- Bezprawnik -
- Finanse -
- Rodzice odkładają dzieciom na koncie. Potem okazuje się, że bank nie odda im pieniędzy
Rodzice odkładają dzieciom na koncie. Potem okazuje się, że bank nie odda im pieniędzy
Coraz więcej rodziców chce odkładać pieniądze na przyszłość swoich dzieci nie tylko na lokacie czy koncie oszczędnościowym. Rosnące koszty studiów, mieszkań i utrzymująca się inflacja sprawiają, że długoterminowe inwestowanie staje się coraz popularniejsze. Problem w tym, że w Polsce nadal nie ma jednego, prostego produktu przypominającego brytyjskie Junior ISA czy uruchomione w tym roku w Stanach Zjednoczonych Trump Accounts, w ramach których państwo przekazuje nowo narodzonym dzieciom 1000 dolarów na start inwestycyjny.
Polska bez odpowiednika Junior ISA i Trump Accounts
Rodzice muszą więc sami zdecydować, z jakiego rozwiązania skorzystać. Sprawdziliśmy, co obecnie oferuje rynek i które produkty wydają się najciekawsze. Państwo wspiera dziś oszczędzanie na rzecz najmłodszych tylko punktowo — najbardziej znanym przykładem jest konto mieszkaniowe dla dziecka, które pozwala gromadzić środki na pierwszą nieruchomość, ale można je założyć dopiero po ukończeniu przez dziecko 13 lat i wyłącznie na cel mieszkaniowy.
Portu ma najbardziej kompleksową ofertę konta inwestycyjnego dla dziecka
Jeżeli szukać produktu stworzonego specjalnie z myślą o dzieciach, wyróżnia się Portu. To jedna z nielicznych platform oferujących dedykowane konto inwestycyjne dla dziecka. Środki są automatycznie inwestowane w globalne fundusze ETF, a opłata za zarządzanie do ukończenia 18. roku życia wynosi 0,25 proc. rocznie.
Warto jednak pamiętać, że Portu nie jest polską firmą, ale marką należącą do czeskiej grupy inwestycyjnej WOOD & Company, działającej w Polsce na podstawie unijnej licencji. Aktywa klientów są oddzielone od majątku spółki, a inwestorzy korzystają z systemu rekompensat przewidzianego dla firm inwestycyjnych zgodnie z przepisami Unii Europejskiej. Dla wielu rodziców może to być istotna informacja przy wyborze miejsca, w którym będą odkładać pieniądze przez kilkanaście lat.
Wpłacać mogą też dziadkowie
Dodatkową zaletą Portu jest możliwość regularnych wpłat nie tylko przez rodziców, ale również przez dziadków czy innych członków rodziny. Dzięki temu konto może stać się formą długoterminowego rodzinnego oszczędzania.
Rachunek maklerski dla osoby małoletniej — dla bardziej doświadczonych
Osoby, które chcą samodzielnie decydować o inwestycjach, mogą wybrać rachunek maklerski dla osoby małoletniej oferowany m.in. przez Biuro Maklerskie Pekao, BM PKO Banku Polskiego czy mBank. Takie rozwiązanie pozwala inwestować w akcje, ETF-y, obligacje i inne instrumenty finansowe. Opcja ta daje największą swobodę, ale jednocześnie wymaga wiedzy i czasu. W zamian rodzice sami decydują o strategii inwestycyjnej i mogą ograniczyć koszty związane z zarządzaniem.
Trzeba jednak pamiętać o konsekwencjach prawnych. Środki zgromadzone na rachunku prowadzonym na nazwisko dziecka są jego majątkiem, a rodzice zarządzają nim wyłącznie w granicach tzw. zwykłego zarządu. Z tego powodu wypłata pieniędzy z konta dziecka przy wyższych kwotach może wymagać zgody sądu opiekuńczego.
Fundusze inwestycyjne, obligacje skarbowe czy konto oszczędnościowe?
Alternatywą pozostają fundusze inwestycyjne oferowane przez takie instytucje jak inPZU, PKO TFI czy Erste TFI (dawniej Santander TFI). To rozwiązanie wygodne, ponieważ zarządzaniem portfelem zajmują się profesjonaliści, jednak wiąże się zazwyczaj z wyższymi opłatami niż inwestowanie w ETF-y.
Najbardziej ostrożni rodzice nadal wybierają detaliczne obligacje skarbowe lub konta oszczędnościowe. Zapewniają one większe bezpieczeństwo środków, ale jednocześnie ograniczają szanse na osiągnięcie wyższych zysków w długim terminie. Warto przy tym pamiętać, że opłacalność lokat przez wiele lat była w Polsce iluzoryczna — po uwzględnieniu inflacji i podatku od zysków kapitałowych realna wartość oszczędności potrafiła spadać.
Papiery dłużne firm jako pośrednie rozwiązanie
Pomiędzy skrajnościami mieszczą się obligacje korporacyjne, które oferują wyższą rentowność niż papiery skarbowe, ale nie są objęte gwarancjami państwa. To rozwiązanie dla rodziców, którzy akceptują ryzyko emitenta, choć niekoniecznie zmienność rynku akcji.
Co mogłoby dać 3000 zł zainwestowane na 20 lat w indeks MSCI World?
Program Trump Accounts przewiduje jednorazową wpłatę 1000 dolarów dla dziecka. Co stanowi równowartość około 3–4 tys. zł, dlatego sprawdziliśmy, jak podobna kwota mogłaby zachować się przy długoterminowym inwestowaniu na światowym rynku akcji.
Nie sposób przewidzieć przyszłych wyników, ale można odwołać się do historii. Indeks MSCI World, obejmujący około 1500 największych spółek z 23 rozwiniętych gospodarek, osiągnął w ciągu ostatnich 20 lat średnioroczną stopę zwrotu (CAGR) na poziomie około 6,8–9,3 proc., w zależności od waluty i przyjętej metodologii.
Oznacza to, że jednorazowa inwestycja 3000 zł mogłaby dziś być warta od około 11 do 18 tys. zł. Oczywiście inwestycja nie będzie rosła równomiernie. Po drodze inwestor musi zaakceptować okresy bardzo silnych spadków.
Kryzys 2008 i pandemia pokazały skalę wahań
Największy kryzys finansowy z lat 2008–2009 spowodował, że indeks MSCI World stracił chwilowo niemal połowę swojej wartości. Podobnie gwałtowne spadki pojawiły się na początku pandemii COVID-19 w 2020 r. Mimo to w długim terminie światowy rynek akcji odrobił straty i ustanawiał kolejne historyczne rekordy.
Z powyższych powodów eksperci podkreślają, że inwestowanie dla dzieci powinno być traktowane jako maraton, a nie sprint. Przy horyzoncie wynoszącym 15–20 lat krótkookresowe wahania rynku mają zwykle znacznie mniejsze znaczenie niż regularność wpłat i cierpliwość inwestora.
Oczywiście historia nie jest gwarancją przyszłych wyników. Wartość inwestycji może zarówno rosnąć, jak i spadać, a inwestor musi liczyć się z możliwością poniesienia części lub nawet całości zainwestowanego kapitału. Historyczne stopy zwrotu pokazują jednak, dlaczego ekonomiści tak często wskazują rynek akcji jako jedno z najbardziej efektywnych narzędzi długoterminowego budowania majątku i dywersyfikacji portfela.
Szafrański i Iwuć: w inwestowaniu dla dzieci najważniejsze jest zacząć wcześnie
Michał Szafrański i Marcin Iwuć od lat zwracają uwagę, że w inwestowaniu dla dzieci najważniejszy jest czas. Im wcześniej rodzice zaczną regularnie odkładać pieniądze, tym większe znaczenie ma procent składany oraz możliwość wykorzystania długoterminowego wzrostu światowej gospodarki.
Eksperci podkreślają również, że przy inwestowaniu na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat dobrze zdywersyfikowane fundusze indeksowe historycznie dawały większą szansę na ochronę oszczędności przed inflacją niż pozostawienie środków wyłącznie na lokatach bankowych. Jednocześnie przypominają, że wyniki osiągnięte w przeszłości nie gwarantują podobnych stóp zwrotu w przyszłości.
Polska nadal czeka na własny program inwestycyjny dla dzieci
Choć możliwości inwestowania dla dzieci jest dziś więcej niż jeszcze kilka lat temu, wciąż brakuje prostego produktu wspieranego przez państwo i oferującego preferencje podatkowe. Zapowiadany od lat podatek Belki na nowych zasadach miał premiować długoterminowe inwestycje, ale reforma wciąż nie została domknięta — a to ona mogłaby najmocniej zmienić rachunek opłacalności wieloletniego oszczędzania dla dziecka.
Doświadczenia Wielkiej Brytanii czy najnowszy amerykański program Trump Accounts pokazują, że zachęcanie rodziców do długoterminowego inwestowania może pomóc młodym ludziom zgromadzić kapitał na studia, zakup pierwszego mieszkania czy rozpoczęcie działalności gospodarczej.
Na razie polscy rodzice muszą radzić sobie sami. Dobra wiadomość jest jednak taka, że wybór jest coraz większy. Niezależnie od tego, czy zdecydują się na ETF-y, rachunek maklerski, fundusze inwestycyjne czy obligacje skarbowe, jedno pozostaje niezmienne: największym sprzymierzeńcem inwestora jest czas i systematyczność.
zobacz więcej:











