1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Kupił rowery za 10 tys. zł i złożył reklamację. W odpowiedzi dostał listę psychoterapeutów

Kupił rowery za 10 tys. zł i złożył reklamację. W odpowiedzi dostał listę psychoterapeutów

Jako zadeklarowany rowerzysta wiem, że rowery są fajne, dopóki nie ulegną awarii. Przeważnie jednak nie możemy usunąć jej sami, gdyż często nasz jednoślad jest jeszcze objęty gwarancją. I tutaj właśnie zaczynają się schody. Szczególnie podczas przeglądów, które musimy wykonać po zakupie roweru. Często właściciele sklepów rowerowych zachowują się w sposób oburzający, co obrazuje nam historia pewnego użytkownika portalu Wykop.

Mateusz Krakowski25.09.2026 7:40
Prawo

Serwis rowerowy nie zdołał odpowiednio naprawić roweru. Jednak to dopiero początek historii

Z doświadczenia wiem, że interakcje pomiędzy właścicielami sklepów i klientami bywają różne. Jednak historia wykopowicza o nicku fellipe nie jest śmieszna, lecz raczej oburzająca.

Autor wpisu kupił dwa nowe rowery miejskie za około 10 tys. zł. Po miesiącu oddał oba na pierwszy przegląd. Zapłacił 320 zł i zgłosił problemy z działaniem napędu.

Po odbiorze okazało się, że problemy nadal występują – biegi nie działały prawidłowo, w drugim rowerze nadal było słychać napęd, a dodatkowo jeden miał słabe hamulce oraz uszkodzone siodełko i dzwonek.

Autor wrócił do sklepu i złożył reklamację. Zdecydował się także na zgłoszenie sprawy do banku

Klient złożył reklamację i przez ponad 14 dni nie dostawał odpowiedzi – a ustawowy termin na rozpatrzenie reklamacji wynosi właśnie 14 dni. W związku z tym, że zapłacił 320 zł za usługę, która w jego ocenie nie została prawidłowo wykonana, zgłosił sprawę do banku w ramach chargebacku i otrzymał tymczasowy zwrot pieniędzy.

Usługa chargeback jest obecnie na etapie postępowania. Klient otrzymał „provisional refund”, nie można więc jeszcze przesądzać, że bank ostatecznie zakończy sprawę na jego korzyść.

Zgłoszenie sprawy w banku nagle obudziło pracowników sklepu

Gdy bank uruchomił chargeback, nagle firma zajęła się sprawą. Pracownicy sklepu i serwisu rowerowego zapewnili klienta, że „oba rowery zostały przez nich sprawdzone, a zgłoszone kwestie dotyczące napędu zweryfikowane”, a także, że „w momencie weryfikacji w naszym serwisie mechanizm zmiany biegów w obu rowerach działał prawidłowo”. To, czy sklep może odmówić przyjęcia reklamacji, nie zależy zresztą od jego dobrej woli – przepisy odpowiadają na to pytanie jednoznacznie.

Tutaj następuje punkt kulminacyjny tej historii – pracownik sklepu wysłał klienta do psychoterapeuty

I tu następuje finał tej sprawy – właściciel firmy wysłał autorowi maila z tekstem „przesyłam coś, co wg mojej oceny Państwu bardzo się przyda”, a w załączonym linku była lista certyfikowanych psychoterapeutów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Trzeba przyznać, że to bardzo osobliwe podejście do klientów, by nie powiedzieć, że po prostu pospolite prostactwo.

Atak personalny zamiast rozpatrzenia reklamacji

Najgorsze jest chyba to, że zamiast merytorycznie rozwiązać reklamację, sklep postanowił zaatakować klienta personalnie, co było najgorszym z możliwych posunięć. Zdarza się zresztą, że przedsiębiorcy idą jeszcze dalej i zastanawiają się, czy reklamacja może być oszczerstwem. Właściciel serwisu może mieć inne zdanie co do zasadności reklamacji, ale wysyłanie tego typu linku do klienta to już zwykła próba ośmieszenia go i kompletny brak profesjonalizmu.

Warto przy tym wiedzieć, co w razie wadliwego sprzętu działa lepiej – rękojmia czy gwarancja.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover