Jak ratować własną firmę w czasach pandemii koronawirusa?

Biznes Firma Zdrowie dołącz do dyskusji (93) 16.03.2020
Jak ratować własną firmę w czasach pandemii koronawirusa?

Sławomir Góźdź

Na naszych oczach dzieją się rzeczy, których nikt nie mógł przewidzieć. Nie wiadomo jaki będą one miały wpływ na gospodarkę. Pewne jest jednak, że w bliskiej perspektywie nie czeka nas nic dobrego: obniżenie konsumpcji, problemy z transportem, przestoje produkcji, zwiększenie obciążeń podatkowych etc. Nikt nie wie, co jeszcze może się zdarzyć i jak długo potrwa ten stan niepewności. Dla przedsiębiorców to jest bardzo trudny czas. Nasuwa się zatem pytanie – jak ratować własną firmę?

Mniejsza o nieuzyskany przychód. Dużo większym problemem jest konieczność ponoszenia kosztów, które nie generują przychodów: płacenia czynszu za niefunkcjonujący lokal użytkowy; uiszczania rat leasingowych od maszyn i samochodów, które stoją; wypłacania wynagrodzenia pracownikom, którzy już w ogóle nie pracują lub których praca stała się niepełnowartościową albo całkowicie przestała być potrzebna.

W mediach mowa jest o tym, że państwo będzie pomagać przedsiębiorcom. Niechby tak było. W końcu są oni najbardziej wartościową częścią społeczeństwa: źródłem wszelkiego dobrobytu i gwarantem rozwoju. Wiedza i doświadczenie życiowe wskazują jednak, że będzie dokładnie odwrotnie, w szczególności koszty obsługi kryzysu zostaną przerzucone na przedsiębiorców. Już teraz można sobie wyobrazić, że zostanie wprowadzony zakaz rozwiązywania umów o pracę, sztywne ceny, dodatkowe podatki, zakazy przemieszczania towarów i ludzi itd. Młodym ludziom może być ciężko wyobrazić sobie taką sytuację, ale dla starszych to nie jest nic niemożliwego: tak właśnie w latach osiemdziesiątych wyglądała gospodarka sterowana przez wojskowych.

W tej sytuacji, nie może dziwić, że przedsiębiorcy (zwłaszcza ci, którzy za długi firmy odpowiadają całym swym majątkiem prywatnym, to jest osoby prowadzące indywidualną działalność, wspólnicy spółek osobowych i członkowie zarządów spółek kapitałowych), muszą brać pod uwagę przedsięwzięcie nadzwyczajnych środków. Racjonalnym działaniem w warunkach niepewności, co do perspektyw kontynuowania aktywności na dotychczasowym poziomie, może być ograniczenie rozmiaru działalności gospodarczej, jej zawieszenie, a nawet całkowita likwidacja biznesu. To implikuje działania mające na celu rozwiązanie albo zmianę treści umów generujących koszty, redukcję zatrudnienia, sprzedaż środków trwałych, ochronę przed wierzycielami etc. Poniżej omawiam najważniejsze instytucje prawne, które można stosować w celu ustabilizowania sytuacji przedsiębiorstwa:

Jak ratować własną firmę? Rebus sic stantibus (wniosek o modyfikację / rozwiązanie umowy)

Przegląd należy zacząć od instytucji skrojonej na nasz trudny czas. Zgodnie z art. 357(1) § 1 Kodeksu cywilnego:

Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że znaleźliśmy się w czasach „nadzwyczajnej zmiany stosunków”. Z tego powodu wykonywanie umówionych świadczeń stało się dla wielu przedsiębiorców trudne lub grozi powstaniem albo eskalacją straty. Zaistniałej sytuacji nie można było przewidzieć (nikt nie mógł przypuszczać, że posiłek z łuskowców w chińskim interiorze spowoduje, że krakowski rynek będzie wyglądał jak w lotnisko w Radomiu). O pomoc należy się zwrócić do sądu. To jest słaba strona tej instytucji (choćby z tego powodu, że w sądach odwołano rozprawy i nie wiadomo, co będzie dalej). Inaczej jednak być nie może, bo jest to nadzwyczajna ingerencja w treść umowy. Sąd może ją zmienić, w tym zmniejszyć wysokość świadczenia, a nawet rozwiązać stosunek prawny.

W jakich sytuacjach można (warto) stosować wskazaną wyżej instytucję? Najbardziej typowymi przypadkami są terminowe umowy leasingu i najmu. W przypadku umów leasingu samochodu (lub maszyn) rozwiązanie stosunku przed terminem jest trudne. W sytuacji zerwania umowy, wcześniej oddany do używania (a teraz odebrany) przedmiot jest wystawiany na aukcji. Środki z jego sprzedaży pomniejszają zobowiązanie podmiotu, który wcześniej był stroną umowy leasingu a teraz ma spłacić pozostałe raty leasingowe. W normalnych czasach to nie byłoby nawet takie złe: może i powstałaby strata, ale nie byłaby to rana śmiertelna. Teraz jednak trudno zakładać, że ceny uzyskane ze wspomnianych aukcji będą wysokie. Stąd opisana powyżej możliwość zwrócenia się do sądu o modyfikację lub rozwianie umowy leasingu może być dopuszczalną (a może nawet jedyną) opcją. Podobnie jest z umowami najmu. Sklepy w galeriach handlowych mają fantazyjne, czasem egzotyczne, nazwy. W przeważającej mierze należą one jednak do polskich przedsiębiorców.

Z doświadczenia wiem jak wygląda treść i negocjacje umów najmu w takich przypadkach. Galerie dyktują najemcom surowe warunki, obwarowane drakońskimi karami umownymi, działając wedle zasady rubel za wejście, dwa za wyjście. Zmiana stosunków dotyka najbardziej najemców lokali użytkowych: sklepów w galeriach handlowych, lokali gastronomicznych, gabinetów urody itd. Nie mając innej opcji na zamianę albo rozwiązanie umowy, mogą oni skorzystać tylko z omawianej w tym miejscu instytucji rebus sic stantibus. Oczywiście zanim ktoś przystąpi do wyważania drzwi, powinien najpierw zapukać i nacisnąć klamkę. Warto rozmawiać z wynajmującymi / leasingodawcami. Racjonalnie spoglądając na rozwój sytuacji, powinni oni być jednak zainteresowani tym, aby biznesy należące do najemców przetrwały obecny kryzys. W takich sytuacjach zgrabnie zapodana ewentualność skierowania sprawy na drogę sądową, może pomóc w wypracowaniu rozwiązania uwzględniającego słuszny interes wszystkich stron. Jeśli taka groźba zostanie zaawizowana przez większą liczbę podmiotów, tym lepszy może być jej efekt.

Do powyższego trzeba dodać, ważne zastrzeżenie: w przypadku przedsiębiorców zmiana wysokości lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego nie jest możliwa, gdy jej powodem jest tylko zmiana siły nabywczej pieniądza (art. 358(1) § 4 k.c.). W takim wypadku trzeba spoglądać na sprawę szerzej (znaleźć powód współtowarzyszący) albo żądać rozwiązania umowy.

Jak ratować własną firmę? Likwidacja stanowisk pracy. Zwolnienia grupowe

Na spotkaniach z pracodawcami często można usłyszeć, że likwidacja stanowiska pracy to najprostszy i najpewniejszy sposób zwolnienia pracownika. Nie do końca tak jest. Prawdą jest, że właściciel firmy może swobodnie kształtować strukturę zatrudnienia, w tym likwidować istniejące stanowiska pracy. Tu decyduje pracodawca. To nie jest domena pracowników. Często jednak odwołują się oni do sądu pracy i wygrywają. Skąd się to bierze? Jest tak, ponieważ likwidacje stanowisk pracy bardzo często są dokonywane nieprawidłowo, to znaczy niezgodnie z obowiązującymi normami prawa pracy. Co to za  normy? Są to normy, których nie zapisano w ustawach. Należy je wywieść z orzecznictwa sądów pracy (w przypadku likwidacji stanowisk pracy spokojnie można mówić o prawotwórczej mocy orzecznictwa).

Likwidacja stanowiska (stanowisk) pracy wymaga od pracodawcy prawidłowego wyboru oraz zastosowania tzw. „kryteriów doboru pracowników do zwolnienia” (co opiszę w osobnym artykule). Przed zastosowaniem tych kryteriów trzeba jednak określić zbiór pracowników, do których będą one stosowane (co opiszę w osobnym artykule). Po wykonaniu wskazanych wyżej czynności należy w prawidłowy sposób sporządzić oświadczenie o wypowiedzeniu umowy o pracę (co również opiszę w osobnym artykule). Powyższe dobrze ilustruje wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 2010 r (sygn. akt I PK 93/10): potrzeba porównania z innymi pracownikami powstaje wówczas, gdy następuje likwidacja jednego lub kilku spośród większej liczby jednakowych stanowisk i konieczne jest dokonanie wyboru pracowników, z którymi zostanie zakończony stosunek pracy.

Szczególnym przypadkiem likwidacji stanowisk pracy są zwolnienia grupowe. Co to jest zwolnienie grupowe? Jest to sytuacja, gdy pracodawca, który zatrudnia co najmniej 20 pracowników, rozwiązuje (za wypowiedzeniem albo na mocy porozumienia) umowy o pracę (z przyczyn niedotyczących pracowników), jeżeli w okresie nieprzekraczającym 30 dni zwolnienie obejmuje co najmniej: (1) 10 pracowników, gdy pracodawca zatrudnia mniej niż 100 pracowników, (2) 10% pracowników, gdy pracodawca zatrudnia co najmniej 100, jednakże mniej niż 300 pracowników, (3) 30 pracowników, gdy pracodawca zatrudnia co najmniej 300 lub więcej pracowników (art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników). W przypadku zwolnień grupowych swoboda likwidacji stanowisk pracy jest poddana pewnym ograniczeniom. W szczególności trzeba je konsultować ze związkami zawodowymi, korespondować na ich temat z urzędami pracy i nie można ich przeprowadzić z zaskoczenia. To ostatnie dezorganizuje cały proces, bo wszyscy pracownicy (nie tylko ci, którzy mają być zwolnieni) odnoszą to do siebie i zaczynają chorować en block.

W tym miejscu należy wspomnieć jeszcze o odprawach, które trzeba wypłacić zwalnianym pracownikom, gdy przedsiębiorca zatrudnia powyżej 20 pracowników. Ich wysokość jest uzależniona od stażu pracy (maksymalnie jednak do wartości 15-krotnego minimalnego wynagrodzenia za pracę).

Jak ratować własną firmę Postępowanie restrukturyzacyjne

Przedsiębiorca, który spodziewa się w niedalekiej przyszłości problemów z realizacją własnych zobowiązań i chce ratować swój biznes (w szczególności uzyskać ochronę przed blokadami rachunków oraz roszczeniami podmiotów żądających zapłaty za dostarczone towary i wykonane usługi), powinien rozważyć złożenie wniosku o wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego. Istnieją cztery rodzaje takiego postępowania: postępowanie o zatwierdzenie układu, przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe oraz postępowanie sanacyjne. Każde z nich jest kierowane do trochę innej grupy podmiotów zagrożonych niewypłacalnością. W przypadku przedsiębiorców, którzy nie są jeszcze w trudnej sytuacji, ale już teraz przewidują problemy, w pierwszej kolejności należy rozważyć dwa postępowania: postępowanie o zatwierdzenie układu i przyspieszone postępowanie układowe. W pierwszym z wymienionych postępowań przedsiębiorca sam przygotowuje projekt układu i zbiera głosy wierzycieli. Jest to odformalizowana procedura. Drugie z wymienionych postępowań jest dedykowane firmom, które potrzebują szybkiej ochrony w związku z prowadzanymi postępowaniami egzekucyjnymi. Umożliwia ono zawieszenie egzekucji oraz odblokowanie rachunku bankowego.

***

Tytułem podsumowania można doradzić przedsiębiorcom analizę miejsca, którym się znajdują. Jakkolwiek może to brzmieć brutalnie, są biznesy, których uratować się już nie da. W takim wypadku, celem chronienia swojego osobistego majątku, należy rozważyć złożenie wniosku o upadłość. Jeśli biznes da się uratować, trzeba wziąć pod uwagę zalety poddania przedsiębiorstwa restrukturyzacji. To może stworzyć ochronę przed wierzycielami oraz umożliwić korzystanie z rachunku firmowego, który w innym wypadku może zostać zablokowany. Jeśli do ratowania biznesu wystarczą konwencjonalne środki, można wziąć pod uwagę redukcję zatrudnienia oraz sprzedaż majątku trwałego firmy. Możliwe jest zwrócenie się do sądu o zmianę warunków umowy a nawet o jej rozwiązanie. Oczywiście są to wszystko są instytucje prawne. Równolegle nie wolno tracić okazji do biznesowego załatwiania problemów. Należy zatem utrzymywać kontakt z wierzycielami. Koniecznie trzeba śledzić informacje o ułatwieniach zapowiadanych przez władze. Powinny one chronić w pierwszej kolejności małych i średnich przedsiębiorców. Byłoby źle, gdyby Państwo chroniło tylko zagraniczne firmy oraz własne duże przedsiębiorstwa. Polski biznes dzielnie zmaga się z wszechpostępującym korporacjonizmem. Bez odpowiedniej pomocy regulatora publicznego,  tego kryzysu może jednak nie przetrwać.

Sławomir Góźdź

adwokat, doradca podatkowy

Skonsultuj swoją sprawę z autorem artykułu: