawsze jest duża, a konsekwencje bywają diametralne. Przywoływany koszt ochrony samego wyposażenia o wartości 50 tys. zł zaczyna się od ok. 85 zł rocznie.
Z kolei pełniejsza, kompleksowa polisa dla nieruchomości zwykle mieści się w widełkach 300–400 zł rocznie, zależnie od zakresu i parametrów. Warto też pamiętać o problemie niedoubezpieczenia: gdy suma ubezpieczenia jest zaniżona w stosunku do realnej wartości domu i wyposażenia, wypłata po szkodzie może nie pokryć faktycznych kosztów odtworzenia.
zobacz więcej:










