1. Home -
  2. Prawo -
  3. Więzień ma pracować albo cierpieć – kontrowersyjny pomysł na dożywocie dzieli Polaków

Więzień ma pracować albo cierpieć – kontrowersyjny pomysł na dożywocie dzieli Polaków

Mogłoby się wydawać, że kara śmierci jest najdotkliwsza, bo ostateczna. Tylko że z perspektywy czasu to raczej dożywocie okazuje się karą wymagającą od więźnia więcej z racji swojej przewlekłości. Każdy dzień to monotonia, ograniczenia i brak prywatności, które wciągają w psychiczną torturę. Nie ma ucieczki. Mamy tylko niekończące się godziny w zamknięciu, w którym wypicie herbaty bądź kawy urasta do rangi luksusu. Dożywocie testuje umysł i wyznacza wytrzymałość człowieka. Okazuje się często trudniejsze do zniesienia niż śmiercionośny zastrzyk.

Miłosz Magrzyk05.04.2026 10:34
Prawo

Więźniowie skazani na dożywocie żyją z codziennym poczuciem utraty wolności i są pozbawieni możliwości normalnego życia czy swobodnego kontaktu z bliskimi. W Polsce karę dożywotniego pozbawienia wolności odbywa kilkaset osób, a koszty utrzymania osadzonego szacuje się na ponad 3 tys. zł miesięcznie.

Kara śmierci i dożywocie – żadna z nich nie jest doskonała

Kara śmierci w Polsce to pomysł, który ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Część ludzi wprost mówi: kara śmierci powinna wrócić, ponieważ jej brak pogardza ofiarami. Inni protestują i wskazują, że nie można sprowadzać się do poziomu mordercy. Tak samo dożywocie ma zalety i wady. Człowiek niemający nic do stracenia staje się niebezpieczny – może grozić współwięźniom, próbować ucieczki lub dokonywać samookaleczeń. Monotonia w połączeniu z brakiem perspektyw i ograniczoną kontrolą nad własnym życiem wycieńcza.

Czy można te sankcje jakoś połączyć? Wydaje się, że poniekąd tak. Państwo może bowiem wymuszać czyjeś podporządkowanie się poprzez kontrolę potrzeb i warunków życia. Stopniowe dostosowywanie się osoby osadzonej do życia za kratkami to tzw. prizonizacja. Obejmuje ona przyswojenie norm i sposobów zachowania charakterystycznych dla społeczności więziennej, obejmujących m.in. sposób jedzenia, ubierania się czy używania gwary. Niebezpieczni przestępcy opuszczą więzienie w 2026 roku, co tylko potwierdza, że chcący jak najszybciej przystosować się do życia za kratami zwykle szybko chłoną tę kulturę.

Życie za kratami wyłącznie na własny rachunek

Więzień nie powinien być biernym odbiorcą kary, lecz każdego dnia na siebie zapracować – podobnie jak człowiek na wolności – a część zarobionych pieniędzy przeznaczać na rekompensatę dla rodzin swoich ofiar. Wtedy praca przestaje być dodatkiem, zapełniaczem dnia bądź wyłącznie elementem resocjalizacji, a staje się warunkiem przetrwania.

Co się dzieje, gdy więzień odmawia pracy?

Jeśli osadzony unika obowiązków, pracuje wyjątkowo niewydajnie, słabo i nie jest w stanie wypracować minimum, które zapewnia mu podstawowe potrzeby, stopniowo traci dostęp do światła, ciepła czy jedzenia. Każdy nieuzasadniony dzień bez pracy oznacza dla więźnia namacalny spadek jakości życia – zimno, głód i ciemność stają się konsekwencją bierności i lenistwa.

Ten układ byłby skrajnie wymagający psychicznie, bo zmuszałby człowieka do ciągłego wybierania między wysiłkiem a cierpieniem, odbierając mu komfort obojętności. Można oczywiście uznać taki model za nieludzki albo odbić piłeczkę i zapytać: czy ktoś skazany na dożywocie za szczególnie brutalne czyny – na przykład odebranie życia kilku osobom – nie wypisał się z człowieczeństwa na własne życzenie? Czy naprawdę jesteśmy takiej osobie cokolwiek winni? Czy musimy się nią opiekować? Pamiętajmy, że często najprostsze rozwiązania okazują się najlepsze.

Państwo nie powinno być nianią dla mordercy

Zgodnie z Kodeksem karnym wykonawczym skazanemu nie wolno odmawiać przyjmowania posiłków dostarczanych przez administrację zakładu karnego w celu wymuszenia określonej decyzji lub postępowania, a także powodować u siebie uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia. Reforma kodeksu karnego 2022 przyniosła zaostrzenie kar, ale tego rodzaju prawo wciąż sprawia wrażenie traktowania osadzonych jak dzieci – odbiera się im możliwość decydowania o własnym ciele i konsekwencjach własnych wyborów, zastępując ją odgórnym nakazem „dla ich dobra".

Czy w przypadku zwyrodnialców państwo powinno aż w takim stopniu przyjmować rolę opiekuna? Czy zamiast chronić największych bandytów za wszelką cenę, nie powinniśmy pozwolić im zmierzyć się na własną rękę z konsekwencjami swoich decyzji?

Wybór zamiast wyroku – nowa filozofia karania

W nowym ujęciu więzień sam decydowałby, czy chce dalej funkcjonować w narzuconych mu surowych warunkach, czy też stopniowo się z nich wycofać, godząc się na naturalne konsekwencje swojego wyboru – śmierć. Nie chodziłoby o nakłanianie do samozniszczenia ani zabicie człowieka (poza tym koszt kary śmierci jest wbrew pozorom bardzo wysoki), lecz o pozostawienie skazanemu wyboru z jednoczesnym postawieniem go wobec konieczności choćby minimalnego odkupienia własnych czynów poprzez regularny wysiłek w postaci pracy i obciążenie psychiczne związane z izolacją.

Wówczas przesunęlibyśmy akcent z biernego odbywania wyroku na aktywną konfrontację z przeszłością. Wiadomo, życia nikomu to nie zwróci, ale zdjęłoby z więzień łatkę „hoteli" dla morderców. Pytanie, czy kara śmierci odstrasza przestępców bardziej niż wizja takiego dożywocia, w którym każdy dzień trzeba sobie wypracować – pozostaje otwarte.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi