Ile naprawdę pracują nauczyciele? Dzień z życia nauczyciela polskiego, czyli za co im płacą

Praca Społeczeństwo dołącz do dyskusji (1507) 24.03.2019
Ile naprawdę pracują nauczyciele? Dzień z życia nauczyciela polskiego, czyli za co im płacą

Emilia Wyciślak

Ile zarabia nauczyciel? Pytanie brzmi: Ile pracują nauczyciele? W luźniejszy dzień po dziesięć godzin, przy czym płaci się im jedynie za połowę. Wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy (oczywiście opłacanego według stawki godzinowej) zdjęłoby im duży ciężar z barków.

Internet pełen jest komentarzy osób, które uważają, że nauczyciel powinien pracować osiem godzin dziennie w szkole. Nauczyciele w większości zgadzają się z tym postulatem, bo teraz pracują w dużej mierze tyle samo, tylko nikt im za to nie płaci. I dużo by dali za normalny urlop, który mogliby wziąć sobie w środku roku, ale nikt im tego normalnego urlopu nie da, bo ktoś musi uczyć dzieci. Ile pracują nauczyciele?

Jak wygląda dzień przeciętnego nauczyciela języka polskiego, z wyższym wykształceniem, po ukończeniu całej ścieżki awansu?

Ile pracują nauczyciele?

Nauczyciel pracę zaczyna przed godziną ósmą. Ktoś musi stanąć na dyżurze, bo dzieci przychodzą wcześniej do szkoły. Pani ze świetlicy siedzi nawet i od siódmej, bo niektórzy muszą zdążyć do pracy. Przyjmijmy, że przed nim najlżejszy dzień, pięć godzin lekcyjnych, o 12:35 (teoretycznie) koniec.

Pięć godzin z dziećmi różnego temperamentu, różnego charakteru, które trudno w dzisiejszych czasach czymkolwiek zaciekawić i jeszcze trudniej zdyscyplinować. Przyjmijmy, że to dobry nauczyciel, z powołania, który naprawdę chce czegoś nauczyć. Przynosi im różne ciekawe ilustracje, książki, robi prezentację, oglądają krótki filmik, wymieniają się uwagami. Przez cały czas pracy nauczyciel może skorzystać z toalety dosłownie raz, bo na przerwach ktoś musi stać na dyżurze.

O 12:35 koniec. Teoretycznie. Trzeba zostać jeszcze dziesięć minut, bo przerwa, a ktoś musi zostać na dyżurze. Koniec o 12:45. Minęło pięć pełnych godzin z jedną tylko przerwą. Nauczyciel wraca do domu.

Po powrocie do domu zdąży coś zjeść i musi sprawdzić zeszyty. Polonista nie ma lekko pod tym względem, musi być regularny. Takie sprawdzanie zeszytów jednej klasy to około 200 minut, zakładając, że to dobry nauczyciel i poświęci każdemu zeszytowi dziesięć minut (a klasa średnio liczy 20 uczniów), wypisując komentarze i poprawiając wszystkie błędy. Czyli do pięciu godzin dochodzą dodatkowe trzy, zaokrąglając w dół. Jest osiem.

Dobry nauczyciel, żeby zainteresować uczniów, musi na kolejny dzień przygotować się do lekcji. Przygotować prezentacje, znaleźć filmiki, ilustracje, rozplanowując, jak poprowadzi lekcje. To zajmuje mu najmniej godzinę. Godzin dziewięć.

Potem musi uzupełnić jeszcze dziennik elektroniczny, wpisać tam tematy, oceny cząstkowe. Musi co jakiś czas zerkać do szkolnej chmury, bo tam jest dokumentacja do wypełnienia: choćby PPS, czyli Plan Pracy Szkoły, w ramach którego trzeba wpisywać wszystkie konkursy, wycieczki i inne aktywności, które angażują ucznia poza lekcją. Godzin robi się dziesięć.

W luźny dzień dobry nauczyciel przepracowuje dziesięć godzin, przy czym płaci się mu tylko za pięć.

Ale to nie koniec

Ile pracują nauczyciele? Podsumujmy bezpłatne aktywności. Nauczycielowi nie płaci się za żadną z niżej wymienionych aktywności:

  • sprawdzanie testów, sprawdzianów, prac kontrolnych, prac próbnych,
  • przygotowanie się do lekcji, zebranie materiałów naukowych,
  • udział w radach pedagogicznych,
  • udział w zebraniach z rodzicami,
  • sprawdzanie zeszytów,
  • wypełnianie bardzo angażującej dokumentacji szkolnej na półrocze, tworzenie różnego rodzaju planów ewaluacyjnych,
  • wycieczki szkolne wykraczające poza godziny pracy,
  • udział w obowiązkowych szkoleniach (ba! sam za to musi często zapłacić),
  • udział w radach programowych, klasowych, wychowawczych,
  • przygotowanie uczniów do konkursu

I wiele innych, drobniejszych czynności, takich jak odbieranie telefonów od rodziców w czasie wolnym od pracy. Z tego też powodu wielu nauczycieli to fani pomysłu, żeby pracowali po osiem godzin (przy obecnej stawce godzinowej), bowiem mogliby większość z tych rzeczy zrobić w szkole, dobrze sobie przy tym zarobić i jeszcze po powrocie do domu prawdziwie mieć czas dla siebie.

Ile pracują nauczyciele? Za dużo i za mało się im płaci. Ostatecznie jest to bowiem więcej niż osiem godzin i zrzuca się im na barki coraz to nowsze obowiązki.

1 507 odpowiedzi na “Ile naprawdę pracują nauczyciele? Dzień z życia nauczyciela polskiego, czyli za co im płacą”

  1. Żal mi nauczycieli tacy zapracowani ,polecam Biedronkę , albo kierowca na ciężarówki czas pracy ograniczony do 15 godzin w tym 9 godz.jazdy

  2. Całe wakacje mają wolne wszystkie święta etc.
    Normalny pracownik nie ma dwóch miesięcy urlopu i to jeszcze płatnych.

    Sami wiedzą na co się piszą.

    Przykład wyidealizowany, ilu jest jeszcze nauczycieli którzy w pół godziny przelecą wszystkie zeszyty pobieżnie. A później w międzyczasie biorą na korki dając zadanie dziecku i układając plan na następny dzień.

    • Na pewno mają dwa miesiące wolne?
      Nauczyciele nie biorą udziału w rekrutacji, poprawkach sierpniowych, etc?

        • W idealnym świecie. W ferie zimowe wiele szkół prowadzi jednak jakieś tam zajęcia dla dzieci które nigdzie nie wyjeżdżają. Czasem nawet święta i długie weekendy to mają czynną świetlice…

        • Jestem nauczycielką angielskiego. Pracuję oczywiście po powrocie do domu ze szkoły, jeśli uda mi się wyjść o czasie, bo gdy np. jak ja jest się w komisji do spraw promocji szkoły, to od stycznia do kwietnia ze szkoły wychodzi się 2-3 godziny później. Potem jeszcze, oczywiście na własny koszt, trzeba jechać do szkół w gminie (czasem i 30 kilometrów w jedną stronę) np. od 16-18. Praca o nielimitowanym wymiarze godzin. W każdy weekend pracuję od rana do wieczora. Ostatnie święta i ferie spędziłam na nadrabianiu zaległości w… pracy – dokumentacja, sprawozdania, sprawdzanie prac, w tym sprawdziany, projekty, nagrania audio (2 minuty – trzeba odsłuchać ok. 3-4 razy, by ocenić) – do ostatnich dwóch szerokie komentarze wysyłane do każdego ucznia indywidualnie, a uczniów sporo. Poza tym uzupełnienie postów na FB (w grupach klasowych), publikacja zagadnień do sprawdzianów, ćwiczeń powtórzeniowych (wcześniej ich układanie w aplikacjach online), wyjaśnień do kolejnych projektów, poszukiwania materiałów do lekcji wychowawczych, przygotowanie prezentacji, kilka szkoleń (bo tylko wtedy mam możliwość w nich uczestniczyć nie tracąc lekcji). A to tylko część mojej normalnej pracy. Mój syn mając 2 lata pokazał rękami, że mamę kocha tak (odległość centymetra), a tatę TAAAK (ramiona szeroko), a trzyletnia córka wciąż powtarza „Mamo, nie pracuuuj!” Dla własnych dzieci nie mam w ogóle czasu. Ani w weekendy, ani w święta, ani przez jeden z 2 miesięcy „wakacji”. Nie twierdzę, że inni mają lepiej. Piszę tylko jak jest. Lubię uczyć, ale to nie jest łatwy zawód i naprawdę wymaga ponad 40 godzin pracy tygodniowo i sporych nakładów finansowych ze strony pracownika (wspomniane „delegacje”, wydruk materiałów, składki na toner szkolny, własne materiały biurowe, zakup tonerów i drukarek do domu – na potrzeby własne drukuję jakieś 30-50 stron rocznie, reszta to potrzeby szkolne – 2 tonery rocznie, ok. 5 ryz papieru na 10 miesięcy).

    • Dodajmy że te niby przygotowania do lekcji robi tak naprawdę tylko młody bez doświadczenia, po 3 latach ma wszystko na kserowka ewentualnie lekkie modyfikacje. Oraz 90% załatwiają wydawcy podręczników w skryptach dla nauczycieli. Sprawdzanie prac odbywa się głównie na przerwie i nie jest codziennym obowiązkiem. Nauczyciele powinni więcej zarabiać ale tylko wtedy gdy zlikwidujemy komunistyczną kartę nauczyciela i jak zachodnie państwa zaczniemy sprawdzać jakość nauczania, obecnie podwyżki i awanse są tylko za lata pracy a nie umiejętności.

      • „Dodajmy że te niby przygotowania do lekcji robi tak naprawdę tylko młody bez doświadczenia, po 3 latach ma wszystko na kserowka ewentualnie lekkie modyfikacje. Oraz 90% załatwiają wydawcy podręczników w skryptach dla nauczycieli. Sprawdzanie prac odbywa się głównie na przerwie i nie jest codziennym obowiązkiem.” – właśnie widać, jakie wyobrażenie o pracy nauczycieli ma nasze spoleczeństwo ekspertów.

    • Wiedzą, na jaką pracę się piszą – ale nie o pracę tu chodzi, tylko o to, że Wam wszystkim się wydaje, ba, jesteście przekonani, że nauczyciel pracuje tylko (!) 18 godzin w tychodniu i ma dwa miesiące wakacji – i żadne przyklady, wyliczenia, dowody nie sa w stanie zmiwenic tego idiot

  3. Jeżeli masz zamiar zostać nauczycielem to jesteś:
    1nieudacznikiem
    2boisz się cięższej pracy
    3nigdzie indziej cię nie chcieli
    4jesteś kobietą i masz dobrze zarabiającego męża
    5 masz idiotyczną wizję zbawienia świata

    tyle w temacie

    • A jeśli piszesz takie komentarze jak ten, który napisałeś, to jesteś kim?
      Moim zdaniem, na pewno nie zwycięzcą ;)

    • Hm…to ja się nie mieszczę w tych kategoriach, bo nie chciałam zostać nauczycielem a jednak podjęłam ten zawód bo kontynuowałam studia muzyczne ale nie na akademii, na którą mnie nie przyjęli (a to był czasy gdy nie brałeś korków u nauczyciela akademii to marne szanse, ja zaś liczyłam na mój talent, takie młodzieńcze ideały), zatem pozostały mi studia muzyczne pedagogiczne. Jednak moje umiejętności, wiedza i doświadczenie w prowadzeniu zespołów muzycznych, w których sama brałam udział od dziecka, umiejętności w grze, śpiewie i tańcu to było to czego potrzebował nauczyciel muzyki. Ne sprawdzam zeszytów tak, jak poloniści, skupiam się na umiejętnościach muzycznych, prowadzę zespoły wokalne, uczę gdy na instrumentach, organizuję w większości imprezy szkolne i inne. Nie przypominam sobie bym skończyła pracę o godzinie 15. Zaczynam od 8 czasem trochę później max o 10, kończę późno. Bywa, ze panie sprzątające wypraszają mnie z budynku, bo zamykają go o 19. I mam tej pracy dosyć. A wiecie dlaczego. Bo nawet było fajnie. Ale od pewnego czasu jest coraz więcej dzieci zaniedbanych, z problemami, do tego roszczeniowi rodzice, którzy mogą zdeptać nauczyciela, wyprowadzić z równowagi, naubliżać, skarżyć a to wszystko w imię bezgranicznej miłości do swojego dziecka. Kiedyś nauczyciel miał autorytet. Dzisiaj dziecko może wszystko zrobić bo ma do tego prawo ja zaś mogę grzecznie wydawać polecenia i zachęcić. No i to robię.
      Podsumowując nie polecam tej pracy bo wymaga przede wszystkim końskiego zdrowia no i raczej powołania. A z drugiej strony wsparcia finansowego rodziny.
      To jest praca dla pasjonatów.
      Ale wszystkim moim uczniom dziękuję za to, czego się ode mnie nauczyli. Bo to poniosą ze sobą przez całe życie.

      • I ma Pani dobrze zarabiającego męża więc może „bawić się” w wielką misję. Spijać kawki na przerwach, plotkować itp.

        • Na przerwach to dopiero jest ciężko. Niesamowity hałas i ogromny stres, zeby nikomu nic się stało. Jest wiele nadpobudliwych i agresywnych dzieci. Nauczyciel często nie ma kiedy udać się do toalety, a co dopiero napić się kawki, cały czas oczy dookoła głowy. Dzieci dookoła mnóstwo, a nauczyciel musi nad tym zapanować. A w innej pracy: spokój, cisza, nie musisz się wypalać i uzerać.. Nie odpowiadasz za niczyje bezpieczeństwo. Nie jesteś w ciągłym napięciu, nie musisz rozdzielać bijących się uczniów,Spokojnie sobie pracujesz, a kawkę pijesz kiedy chcesz., tak samo z toaletą. Nieraz widziałam pracowników przed firmami z papieroskiem. Moze i są 8 godzin w pracy, ale ile tak naprawdę pracują? Nauczyciel nie może się wyłączyć. Jest to praca bardzo obciajązajaca. Dzieci mogą mieć najbardziej głupie pomysły, ale to ty jako nauczyciel za nie odowaidasz.Codziennie masz do czynienie z mnóstwem dzieci, a kazde inne. Jeden ma np. padaczkę, drugi ADHD, trzeci ZA, a wielu jest po prostu rozwydrzonych . Zapraszam do szkoły. Zobaczymy jak będziesz się czuć nawet tylko po kilku przepracowanych godzinach w szkole.

          • Teoretycznie odpowiada nauczyciel. W praktyce – są możliwości, by z siebie tę odpowiedzialność zrzucić, tylko niewielu nauczycieli ma odwagę z nich korzystać. Bodaj w zeszłym roku było kilka afer, gdzie jakieś małolaty katowały rówieśników, otoczone przez kilkanaście osób z innych klas, nagrywających to na telefon, wszystko pod kamerami monitoringu. Typowy nauczyciel oczywiście nie wezwie policji, nie zgłosi nigdzie, że dziecko ma jakieś zaburzenia, itd. Chwila otrzeźwienia przychodzi, jak dzieci próbują nałożyć nauczycielowi kubeł od śmieci na głowę, chłopcy grożą pobiciem, albo jakieś małolaty w wyniku pobicia czy przećpania lądują w szpitalu.

    • EDIT:
      głównie w odniesieniu do kobiet: chcesz udawać wielce wykształconą małpę, która przyjdzie do szkoły, żeby spędzić czas na plotkach i spijaniu kawy. Do tego często te MŁODE zakładają ciuchy jak na rewię mody. Nie wspominając o kusych spódniczkach i szpilach. Jak na rurę !!!!!

    • Słaby trolling i do tego brak szacunku dla innych ludzi. Widać że ktoś popełnił błąd na którymś etapie wychowawczym.

  4. Jak mi w pracy nie chcieli dać podwyżki i dokładali ciągle obowiązków, to zmieniłem firmę, jak w drugiej było tak samo, to nie stałem powtarzając „daj”, tylko przekwalifikowalem się i zmieniłem branżę.

  5. Tak naprawdę problem nie leży w wyliczaniu, czy nauczyciele zasługują na podwyżki czy nie – tylko w TERMINIE strajku. Uczniowie przerażeni, rodzice wściekli, a reszta współczuje słabszym, czyli uczniom. Jakby nauczyciele zastrajkowali we Wrześniu, poparcie a przynajmniej życzliwa obojętność by się znalazły. Skoro jednak przewodniczącym ZNP jest p. Broniarz, który nie myśli strategicznie – sami sobie są winni.
    Pozdrawiam.

    • Właśnie okres jest idealny bo opinia publiczna w panice przed maturami będzie wywierać presję na rządzących żeby zakończyć spór.

  6. Wyidealizowana wizja człowieka pracującego. Który nauczyciel codziennie sprawdza zeszyty, prace kontrolne oraz planuje jak jutro zaciekawić uczniów. Autor tekstu pisze może o swojej żonie co dopiero skończyła kurs i ma jeszcze plany i wizję na przyszłość. Aktualnie w podstawówce i gimnazjum jest nauczanie oklepane. Od kuratorium mamy zakres obowiązków i wystarczy je wyklepać. A sprawdzanie jakiś prac? O czym w ogole mówimy? Kto by sie na to skazywał? Bzdury ktoś tu pisze…

    • Dokładnie po 3 latach zacznie lecieć na ksero przygotowanych wcześniej, pracę sprawdzać na przerwie lub wcale.

      • Uczyła mnie kiedyś Plastyki/Muzyki tak leniwa babka, że klasówki były kserówkami z zeszytu ćwiczeń.W sumie to może lepiej. Pewnie zdawała sobie sprawę że mało nas interesowało że ktoś za sztukę uważa równo namalowany kwadrat.

        • Moja lekcja plastyki i muzyki przebiegała na przepisywaniu encyklopedii. Wkurzyliśmy się i poszliśmy skserować.

  7. A ja ich popieram i kibicuję.
    Przy okazji powiem 2 rzeczy:
    1. Sami sobie winni – to są lata ignorowania tego co się z nimi robi i przyjmowania tych serwowanych przez rządy bzdur.
    2. W postulatach brak mi kilku rzeczy między innymi:
    – żądanie decydowania przez czynnych nauczycieli (danego przedmiotu) o programie nauczania
    – żądanie możliwości wnoszenia o wydalenie krnąbrnych uczniów. Jak taki jeden z drugim zostaną wywaleni w końcu ze wszystkich szkół w okolicy, to może w końcu ktoś im dupę przetrzepie jak zobaczy rachunki za benzynę czy bilety.
    – immunitet na rodziców w sprawach nauczania i wychowania, a jak będą podskakiwać procedura jak wyżej.
    Wygląda jak zero tolerancji? No i dobrze.

    • Wszystko poprawnie oprócz poparcia w ciemno – są nauczyciele i nauczyciele oraz kwestii wychowania bo szkoła jest i tak przeideologizowana w Polsce a wychowanie jest jednak kwestią RODZICÓW, no a w kwestii treści nauczania – rodzice też powinni mieć wgląd i możliwość zmiany szkoły w razie uczenia różnych bredni typu LGBTNSDAP+…

      Co do programu nauczania – pełna zgoda. Stąd się biorą problemy. Programu nie sposób zrealizować.

      Wywalanie uczniów którzy utrudniają pracę – tym bardziej. Niech idą gęsi paść jak ich ktoś do takiej pracy przyjmie.

      • No tak, rodzice powinni mieć możliwość zmiany szkoły oczywiście – a bredni typu LGBT czy „gender” nie powinno w ogóle być w szkole. Jak rodzic chce to ma co najmniej 16 godzin na naukę własną.

        • Niestety w Polsce z nauczaniem indywidualnym jest podobnie jak z bankructwem konsumenckim – niby w przepisach istnieje,ale żeby praktycznie żeby móc je realizować bez problemów z urzędnikami to jest to diabelnie trudne ponieważ:
          1.Trzeba uzyskać zgodę i błogosławieństwo dyrektora szkoły (a po ostatniej nowelizacji z 2017 szkoła za takie dzieci nie dostaje za wiele kasy więc…) – i nie da się tego przeskoczyć,bo w jakiejś szkole musi być zarejestrowane wg. prawa…
          2.Trzeba dostać orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej a jak tacy ludzie z poradni mają np. negatywne poglądy na uczenie w domu – ban.
          3. Oprócz zdania egzaminów jest jeszcze obowiązek realizowania przez rodzica podstawy programowej a ta jest wiadomo jaka…

          Około 1500 dzieci na cały kraj.To mówi samo za siebie.

    • Haha, moim zdaniem trafiłeś w punkt – patologiczni uczniowie i ich jeszcze gorsi rodzice to właśnie największa zmora zawodu nauczyciela – a do tego, jak coś się twoim uczniom stanie, to jeszcze możesz odpowiadać prawnie.

  8. Mam wrażenie, że pisząc ten artykuł zrobiłaś niedźwiedzią przysługę nauczycielom. Po co ta wzmianka o sprawdzaniu zeszytów? Jak często to robisz?

    To nie jest też prawda, że nauczycielom nie płaci się za te aktywności, które wymieniłaś jako niepłatne. To wszystko jest wliczone w ich comiesięczne wynagrodzenie. A, że to za mało? Z tym się zgadzam.

    • Za mało ? Zależy.Dla nauczycieli wykonujących te obowiązki tak jak Emilia opisała – owszem.Tylko ILU JEST TAKICH NAUCZYCIELI DO DIASKA ! No ilu ? To jest ABSOLUTNA MNIEJSZOŚĆ NAUCZYCIELI.

      Polski system edukacyjny jest zresztą chory,wręcz zbrodniczy – to popłuczyny po XVIII i XIX wiecznym systemie Pruskim !
      1.Nie wolno popełniać błędów.Nigdy. Zadawanie pytań świadczy o błędzie i jest karalne. Normalni ludzie uczą się na błędach i pytają Ale uczniom właśnie tego nie wolno w szkole.
      2.Kult klucza odpowiedzi. Jest tylko jedno rozwiązanie wg. klucza. „Słowacki wielkim poetą był” i „Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca” ;)
      3. „Ideałem wychowawczym nauczycieli jest przekształcenie zwykłego ucznia
      w ucznia wzorowego. W ucznia, a nie dorosłego. Nauczyciele czują się
      zwierzchnikami uczniów, i takimi chcą pozostać do końca, tj. do chwili,
      gdy przekażą go następnym zwierzchnikom. Jest to masowe produkowanie
      ludzi nieodpowiedzialnych” – jak powiedział Marian Mazur,wybitny Cybernetyk.
      4.Przeładowywanie dzieci wiedzą – w tym wiedzą zbędną,bez motywowania do pogłębiania wiedzy a wręcz ze zniechęcaniem zwykle w sposób nudny i schematyczny.
      5.Niszczenie talentów. Wystarczy, że przy jednej okazji nauczyciel on dziecku “Nie masz talentu do matematyki, lepiej zabierz się za coś innego”.

      • Ilu? No ILU? JAK WIELU? SKĄD LICZBY WEŹMIESZ? Na jakiej podstawie jesteś w stanie ich tak ocenić? Jak wielu nauczycieli znasz? Jakieś próby statystyczne robiłeś?
        Nie. Jesteś tylko idiotą, który drze się w internecie nie podpierając tego, co niczym więcej niż swoim widzimisię.

        • Jesteś nauczycielem ? Bo widzisz… ja cię jednak od idiotów nie wyzywam… Za to bywają nauczyciele ktorzy tak mają. Pal diabli,gdy odzywają się tak do dorosłych – niestety robią to też wobec dzieci.

          Nauczycieli znam całkiem sporą liczbę,znam też opinię moich znajomych.Że dowód anegdotyczny ? Oczywiście. Ale statystyk nie robi i tak chyba nikt.

          • Daleko mi do bycia nauczycielem. Po prostu uważam, że kto ekstrapoluje własne mniemanie wyrobione na nawet nie promilu czegoś na całą wielotysięczną grupę, jest idiotą (tzn. jeszcze wypada dodać fakt, że nie podaje niczego więcej, ale krzyczy i drze się jakby to była najświętsza z prawd). Nic osobistego ;)

            Co do wyzywania przez nauczycieli to hmm… wiesz, że w każdej grupie znajdą się ludzie, którzy nie powinni się w niej znaleźć?

          • Po prostu uważam, że kto ekstrapoluje własne mniemanie wyrobione na
            nawet nie promilu czegoś na całą wielotysięczną grupę, jest idiotą

            A ja uważam,że niestety to nie jest tak całkiem idiotyzm.Losowa próba to też próba, większość badań naukowych jest robiona na „promilu czegoś” i zaskoczę cię – są z tego nie tylko doktoraty i habilitacje ale nawet profesury. Zwłaszcza w „naukach humanistycznych”. Uważasz to za idiotyzm dalej ? Proszę bardzo.

            Co do wyzywania przez nauczycieli to hmm… wiesz, że w każdej grupie znajdą się ludzie, którzy nie powinni się w niej znaleźć?

            W takim razie zakładając,że próba na którą trafiłem nie była reprezentatywna muszę mieć jakiegoś pecha do nauczycieli i studentów pedagogiki.

          • Losowa próba to też próba, większość badań naukowych jest robiona na „promilu czegoś” i zaskoczę cię – są z tego nie tylko doktoraty i habilitacje ale nawet profesury. Zwłaszcza w „naukach humanistycznych”. Uważasz to za idiotyzm dalej ? Proszę bardzo.

            Mylisz próbę losową z próbą dobraną całkowicie dowolnie. Jeśli zamierzasz się przy tym znaczeniu jednak upierać, to potwierdzasz moja wcześniejszą tezę.

      • No właśnie ilu? Sądzę, że niewiele.
        Tylko jak niskie zarobki mają przyciągnąć tych naprawdę wartościowych ludzi, z powołaniem.
        Co więcej myślę, że nawet takiemu odechce się po latach zarabiania śmiesznych pieniędzy.
        Bycie dobrym nauczycielem nie jest proste. Tak samo jak bycie specjalistą w każdym innym zawodzie. A specjaliści powinni zarabiać adekwatnie do swoich umiejętności. Ja też bym się pewnie nie przykładał do swojej pracy jeżeli płaca nie byłaby satysfakcjonująca.

  9. Opisano typ nauczyciela, który zdarza się może raz na cały tok edukacji danego ucznia jak dobrze pójdzie :)

    Codzienne przygotowanie prezentacji i wynajdowanie filmików? Co to za bzdury. Kiedy jest na to czas jak trzeba lecieć z programem?
    Praca nauczyciela jest bardzo wtórna, poza co jakiś czas zmianami programowymi, może w zasadzie przez 30 lat gadać ciągle o tym samym.

    Sprawdzanie zeszytów i sprawdzianów, aż 200 minut? No faktycznie, bardzo wiele. Poza tym sprawdzanie zeszytów odbywa się codziennie, prawda? Kurczę, to skąd te dzieci potem się mają uczyć, jak im nauczyciel zabiera ciągle zeszyt? :)
    Kilkadziesiąt takich samych prac, sprawdzanych według danego klucza – ponownie praca wtórna, gdzie można to robić przy TV, radiu, podcaście itd. Jest wiele zawodów, gdzie trzeba się faktycznie na bieżąco dokształcać (programiści, sektor bankowy i masa innych) i też bezpośrednio nikt za to im nie płaci. Jak się jest w firmie z klientami z innych kontynentów, to bywają i konferencje o pierwszej w nocy i nikt nie płacze. A rady, wycieczki, czy telefony? Można znaleźć mnóstwo analogii w innych zawodach. Nauczyciel w niczym szczególnym się tu nie wyróżnia.

    Nauczyciele pracują mało i tyle. A psioczenie, że nie można brać wolnego, kiedy się chce. No już widzę jak zamieniają te ~3 miesiące :) Te jęki tylko po to, by zwiększyć „listę niezadowolenia”, a przecież wiadomo że nie wywali się dzieciom wakacji, ferii i przerwy świątecznej, to i ten czas nauczycielom zostaje nietknięty.
    Z resztą obrotni nauczyciele, mający renomę – kojarzę minimum kilku takich, na korepetycjach 1,5h potrafią kasować 3 osoby po kilkadziesiąt zł jak przygotowują uczniów do matury lub nauczają języki obce. I podsumowując takiego nauczyciela, potrafi pracować w 2 szkołach i ma rozpisanych na cały rok uczniów na korki – więc chyba jednak nie zapracowują się na tych pojedynczych etatach w szkołach, co? :)

    Pewnie, że znajdą się rodzynki, którzy uczą z pasją i potrafią zarazić wielu uczniów, tacy na pewno zasługują na lepszą płacę. Problem jest jednak taki, że bywają ogromne dysproporcje pod względem jakości nauczania wśród nauczycieli, a odpowiednich wskaźników nagradzających najlepszych nie ma za wiele.

  10. Ja tam nie wiem. Może i pracują, ale… Uczyłem się w technikum z obowiązkową maturą w latach 60. 42 rozjuszonych byków w klasie i 4 dziewuchy jak łanie. 8 godzin dziennie lekcji bez taryfy ulgowej. W soboty 6 godzin warsztatów. Do tego internat (nie mylić z Internetem!). Przypomnę także, że nie było komputerów ani kalkulatorów. Były suwaki logarytmiczne i trzeba było się tego nauczyć „na blachę”. Nie było testów sprawdzanych przez przyłożenie dziurek szablonu. Na świadectwie maturalnym mam 42 oceniane przedmioty ogólne i zawodowe. Prace sprawdzające były wyłącznie pisane ręcznie i do tego jeszcze sprawdziany ustne. Nie rozumiem narzekania dzisiejszych nauczycieli.
    Mój syn uczył się w technikum (bez obowiązkowej matury – było to ostatnie technikum przed „reformą”). Moje kontakty z jego nauczycielami przyprawiały o ból głowy i innych organów. Gdyby nie moja wapniacka wiedza ogólna i techniczna wpojona przez moich Nauczycieli, to by dzisiaj był kaleką. Jest lekarzem, ale ma jedną rękę prawą i jedną lewą i obie półkule w głowie.

  11. Mój sąsiad jest nauczycielem. Ja pracuję w korpo w Mordorze.
    Ja zarabiam dobrze, nie narzekam on zarabia mniej i też nie narzeka.
    Ja pracuję średnio 10h dziennie, często także w weekendy idę do biura czy mam wyjazd. Do tego dochodzi jeszcze komputer w domu. Szacuję że pracuję około 60h w tygodniu. Nie mam czasu na nic, w domu tylko sypiam, czasem w weekend jakaś aktywność.
    Tymczasem mój sąsiad Waldek jest posiadaczem fajnej Hondy Accord, wychodzi 7.30 do pracy a o 14 widzę już jego wyniki w Garmin Connect.
    Każdego dnia udziela 3-4 godzin korepetycji w cenie 100 PLN za godzinę. Ma 14 dzieci które uczy. Twierdzi że w soboty nie uczy bo chce mieć trochę z życia i że wyciąga z tych korepetycji około 7000 PLN. Bez podatku oczywiście.
    Nawet jeśli jak ktoś napisał, nauczyciel ma jakieś poprawki w wakacje i rady pedagogiczne to Waldek ma je na Syberii i w Mongolii w przerwie łowienia ryb.
    Waldek jest cenionym nauczycielem i uważa, że to najlepszy zawód dla niego. Ma czas dla siebie, żony i psa.
    Jak sam twierdzi, zarabia adekwatnie do tego jak pracuje a jeśli ktoś tego nie potrafi to nie jest przystosowany do zycia i nie powinien uczyć dzieci skoro sam nie umie sobie radzić.

  12. Moja matka przez 40 lat była nauczycielką, z czego blisko 30 lat w szkolnictwie specjalnym, tak więc pracę nauczyciela znam od samej podszewki,i to tym bardziej przez kilka lat sam byłem nauczycielem na wyższej uczelni. Powiem tak, najprawdopodobniej autorka pokazuje taki wyidealizowany obraz nauczyciela, żeby na siłę udowodnić, jak niezwykle absorbująca jest praca nauczyciela lub nie zna w ogóle reali pracy nauczycielskiej. Po pierwsze, praca nauczyciela jest niewymierna- same hospitacje i wizytacje nigdy nie oddadzą rzeczywistego zaangażowania belfra, gdyż niepodzielnie rządzą tutaj metodyka i program nauczania, a niekiedy i osobiste preferencje wizytatora. Można urządzać wykłady w liceum na poziomie studiów doktoranckich wraz z pełnym zapleczem audiowizualnym, ale cóz z tego , skoro one nie zostały one ujęte w ramach programowych i nie został osiągnięty określony cel edukacyjno -wychowawczy (oczywiście a priori). Niestety, to najczęściej formalizm góruje na osobistymi pasjami pedagoga i jego uczniów, dlatego nie dziwmy się, ze po kilku latach pracy młodzi nauczyciele przezywają swoisty kryzys zawodowy, objawiający się schematyzmem i biernością. Po drugie, proszę pokazać mi choć jednego nauczyciela, który codziennie urządza kartkówki , a juz tym bardziej zabiera zeszyty do swego domu. No to kiedy jest czas na realizację programu nauczania, i z czego dzieciaki mają się uczyć? Tylko i wyłącznie z podręczników? Czysty absurd! Po trzecie, raz przygotowane pomoce naukowe mogą służyć wiele razy, oczywiście pod warunkiem, ze nie zmieni się program lub nie ulegną naturalnemu zużyciu. Idźmy dalej, przygotowanie do lekcji rzeczywiście w pierwszych latach pracy wymaga do czasu, ale nie już u starych „wyjadaczy’. Po piąte, faktycznie „papierologia” to dla nauczycieli istna zmora, ale nie chodzi tutaj tylko o fakt, ze wykonywana poza godzinami pracy, ale niezwykle upierdliwa. Kto pracował w szkole , to na pewno wie, co to jest wywiad środowiskowy, i jak wiele zbędnych „dokumentów” jest z nim związanych. Po szóste,w każdym zawodzie trzeba się dokształcać, więc nie rozumiem, ze jest to coś szczególnego w przypadku naszych kochanych belfrów. To na razie tyle w temacie, bo musiałbym napisać tutaj dosłownie całą grubą księgę na temat zawodu nauczyciela.

  13. Piotr – dobre.
    Wiesław – no niestety i tak się dzieje. Nauczyciele moze nie idą na kasę, ale młodych w tym zawodzie nie ma. Sprawdź, ile wakatów jest w dużych miastach (w Warszawie coś koło 1,5 tys, – oferty są na stronie kuratorium). A za chwilę będzie jeszcze gorzej. I to może najskuteczniej zadziała…
    Tekst o 15 godzinach pracy idiotyczny. Mówię to nie jako nauczyciel, ale mąz nauczycielki.

  14. Tekst prawdziwy – ale w odniesieniu do polonistów. Wiedza z pierwszej ręki…
    Karygodnym jest, ze pensum 18 godzin dotyczy wszystkich nauczycieli

  15. Sorry, ale połowa z tego tekstu to straszne bzdety. Przychodzenie wcześniej, zostawanie dłużej i co najzabawniejsze, 1 raz do toalety bo DYŻUR? Tyle że dyżur to ma jeden nauczyciel na dziesięciu. Jakie zbieranie materiałów naukowych? Chyba w jakichś odosobnionych przypadkach. Większość po prostu leci z programem podręcznika. Wycieczki szkolne jako minus pracy :D Przygotowania do konkursu… jednego w roku… zazwyczaj z jednego przedmiotu. Zebrania raz na kwartał, no dramat. Sprawdzanie zeszytów: tutaj niespełniona poetka (polonistka) faktycznie się napracuje… w zależności od tego jak sama sobie tę pracę zaplanuje, bo dowolnie decyduje ile i czyich zeszytów zbierze oraz kiedy je odda. I tacy biedni bo nie mogą w każdej chwili wziąć urlopu? Z tego co wiem przysługuje coś w nagłej sytuacji. A i tak wielu by chętnie chciało mieć dłuższe wakacje w zamian za z góry ustalony termin.
    Rozumiem że należy się godna płaca, ale proszę nie argumentować tego w tak idiotyczny sposób. Teraz nagle jest problem z wakatami bo rządowi zachciało się rozwalać gimnazja. Jeszcze parę lat temu młodzi nauczyciele mieli problem ze znalezieniem etatu, bo zajmowali je dorabiający emeryci.

  16. Mam kuzynkę nauczycielkę w wiejskiej szkole liczącej około 70 uczniów w 8-klasowej szkole. Codziennie jest w domu przed godz. 14-tą. Gdy musi stawić się do szkoły w ferie albo pod koniec wakacji, narzeka i złości się na złą dyrektorkę. Wierzyłam w to przepracowanie, bo wracam z pracy około 18-tej i nie widziałam „późnych” powrotów nauczycielki ze szkoły. Ale zachorowałam i musiałam spędzić w domu na zwolnieniu 1 miesiąc. Mieszkam obok i widzę. Auto „zmęczonej” nauczycielki wjeżdża na podwórko około 13-14-tej. A te studia to łatwa wymówka. Jestem po doktoracie, a swoje studia kończyłam stacjonarnie. Moja bratowa i większość jej koleżanek dorabiała wykształcenie zaocznie, bo grozili wylaniem z pracy. Wiem, bo też musiałam „uczestniczyć” w tym „wykształceniu” jako ta co wie jak to napisać. Pisma i inne papiery przy ubieganiu się o kolejne stopnie mianowania też trzeba było wypełnić, bo słowo pisane słabo nauczycielce wychodzi. Ale po tych wszystkich „zaoczniakach” twierdzi, że ma trzy fakultety i mało płacą. Tylko nie wiem skąd aż trzy fakultety. Był tylko licencjat, a gdy powiedzieli, że mało, to jeszcze mgr. PS. Znam kierowców TIR-ów po studiach. Nie jest z nimi tak źle jak myślą nauczyciele. No i dlaczego, gdy jest tylu dobrych nauczycieli, musimy dawać korki ich uczniom? Ja daję, a pani nauczycielka z tego przedmiotu jest po studiach (też zaocznych).

    • Tak. A wszyscy Polacy, a więc i Pani, to złodzieje i faszyści, a kierowcy i kasjerzy tylko siedzą. Każdy widzi, więc wie. Dyplomy dyplomami, a rozum rozumem. O co wam chodzi? Taka specyfika pracy! Każdy nauczyciel ma inny grafik. Czy ktokolwiek się czepia wojska, że nie prowadzi codziennie wojny, albo strażaków, że gdy nie ma pożaru, to sobie na dupach tylko siedzą? To jest tak prymitywne myślenie, że wstydziłbym się chwalić maturą pisząc takie bzdury. I nie. Nie jestem nauczycielem ani magistrem z gównodyplomem.
      O korepetycje, to proszę w MEN zapytać. Oni zajmują się programem. Widocznie dostosowany jest do geniuszy.

    • Wiesz ja mam wrażenie, po przeczytaniu twoich wypocin że to tobie ktoś pomagał w studiowaniu… i to bardzo.
      – kuzynka czy bratowa? Bo to nie jest to samo :D
      Chyba że ta wioska jest tak mała że każdy z każdym…
      – mała szkoła, 8 klas i 70 uczniów… nie napisałaś nam czego twoja kuzynka uczy, bo wiesz to by nieco pomogło w ustosunkowaniu się do tego czy ma tych godzin dużo czy mało.
      Aczkolwiek skoro piszesz że „codziennie wraca około 14-stej”, to pewnie raczej ma więcej godzin lekcyjnych niż ktoś kto by uczył tam chemii czy fizyki (na klasy 7 i 8 to miałby w sumie szokujące 8h… tygodniowo). Skoro codziennie to zostaje nam nauczanie początkowe (18h na jedną klasę, ale za to codziennie), wf (bo powiedzmy że obskakuje 5 klas po 3h, ma 15h tygodniowo), matematyka (takoż 15h tygodniowo), polski (tu już lepiej 20h tygodniowo) czy angielski (15h tygodniowo). Do tego pewnie ma jeszcze jakieś zajęcia dodatkowe…
      – serio jeśli ta szkoła jest taka mała, to pewnie mają po jednej klasie na rocznik; więc raczej byłoby dziwne gdyby kończyli lekcje gdzieś o 18-stej… nawet baaardzo dziwne.

      I tak kierowca ciężarówki może mieć studia. Ba – znam kierowców ciężarówek którzy niewątpliwie są mądrzejsi od ciebie i umieją lepiej zmyślać…

      • proponuję pracę na akord ile wypracujesz godzin za tyle masz płacone i aneks umowa o dzieło jeśli mają coś do zrobienia typu wycieczka czy teatrzyk

  17. Jak czytam komentarze to jestem po prostu w szoku jak PISowi udało się skłócić ze sobą polaków i nafaszerować ich wzajemną nienawiścią. Ludzie, dbajmy o siebie nawzajem. Ci nauczyciele wychowują wasze dzieci, które później będą nadzieją tego narodu. Tam powinni być inteligentni ludzie i dobrze opłacani. Powinni mieć czas i chęć by to robić, a robienie czegokolwiek za grosze raczej nie motywuje. Mieliście same pały w szkole, że teraz to Was tak gryzie?

    • Mają rozmach. Przykładowo niedzielne Pytanie na śniadanie w TVP 2 – jaki był między innymi temat? Bezsensowne uwagi wpisywane uczniom przez nauczycieli.

    • Powinni – ale od czego zacząć – inteligentni czy dobrze opłacani ? Nie żebym był orłem czy żebym był człowiekiem sukcesu,ale tak jakoś się dziwnie złożyło,że na pedagogikę poszło trochę ludzi z mojego wydziału na polibudzie.Poszli tam bo oblali zbyt dużo przedmiotów na pierwszym i drugim roku by dostać choć wpis warunkowy…

      • To tylko pokazuje, że problem jest dużo głębszy. Ludzie nie widzą w tym zawodzie perspektyw na duże zarobki jest to więc wybór altenratywny by mieć dyplom. I potem tacy uczą. Gdyby pieniądze były lepsze wzrosłaby konkurencyjność na kierunku, lepsi ludzie by się starali o miejsce i ci słabsi bylyby przez nich odsiani.

    • Zgadzam się, powinni być inteligentni. Generalnie nie załuję im podwyżki, ale czy słaby nauczyciel np. polonista, który jak pisze maile do rodziców nie potrafi napisać dzień dobry, witam, czy jakiegokolwiek wstępu czy zakończenia po otrzymaniu podwyżki 1000 zł nagle stanie się wychowawcą moich dzieci i przypomni sobie pewne podstawowe rzeczy? Pomijam, ze wolałbym, aby nauczyciele nie byli wychowawcami moich dzieci, wystarczy, aby dobrze potrafili przekazywać wiedzę, bo z tym jest największy problem.
      A artykuł jest tendencyjny – owszem taki dzień może się zdarzyć, ale nie codziennie i nie jest normą. Znam trochę to środowisko i wiem, ze takie przywileje jak trzynastki, wczasy pod gruszą, wysługa lat itp. to tylko tam. 90% nauczycieli z pewnym stażem wrzuceni w wir pracy w firmie szybko zatęskni za powrotem.

      • Im będą mniej zarabiać tym będzie to się pogłebiać. Za takie grosze nie ściągniesz ludzi inteligentnych. Oni znajdą sobie dobrze płatną pracę.

        • Nauczyciele nie są inteligentni, to sami nieudacznicy. Inteligentny czlowiek nie skazuje się na biedę i poniżanie.

          • Bardziej wątpię w to, że ty jesteś inteligentny bo nie zrozumiałeś mojego komentarza.

          • to mi wyjaśnij. czepiłem się słowa inteligentny. Nauczyciele to leniwe , rozkapryszone bydło!!!

    • Wypier*olić połowę nauczycieli , a reszcie zagrozić, że albo się wezmą do roboty albo tez wypad, i tym co zostaną dać porządne pieniądze!!!!!!!!!!!!!!!!

  18. Jestem ciekaw który nauczyciel codziennie przez kilka godzin sprawdza zeszyty czy klasówki.
    Poza tym jeśli po kilku latach pracy nadal musi na nowo się przygotowywać do lekcji i tworzyć nowe materiały po kilka godzin każdego dnia to musi być kompletną ciapą skoro nie umie wykorzystać tego co ma z lat poprzednich i wydawca podręcznika podał mu na tacy.

    Jak najbardziej jestem za tym, żeby oni to wszystko robili w budynku szkoły w godzinach pracy i żeby rzeczywiście pracowali 8 godzin dziennie (oczywiście średniorocznie, z uwzględnieniem ferii, kilkudniowego wolnego z okazji świąt i wakacji).

  19. Wsadzić nauczycielską „szlachtę” do szkoły od 7 do 15 albo 8 do 16 !!!! 40 godzin tygodniowo HAHAHAHAHA!!!!! Lenie. Leserzy. Hipokryci. Mitomani.

  20. Nauczyciele WFu albo Plastyki. Hahahah.
    Rzucić piłeczkę i stać całą lekcję.
    Albo ocenić kilka rysunków.
    Beznadzieja !!!

    • No jak to?

      Nauczyciel WF:

      – kreuje taktykę na jutrzejszy mecz chłopaki-dziewczyny w 2G;
      – rozpisuje indywidualne plany treningowe setkom uczniów;
      – przygotowuje wykresy z Endomondo dla całej 3F;
      – przygotowuje rozpiskę diety na miesiąc do przodu dla wszystkich otyłych uczniów;
      – sędziuje mecz klasowy 3D-3E;
      – zabiera do domu przepocone ciuchy uczniów, aby uzupełnić dane w Wielkiej Karcie Noszenia Stroju Na WF
      – dokonuje analizy składu chemicznego potu na strojach i na tej bazie rozpisuje homeopatyczne terapie miodem i harmonogram masażu misą tybetańską
      – przygotowuje pytania do Międzyszkolnej Olimpiady z Wiedzy o Kordianie Korytku.

      • Genialne : )))).
        Nie zapomnijmy o polerowaniu swojego gwizdka. Samemu sobie albo przez miłą koleżankę. W ogóle niektórzy WFiści to alkoholicy i zboczeńcy. Slyszałem różne historie KANTORKOWE!!!

        • W każdej grupie zawodowej są alkoholicy i zboczeńcy. A wśród nauczycieli wfiści i księża są najprostszym tropem, co jest nieco niesprawiedliwe.

          W mojej szkole któregoś razu okazało się, że pan z jakiegoś tam przedmiotu na wycieczce szkolnej poszedł do łóżka z panią, uczącą innego przedmiotu. Było na tyle fajnie, że postanowili być razem od tej pory, co niezbyt spodobało się naszej pani od matematyki, prywatnie żony tego nauczyciela. Bardzo przeżyliśmy rozwód tych państwa, bo kobietę lekko przerosła sytuacja, stawiała po kilka jedynek dziennie, najlepszy w całej szkole uczeń (z matematyki) miał bodaj 15 jedynek na czysto, zadania które dostawaliśmy na kartkówkach okazywały się wyzwaniem dla studentów 3 roku, do których chodziliśmy na korepetycje, itd. Gdyby nie planowana wizyta ludzi z kuratorium + wydarzenie bez precedensu w historii oświaty (egzamin komisyjny dla całej klasy), to pewnie byśmy wszyscy powtarzali klasę.

          • Ja pamietam polonistkę, która nosiła wibrator w torebce. Czasy szkoły podstawowej – lata 80/90 – przełom.

  21. Ta symulacja jest kompletnie z kosmosu, co jeszcze można by jej wybaczyć ale opiera się na jakimś średniowiecznym modelu nauczania, co już w XXI wieku jest zbrodnią.

    W realiach polskiej szkoły nie liczy się indywidualność i doświadczanie, tylko repetycja faktów i dogmatów. „Słowacki wielkim poetą był”. Konsekwencją tego jest, że nauczyciel nie siedzi CODZIENNIE nad konspektami lekcji, ani na konsultacjach, ani na wycieczkach, ani na eksperymentach, czy nad prezentacjami. Idzie na te kilka godzin do szkoły i według tego samego scenariusza uczy dzieci, że Pan Tadeusz jest wzruszającą lekturą, a fraszki Kochanowskiego to w ogóle karuzela śmiechu po dziś dzień, hehe, jakie one zabawne.

    Te same gadki przez X lat, wrzucane każdej klasie od 1A do 1G, niekiedy ciągiem przez cały dzień. Raz na parę miesięcy jakieś konsultacje/zebranie z rodzicami, dwa razy do roku rada pedagogiczna. To wszystko bez żadnej kreatywności, czy pochylenia się nad indywidualnym przypadkiem. No i hicior – „sprawdzanie zeszytów”. Typowo średniowieczny zwyczaj, zero wolności wyboru czy szacunku dla np. indywidualnego trybu prowadzenia notatek – uczeń ma mieć daty i podkreslenie tematu lekcji wg jakiegoś wzoru, a jak mieć nie będzie, to pani da jedynkę. I nauczyciel rzeczywiście nieraz robi taką głupotę, że zabiera sobie do domu 30 zeszytów, żeby sprawdzić, czy Tomek 2 miesiące wstecz nie wyjechał poza margines, a Agatka odrobiła zadanie domowe. Nikt mu tego nie każe robić, jest to kompletna strata jego czasu, czasu dzieci (co robisz? PRZEPISUJĘ ZESZYT, bo Pani będzie zbierać do kontroli w poniedziałek) i pieniędzy podatników.

    Zastanówcie się, po co Wam taki nauczyciel. Powie dzieciom, że Pan Tadeusz jest wzruszającym utworem, zrobi kartkówkę, na której dzieci będą musiały dokładnie to napisać, każe nauczyć się wierszyka na pamięć, na końcu sprawdzi im, czy równo zapisały temat i zmieściły się z datą w polu na marginesie i na tej podstawie w maju/czerwcu wystawi jakąś ocenę, która niby ma oddawać stopień zaawansowania umiejętności gramatycznych, ortograficznych czy znajomości literatury. Śmiech i żenada. To tak, jakby na studiach medycznych kazać studentom pokazywać na modelu gdzie jest kolano, a gdzie ucho i rozdawać cukierki za dobrą odpowiedź.

    Brutalna prawda jest taka, że nauczyciele sami sobie stworzyli w szkołach Ministerstwo Głupich Kroków. Robota leci z automatu, wynikom się nikt nie przygląda, żeby było z czego wystawić oceny każe się dzieciakom robić jakieś durnoty (np. przepisywać zeszyt, my favourite), kilka razy się pojedzie na jakąś wycieczkę, kilka razy pohisteryzuje, że trzeba było raz na kwartał pojawić się na zebraniu/radzie i gotowe. Jak małolat jest półanalfabetą to oczywi

    Ja jestem za tym, żeby nauczyciel dostawał okolice średniej krajowej, ale za realną pracę z uczniami, prowokowanie dyskusji, wyzwalanie kreatywności, itd. Idealnym podsumowaniem pracy z dzieciakiem byłby jakiś projekt, który dane dziecko robi w miarę samodzielnie. Dopóki to taka zabawa w powtarzanie za panią magister, to wydaje mi się, że nie jest to ani szczególnie cenna, ani uciążliwa praca.

    • Najlepsze jest latanie i naciąganie ocen pod koniec roku – kiedy komuś brakuje do paska. Zapytaj. Daj plakat do zrobienia. Parodia i farsa.

      • Nie muszę pytać, bo pamiętam to zarówno ze swojej edukacji, jak i przygód swojego dziecka. Tu zrób plakat, tam gazetkę, przeczytaj nudny referat, itd.

