- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Chciałam kupić nową pralkę i przeżyłam szok. Sklepy i producenci niechętnie o tym mówią
Chciałam kupić nową pralkę i przeżyłam szok. Sklepy i producenci niechętnie o tym mówią
Właśnie rozglądam się za nową pralką. Znajomi doradzili mi, by kupić taką z szybkim, np. godzinnym programem. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że tego rodzaju urządzeń, do niedawna popularnych, praktycznie już nie ma. Nowoczesna pralka na standardowe pranie w trybie ECO potrzebuje bowiem często 3-4 godzin, by zużywać jak najmniej prądu i wody. Jest zatem niewygodnie, ale za to korzystniej dla naszego portfela. Najlepiej nauczyć się więc używać timera. Dobrą opcją może też być włączanie sprzętu w godzinach, gdy energia jest tańsza, na co pozwala taryfa G12.
Producenci chwalą się klasą energetyczną, ale nie tym, jak długo pracuje ich sprzęt
Dla przykładu posłużymy się popularnym modelem Bosch Serie 2 WGE03201PL. Urządzenie to ma klasę energetyczną A – zgodnie ze skalą, którą wprowadziły nowe etykiety energetyczne – i można je uznać za sprzęt ze średniej półki cenowej. Kosztuje ok. 1500 zł.
Żeby dowiedzieć się, jak długo pracuje taka pralka, zwykle trzeba mocno wczytać się w opis. Sklepy eksponują inne dane, dotyczące ładowności czy obrotów na minutę, a informacje o czasie prania umieszczają na samym końcu oferty lub w załącznikach.
Po dotarciu do szczegółów w materiałach firmy Bosch widzimy, że model Serie 2 przy pełnym ładunku i w trybie ECO pracuje dokładnie 3 godziny i 33 minuty.

Krótkie programy prania to chwyt marketingowy
Pralka ta ma też inne programy – na 15 i 30 minut. Dotyczą one jednak niewielkich wsadów, obejmujących mniej niż połowę bębna. Z uwagi na zużycie wody i prądu większość z nas unika robienia prania w ten sposób.
Opis przedstawionego stanu rzeczy to rynkowy standard, stąd nie ma w nim żadnego zarzutu wobec firmy Bosch. Podobne parametry mają także np. pralki Amica czy TVÄTTAD, produkowane dla Ikei.
Surowe normy energetyczne, które muszą spełniać sprzęty oferowane w UE
Obecnie wypuszczenie na rynek nowej pralki nie jest prostą sprawą. Musi ona bowiem spełniać wyśrubowane normy energetyczne.
Dlatego wspomniany model zużywa przy jednym praniu w trybie ECO zaledwie 47 litrów wody i mniej niż 0,5 kWh prądu. Takie parametry są do osiągnięcia tylko wtedy, gdy urządzenie pracuje długo. Znacznie więcej energii potrafi pochłonąć źle użytkowany bojler elektryczny, o czym rzadko się pamięta. Warto przy tym uważać na krążące w sieci mity o oszczędzaniu energii elektrycznej.
Wyjściem z sytuacji jest funkcja opóźnienia startu
Jeśli wiemy, kiedy będziemy mieć czas na rozwieszenie prania, najlepiej nastawić je wcześniej, aby sprzęt zakończył pracę o dogodnej dla nas porze.
Dobrym pomysłem okazuje się przy tym zmiana taryfy energii elektrycznej na G12, pozwalającą na korzystanie z tańszego prądu w wyznaczonych godzinach (np. 13:00 – 15:00 oraz 22:00 – 6:00).
Współczesne pralki chodzą tak długo, że w przedstawionych okolicznościach należałoby je nastawiać głównie w nocy. Stąd, analizując oferty na rynku, warto celować w ciche modele, by ich włączaniem nie przeszkadzać sobie, a nade wszystko sąsiadom z bloku. Trzeba bowiem pamiętać, że wykroczeniem bywa również zakłócanie spokoju poza ciszą nocną.










