Lidl, Biedronka, targ i bary. Oszczędza ten, kto kupuje ostatni

Zakupy Dołącz do dyskusji
Lidl, Biedronka, targ i bary. Oszczędza ten, kto kupuje ostatni

Znane powiedzenie mówi „kto pierwszy, ten lepszy”. I rzeczywiście sprawdza się ono w wielu sytuacjach. Ale często nie dotyczy np. przecen, podczas których najmniej za potrzebne dobra płacą ci, którzy decydują się na zakup jako ostatni. Aby zaoszczędzić na jedzeniu, warto przeanalizować pod tym kątem kilka nieoczywistych przykładów.

Obniżki w Lidlu oraz w Biedronce w sobotę przed niedzielą handlową

Pracownicy dyskontów często nie mają czasu na przecenianie wybranych produktów, gdy ich data ważności dobiega końca. Mimo to w wielu Lidlach można znaleźć takie właśnie produkty w bardzo atrakcyjnych cenach.

Pojawiają się one także w niektórych Biedronkach. Dotyczy to głównie żywności z lodówek, warzyw oraz owoców – czyli tego, co na ogół jest najdroższe.

Takie przeceny można spotkać codziennie. Wydaje się jednak, że najwięcej z nich jest w soboty przed niedzielami handlowymi oraz w innych dniach, po których następują dni wolne od pracy.

Znaczne przeceny na targu przed zamknięciem

Zakupy na targu zwykle kojarzą się z robieniem ich zawsze o możliwie najwcześniejszej godzinie. I rzeczywiście, wtedy jest tam najwięcej klientów. A także, rzecz jasna, sprzedających. Nie każdy jednak wie o tym, że ceny na targu często zmieniają się w ciągu dnia.

W godzinach rannych zwykle są one najwyższe, a z czasem maleją. Można zaryzykować stwierdzenie, że każdy wie o tym, że w lecie wraz z kolejnymi godzinami obniżane są ceny owoców sezonowych, jak np. truskawki czy maliny, z powodu szybkiego ich psucia.

Ta akurat wiedza nie stanowi dla nikogo większej wartości. Każdy zwykle zainteresowany jest bowiem zakupem świeżych owoców, a nie takich, które przeleżały na targu na słońcu przez cały dzień. Ale przeceny na targowiskach dotyczą też innych sytuacji.

Robią je często drobni rolnicy, którzy przyjeżdżają ze swoimi produktami raz na jakiś czas. Niejednokrotnie wraz z kolejnymi godzinami obniżają oni ceny, by po prostu sprzedać wszystko, co ze sobą przywieźli. Im bliżej zamknięcia targu, tym większa na to szansa.

O zmniejszonych cenach sprzedawcy często mówią sami, gdy ktoś pojawia się przy ich stoisku. Pod koniec pracy zwykle nie mają bowiem czasu ani siły na zmianę wyeksponowanych cen.

Decydując się na zakupy na targu na niedługo przed jego zamknięciem, ryzykujemy oczywiście to, że nie kupimy tego, czego potrzebujemy. Owe ryzyko wydaje się jednak godne poniesienia ze względu na potencjalnie spore upusty.

Jedzenie na mieście: nawet 50% taniej na godzinę przed zamknięciem baru

Stołowanie się na mieście nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Ale od czasu do czasu taka konieczność dotyczy każdego. Są też tacy, którzy jedzą wyłącznie w ten sposób. I nic ich przed tym nie powstrzyma.

Istnieje tymczasem pewien typ lokali, w których jedzenie przeceniane jest nawet o 50% na godzinę przed zamknięciem. Chodzi o miejsca, gdzie to, co chcemy skonsumować, wybieramy i nakładamy na talerz sami (lub do pojemnika na wynos). I płacimy cenę uzależnioną od wagi posiłku.

Taka praktyka upowszechniła się w wielu lokalach typu bistro. Dobrze się sprawdza, bo dzięki niej przedsiębiorcy, znacznie obniżając ceny przed zamknięciem, są w stanie sprzedać całą przygotowaną żywność.

Takie zakupy warto dokonywać przy okazji

Chęć dokonywania zakupów czy stołowania się w takich okolicznościach ma to do siebie, że tylko do pewnego stopnia można je zaplanować.

Dostępna oferta niekoniecznie musi spełniać nasze potrzeby. Stąd dobrym zwyczajem może być zwracanie na nią uwagi, gdy jesteśmy w danym miejscu o wskazanym czasie z innego powodu.

Całej listy zakupów i zachcianek w ten sposób nie odhaczymy. Mimo to można założyć, że w każdej z wyżej opisanych sytuacji uda się coś nabyć. A w dobie dzisiejszych kosztów życia to już bardzo dużo.