        • Dziecko kompletnie nie zasługuje na tą 5, ale TRZEBA naciągnąć.
          A to co się dzieje z zachowaniem? Dzieciak jest ch*jem, ale pod koniec, żeby świadectwo wyglądało to wychowawca OLEWA innych nauczycieli – ich opinię i uwagi, i wpisuje zachowanie wg jego widzi mi się!!!!

          • Dlatego właśnie mam bekę z tych, którzy biorą ten teatrzyk na poważnie. Wiesz, te gangi matek co na każdym zebraniu siedzą w pierwszych ławkach i każą się tłumaczyć nauczycielom, dlaczego Oskarek ma tylko 4,7 średnią, albo dlaczego nie wezwano Delta Force kiedy Tomek strzelił mojej Agatce z gumki od stanika. Albo ci nauczyciele, którzy 2726183138963 raz z rzędu odgrywają tę komedię ze straszeniem w zimie i wyciaganiem za uszy na wiosnę.

    • SZKOŁA ZABIJA KREATYWNOŚĆ

      MOJE DZIECI BYŁY MĄDRE DOPÓKI NIE POSZŁY DO SZKOŁY.

      Pewne rzeczy mają uczyć staranności, ale tylko wg mnie w klasach 1-3.

      Później niech uczeń będzie indywidualistą.

      • Później jest jeszcze gorzej, włącznie z tym, że jakieś wypracowania z niby-własnymi przemyśleniami, mają lecieć z klucza, żeby panu nauczycielowi było łatwiej sprawdzić.

  22. Skończcie wysuwać ten chory argument o przygotowywaniu materiałów.
    Może tylko stażysta na początku.
    Reszta nierobów ma materiały z wydawnictw i to jeszcze w wersji cyfrowej!!!!!!
    WSZYSTKIE MATERIAŁY DO KSEROWANIA.
    Pełno materiałów na necie w doc. pdf. Wszystko!!!!!
    Wystarczy tylko drukować i kserować.

    Jedyne co to może te kartkówki i testy.
    Jeżeli już miałbym mieć szacunek do tej hołoty pedagogicznej to tylko do polonistów!!!

    Amen

  23. Ktoś kto ma zamiar zostać nauczycielem jest idiotą!!!
    Dowiedziałem się, że droga awansu zawodowego do maksimum to 15 lat !!!!!
    I to wtedy niby masz 2800 na rękę, będąc dyplomowaną małpą!!!!
    Czyli masz 25 lat i dopiero po 40 masz 2800.
    WYkształciuchy beznadziejne!!!!

  24. Praca nauczyciela to przede wszystkim odpowiedzialność za dzieci (także prawna) oraz rozmowy z często awanturującymi się rodzicami. Wszystko oczywiście za najniższą krajową, bo tyle zarabia nauczyciel bez żadnych dodatków, nadgodzin etc

  25. Artykuł tylko po części prawdziwy. Na podstawie zycia zawodowego moich znajomych nauczycieli (blisko 10) mogę stwierdzić, że aż tak bardzo nie są zapracowani przy jednym etacie. Gdyby tak było jak opisuje artykuł, nikt z nich nie miałby czasu na branie dodatkowego pół etatu i jeszcze korków. Jako, że etat zajmuje 18 godz. lekcyjnych tygodniowo każdy z nich jeśli tylko jest mozliwość doklada te kilka godzin aby zyskać na wypłacie (dla najwyższego awansu jest to kwota koło 3.5 do 4 tyś zł na rękę). W takim przypadku, faktycznie, czasu poświeconego na pracę w domu jest sporo ale to nadal nie jest tak, że od świtu do nocy codziennie pracują. Spokojnie się umawiamy na domówki, siłownię, czy do knajpy. I mówię o sytuacji nauczycieli różnch przedmiotów od jezykowych po ścisłe. Pomimo tego uważam, że nauczyciele powinni wiecej zarabiać, poprzez modyfikację warunków zatrudnienia, tj.: zwiekszenie ilości godzin na 1 etatcie (aby nie musieli kombinować te 1,5 etatu) oraz zapewnieniu godzin w jednej placówce, bo teraz żeby zarobić lepsze pieniądze są zmuszeni przemieszczać się nawet pomiędzy 3ema placówkami. Wtedy rzad nie bedzie mógł uprawiać propagandy , że średnia płaca to 6 tyś zł brutto za domniemane 18 godz. lekcyjnych tygodniowo.

  26. to jak wychodzą o 13:00 to czemu w szkole nie siedzą i nie sprawdzają tych klasówek – wtedy naliczały by się nadgodziny. Nie wszyscy pracownicy mają darmo kursy i szkolenia – też muszą płacić z własnych kieszeni. Niektórzy zaczynają pracę od 6:00 a kończą o np. 22:00 i tak czasem x dni w tygodniu. Nikt nie ma tak dużo dni wolnych jak oni (pod pretekstem że są do dyspozycji dyrektora) w innych zawodach też tak jest a w szczególności taka branża jak medycyna czy handel. W korporacjach jak nie zdążysz zrobić w pracy to robisz to w domu aby wyrobić się na wczoraj. Moim zdaniem powinni takim strajkującym nauczycielon zrobić miesiąc resocjalizacji w innym zawodzie i niech się wykazuja a nie narzekają. Nie każdy po 20 latach pracy ma 6 tys brutto

  27. A egzaminy maturalne pisemne w tym również próbne , a egzaminy zawodowe, a zespoły wychowawcze i inne rzeczy, które robimy za darmo czy ktoś o tym pomyślał???

  28. Jak czytam niektorych wypociny to ręce opadają, wypowiadają sie czesto osoby, ktore w ogóle nie mają zielonego pojecia co nauczyciel robi…. jestem wychowawca i etat moj wynosi 26 godz., nikt mi nie płaci za dodatkowe rzeczy ktore robie: udzial w radach pedagogicznych, zespolach, przygotowania do zajec, wyjazdy do szpitala z dziecmi, na rozprawy sadowe, wyjazd w Polske z dzieckiem w celu przewiezienia z jednej do drugiej placowki, wyjscia do lekarza, dokumentacja i cala papierologia to sleczenie godzinami po nocach. I nie mam jak niektórym sie wydaje 2 miesiace wakacji i 2 tyg. ferii, w tym czasie pracuje w placowce, prawie w kazdy weekend pracuje sobota lub niedziela. W święta kiedy każdy czlowiek ma wolne, my niestety nie mamy bo jestesmy w pracy, wolne mam jedynie 4 tyg wakacji i to jest tyle….

  29. A uczniowie mają miej muszą się uczyć na testy, kartkówki, odpowiedzi ustne. Niektórzy twierdzą że uczniowie nic nie robią. To dzieki uczniom nauczyciele maja pracę. Wiem ile nauczyciel ma godzin ponieważ mam w rodzinie ale ma czas dla rodziny dla koleżanek dla dzieci. W weekendy musi sprawdzić zeszyty i kartkówki ale uczniowie nawet nie mogą wyjść z domu bo chcą dostać dobra ocenę. Szczerze chodzę jeszcze do podstawówki
    ( 7 klasa) ale ja uczę się ok. 5 godzin do sprawdzianu, a osoba której nie zależy nie uczy się, tylko na przerwie. To dzieki takiemu yrybowi nauczania mamy tak dużo nauki, a nauczyciel robią strajki yo uczniowie powinni je robić. To oni uczą się, to oni spędzają nice w książkach, to oni nie mają czasu żeby spotkać się z lubieśnikam. Moja nauczycielka powiedziała modra rzecz,, To wasza praca, tylko nauczyciele maja za to wynagrodzenie w postaci pieniędzy a my nic tylko tysiące prac domowych”.
    To jest moje zdanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *