1. Home -
  2. Firma -
  3. Na siłowni ukradli mi kurtkę i telefon. Wywalczyłam odszkodowanie, choć klub twierdził, że „nie odpowiada"

Na siłowni ukradli mi kurtkę i telefon. Wywalczyłam odszkodowanie, choć klub twierdził, że „nie odpowiada"

Jakiś czas temu byłam na siłowni. Zobaczyłam w niej dezinformującą wywieszkę. Wbrew popularnym w takich miejscach napisom kluby ponoszą odpowiedzialność za pozostawione w nich rzeczy.

Aleksandra Smusz08.03.2026 14:32
Firma

Z prawnego punktu widzenia włożenie do szafki na siłowni kurtki i telefonu to umowa przechowania

Stąd wywieszki niczym z filmu „Miś" Stanisława Barei nie tworzą obowiązującego w Polsce prawa. Wynika to z tego, że skorzystanie z szatni stanowi w klubie fitness część świadczonej przez niego podstawowej usługi. W przypadku kradzieży mienia mamy więc prawo do roszczeń.

Rzecz jasna, dotyczy to wyłącznie sytuacji, gdy zamknęliśmy szafkę zgodnie z obowiązującym na danej siłowni systemem (kluczyk, zamek elektroniczny bądź własna kłódka).

W świetle umowy przechowania bezpieczeństwo naszych przedmiotów spoczywa na klubie fitness. Nawet jeśli formuła „siłownia nie odpowiada za rzeczy" znajduje się w regulaminie, stanowi ona klauzulę abuzywną (łatwo to zweryfikować w rejestrze prowadzonym przez Prezesa UOKiK). Tego typu zapisy to klasyczne niedozwolone postanowienia umowne, które z mocy prawa nie wiążą konsumenta.

Po pierwsze, zgłoszenie sprawy na policję

Jeśli klub fitness odmawia nam wypłaty równowartości za skradzioną kurtkę i telefon, powinniśmy rozpocząć działania od zgłoszenia zdarzenia na policji.

Kwalifikuje się ono jako kradzież z włamaniem (jeśli doszło do uszkodzenia szafki). Należy przedstawić na policji związane z tym dowody, np. w postaci zdjęć uszkodzonej szafki i zabezpieczenia.

Dodajmy w tym miejscu, że w tego rodzaju okolicznościach siłownia najczęściej nie dysponuje zapisem monitoringu z szatni. Może jednak udostępnić służbom nagrania z korytarza (istnieje szansa, że moment wynoszenia naszej kurtki został na nich utrwalony).

Po drugie, pismo do klubu fitness

Kolejnym krokiem do wykonania w takiej sytuacji jest złożenie na siłowni pisma (można je także wysłać za potwierdzeniem odbioru pocztą lub kurierem). Powinniśmy szczegółowo zrelacjonować w nim zaistniałe wydarzenie i wymienić skradzione przedmioty wraz z ich orientacyjną wartością.

W piśmie należy wezwać siłownię do wypłacenia wskazanej sumy na nasz numer konta w wyznaczonym czasie, np. 14 dni.

Jeśli klub stoi na stanowisku, że nie odpowiada za rzeczy pozostawione w szatni, trzeba uwzględnić w nim informację, że tego rodzaju formuła to klauzula niedozwolona – i jako taka nie ma mocy prawnej.

Dobrą praktyką jest też dołączenie kserokopii paragonów lub faktur za stracone przedmioty. Jeśli ich nie posiadamy, alternatywę stanowią np. zdjęcia. W przypadku kurtki może to być fotografia z wycieczki, na której mieliśmy ją na sobie.

Przedstawiona strategia w większości przypadków okazuje się skuteczna

Siłownie zazwyczaj są ubezpieczone i odszkodowanie wypłaca towarzystwo, w którym posiadają polisę. Wywieszka z klauzulą abuzywną służy wtedy temu, by ograniczyć liczbę zgłoszeń i wysokość składki. Analogicznie jak w przypadku wadliwych produktów, gdzie konsumenci często nie wiedzą, kto ponosi koszty reklamacji, tak samo w przypadku kradzieży na siłowni wiele osób rezygnuje z dochodzenia przysługujących im praw.

Choć szansa na otrzymanie odszkodowania jest wysoka, wiele osób daje się zbyć, tracąc na tym setki, a niekiedy tysiące złotych.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi