- Bezprawnik -
- Nieruchomości -
- Kompostownik przy płocie. Sąsiad może cię pozwać, choć wszystko robisz legalnie
Kompostownik przy płocie. Sąsiad może cię pozwać, choć wszystko robisz legalnie
Kompostownik kojarzy się przede wszystkim z ekologią i oszczędnością. Coraz więcej właścicieli domów jednorodzinnych decyduje się na kompostowanie bioodpadów, a wiele gmin zachęca do tego, oferując niższe opłaty za wywóz śmieci. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że wraz z przywilejami pojawiają się także obowiązki. Ich lekceważenie może prowadzić do sąsiedzkich konfliktów, utraty ulgi, a nawet do postępowania sądowego.
Co wolno, a czego nie wolno wrzucać do kompostownika?
Najczęstszym błędem jest traktowanie kompostownika jak dodatkowego kosza na odpady. Tymczasem powinny trafiać do niego przede wszystkim resztki roślinne, skoszona trawa, liście czy obierki z warzyw i owoców. Nie wolno natomiast kompostować mięsa, ryb, kości, nabiału, tłuszczów, odchodów zwierząt czy odpadów zanieczyszczonych chemikaliami. Właśnie takie odpady najczęściej powodują nieprzyjemny zapach, przyciągają szczury i owady oraz stają się źródłem sporów z sąsiadami.
Odległość kompostownika od granicy działki – co mówią przepisy?
Jednym z najczęściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że przepisy określają minimalną odległość kompostownika od granicy działki. W rzeczywistości ogólnopolskie regulacje nie wskazują takich odległości. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności. Znaczenie mogą mieć regulaminy utrzymania czystości obowiązujące w poszczególnych gminach oraz ogólne przepisy prawa cywilnego. Dlatego przed budową kompostownika warto sprawdzić lokalne uchwały.
Kompostownik a immisje sąsiedzkie
Kluczowe znaczenie ma art. 144 Kodeksu cywilnego, który nakazuje właścicielowi nieruchomości powstrzymywać się od działań zakłócających korzystanie z sąsiednich działek ponad przeciętną miarę. W praktyce oznacza to, że nawet legalnie postawiony kompostownik może stać się problemem, jeśli powoduje uciążliwe zapachy, przyciąga gryzonie lub owady albo prowadzi do zanieczyszczania sąsiedniej posesji. To ten sam mechanizm prawny, na który powołują się osoby skarżące się na przedłużający się remont czy inne uciążliwości zza płotu.
Jak podkreślają prawnicy zajmujący się prawem nieruchomości, sam kompostownik rzadko jest przyczyną konfliktu. Problemem jest najczęściej jego niewłaściwe prowadzenie lub nieodpowiednia lokalizacja. Warto dodać, że w polskim prawie wciąż nie funkcjonują żadne normy smrodu, co dodatkowo utrudnia jednoznaczną ocenę, kiedy zapach z sąsiedniej działki przekracza dopuszczalną granicę.
Co orzekały sądy w sporach o uciążliwości?
Choć niewiele wyroków dotyczy wyłącznie kompostowników, sądy od lat rozstrzygają spory dotyczące tzw. immisji sąsiedzkich, czyli uciążliwości oddziałujących na sąsiednie nieruchomości. W wyroku z 2 czerwca 2016 r. (sygn. I CSK 533/15) Sąd Najwyższy podkreślił, że właściciel nieruchomości może zostać zobowiązany do ograniczenia uciążliwości do „przeciętnej miary", nawet jeśli korzysta ze swojej własności zgodnie z prawem.
W praktyce oznacza to, że jeśli źle prowadzony kompostownik powoduje intensywny odór, przyciąga szczury lub owady i utrudnia korzystanie z sąsiedniej posesji, sąsiad może wystąpić do sądu z roszczeniem o usunięcie takich uciążliwości. W podobnym kierunku od lat zmierza również orzecznictwo sądów powszechnych, które podkreśla, że prawo własności nie daje prawa do nadmiernego zakłócania korzystania z sąsiednich nieruchomości.
Ulga za kompostowanie oznacza także obowiązki
W wielu gminach właściciele domów jednorodzinnych mogą liczyć na obniżenie opłaty za gospodarowanie odpadami, jeśli zadeklarują kompostowanie bioodpadów. Nie jest to jednak przywilej bezwarunkowy. Gmina może skontrolować, czy kompostownik rzeczywiście istnieje i jest wykorzystywany zgodnie z deklaracją. Jeżeli okaże się, że właściciel oddaje bioodpady do odbioru lub w ogóle nie prowadzi kompostownika, może utracić prawo do ulgi. Podobne zasady dotyczą zresztą innych obniżek, w tym niższych opłat za śmieci dla seniorów, których gminy również nie przyznają automatycznie.
Na tym konsekwencje mogą się nie kończyć. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, za podanie nieprawdziwych informacji w deklaracji dotyczącej kompostowania bioodpadów grozi kara grzywny. Jej wysokość ustala sąd na podstawie przepisów Kodeksu wykroczeń i może ona wynieść od 20 do nawet 5 tys. zł. Niezależnie od tego właściciel będzie musiał ponownie uiszczać pełną opłatę za odbiór odpadów zgodnie z uchwałą obowiązującą w danej gminie.
Deklaracja i kontrola gminy
Kompostowanie bioodpadów zgłasza się gminie w tym samym dokumencie, w którym wskazujemy liczbę mieszkańców i sposób gospodarowania odpadami. Prawidłowo wypełniona deklaracja śmieciowa jest więc podstawą zarówno do naliczenia opłaty, jak i do przyznania ulgi za kompostownik.
Nawet gminy nie mogą dowolnie ustalać zasad
Co ciekawe, ograniczenia dotyczą nie tylko właścicieli nieruchomości. Wojewodowie w swoich rozstrzygnięciach nadzorczych przypominają, że rady gmin nie mogą dowolnie tworzyć nowych obowiązków dotyczących kompostowników ani wykraczać poza upoważnienie wynikające z ustawy. Oznacza to, że lokalne regulaminy muszą mieścić się w granicach prawa, a mieszkańcy mogą kwestionować przepisy, które nakładają obowiązki niemające podstawy ustawowej.
Ekologia wymaga rozsądku
Kompostownik pozostaje jednym z najprostszych sposobów ograniczenia ilości odpadów i produkcji naturalnego nawozu. Nie zwalnia jednak z przestrzegania prawa ani z poszanowania praw sąsiadów. Dobrze prowadzony jest praktycznie niewyczuwalny i nie powoduje problemów. Źle utrzymywany może natomiast szybko stać się przyczyną konfliktów, utraty ulg, a w skrajnych przypadkach także postępowania przed sądem.
zobacz więcej:











