- Bezprawnik -
- Prawo -
- Spór z kontrolerem biletów może cię kosztować nawet 5000 zł. Wystarczy, że popełnisz ten błąd
Spór z kontrolerem biletów może cię kosztować nawet 5000 zł. Wystarczy, że popełnisz ten błąd
Są osoby, które z jakiegoś powodu bardzo nie lubią być legitymowane. Ich preferencje nie zmieniają jednak ciążących na nich obowiązków. Obejmują one także pokazanie dowodu osobistego kontrolerom biletów. Odmowa oznacza popełnienie wykroczenia.
Legitymowanie to nie kara, lecz zwykła czynność administracyjna
Przyznam się wam, że nigdy nie rozumiałem osób, które robią wielkie halo ze stosunkowo prostej czynności administracyjnej, jaką jest wylegitymowanie przez na przykład policję. Nie jest to w końcu żadna forma kary ani wszczęcia przeciwko legitymowanej osobie jakiegoś postępowania. Ot, uprawniony organ sprawdza, z kim właściwie ma do czynienia.
Nie każdy zdaje sobie też sprawę z tego, że prawo do wylegitymowania kogoś przysługuje nie tylko przedstawicielom formacji porządkowych w rodzaju wspomnianej policji czy straży miejskiej. Mogą to zrobić także kontrolerzy biletów w pociągach czy pojazdach komunikacji miejskiej. Co więcej, jak podkreśla UODO, kontrola dokumentu tożsamości w PKP nie stanowi naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych.
Podróżny musi im w określonych sytuacjach okazać dokument tożsamości. Jeżeli tego nie zrobi, ryzykuje karę.
Odmowa wylegitymowania się to wykroczenie z art. 65 kodeksu wykroczeń
Tym razem rozważania najlepiej będzie zacząć właśnie od kary, która stanowi świetny punkt wyjścia. Jej podstawę prawną stanowi art. 65 kodeksu wykroczeń. Interesuje nas przede wszystkim drugi paragraf.
§ 1. Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania:
W tym przypadku kontroler jest „instytucją upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania". Odmawiając okazania dokumentu tożsamości – dowodu osobistego, paszportu, mDowodu z aplikacji mObywatel albo innego dokumentu, który potwierdza, kim właściwie jesteśmy – ryzykujemy grzywną albo ograniczeniem wolności. Warto przy tym pamiętać, że są jednak sytuacje, w których odmowa wylegitymowania jest zgodna z prawem, jeśli żądający nie ma do tego podstawy prawnej.
Uprawnienia kontrolera w ustawie prawo przewozowe
Ktoś mógłby w tym momencie stwierdzić, że kontroler nie ma przecież prawa zastosować wobec nas przymusu bezpośredniego, więc konsekwencji odmowy wylegitymowania się w praktyce bardzo łatwo uniknąć. To nie do końca prawda.
Uprawnienia kontrolerów znajdziemy w art. 33a ustawy prawo przewozowe, który określa przy okazji sposób postępowania w sytuacji, gdy podróżny nie posiada biletu.
Dopóki podróżny ma bilet, kontroler nie sprawdza tożsamości
Kontrola zaczyna się oczywiście od prośby o okazanie dokumentu przewozowego. Bilet jest takowym dla przewozów pasażerskich. Jeżeli podróżny go posiada i akurat nie korzysta z żadnej zniżki wymagającej okazania jakiegoś kolejnego dokumentu, to sprawa rozwiązuje się błyskawicznie.
Zakładamy jednak, że pojawia się jakiś problem. Biletu nie ma albo w grę wchodzi spór o zniżkę. Kontroler chce nałożyć na podróżnego karę. Ten odmawia. Dopiero wtedy, zgodnie z art. 33a ust. 7, pojawia się konieczność wylegitymowania.
Kontroler może wylegitymować podróżnego bez biletu, który nie chce zapłacić kary
Właśnie z przywołanego przed chwilą przepisu wynika uprawnienie kontrolera do żądania od podróżnego dokumentu tożsamości. Obejmuje ono jedynie bardzo wąską grupę osób:
Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego albo osoba przez niego upoważniona ma prawo:
Na szczególną uwagę zasługuje punkt 2). Nasz podróżny nie tylko nie chce dać się wylegitymować, ale też ani myśli zapłacić kary za przejazd bez ważnego biletu. Być może się awanturuje, być może po prostu popisuje się przed znajomymi. W tym momencie kontroler ma prawo go ująć. Warto tu dodać, że mechanizm ten działa podobnie jak zatrzymanie obywatelskie sprawcy czynu zabronionego.
Ujęcie przez kontrolera może wiązać się z przymusem fizycznym
Jak to z ujęciem bywa, jego bezpośrednim celem jest przekazanie danej osoby policji. Może się ono wiązać z czysto fizycznym przymusem. W tym momencie warto wspomnieć o ust. 8 tego samego artykułu, który nakazuje podróżnemu pozostać na miejscu i dać się ująć.
W przypadku, o którym mowa w ust. 7 pkt 2, do czasu przybycia funkcjonariusza Policji lub innych organów porządkowych, podróżny obowiązany jest pozostać w miejscu przeprowadzania kontroli albo w innym miejscu wskazanym przez przewoźnika lub organizatora publicznego transportu zbiorowego albo osobę przez niego upoważnioną.
Policjanci po przybyciu na miejsce podejmują czynności zmierzające do ustalenia tożsamości podróżnego. Innymi słowy: w najlepszym wypadku zostanie on skutecznie wylegitymowany przez funkcjonariuszy. W najgorszym zostanie zatrzymany, a proces ustalania tożsamości zakończy się na komendzie ze wszystkimi tego konsekwencjami. To zresztą pokazuje, jak szerokie są uprawnienia policji podczas kontroli drogowej i ustalania tożsamości.
Sąd nie będzie miał powodu do wyrozumiałości
Warto wrócić teraz do art. 65 kodeksu wykroczeń. Policjanci mogą wystawić podróżnemu mandat. Ile? To zależy w dużej mierze od policjantów. Najczęściej podaje się kwoty od 20 do 500 zł.
Ukarany ma oczywiście prawo odmówić przyjęcia. Sprawa wówczas trafi do sądu, który wymierzy mu karę – prawdopodobnie wyższą. Maksymalna wysokość grzywny wynosi w tym przypadku 5000 zł.
Odmowa wylegitymowania już na początku była całkowicie nieuzasadniona ze względu na ustawowe upoważnienie kontrolera. W momencie zaangażowania w sprawę policji to, co wydawało się prostym gestem oporu, może skończyć się realnymi, dotkliwymi konsekwencjami.
zobacz więcej:










