- Bezprawnik -
- Praca -
- 69 proc. Polaków oddałoby dni urlopu za jedną rzecz. Firmy właśnie się z niej wycofują
69 proc. Polaków oddałoby dni urlopu za jedną rzecz. Firmy właśnie się z niej wycofują
Aż 69 proc. pracujących Polaków zamieniłoby dodatkowe dni urlopu na możliwość pracy z dowolnego zakątka świata – wynika z badania InterviewMe. Jednocześnie liczba firm oferujących taki benefit spadła w ciągu roku niemal o połowę. Powód nie leży w braku zainteresowania, lecz w tym, że mało kto potrafi ten model sensownie uregulować.
Workation zamiast dodatkowych dni urlopu
Jak podaje pulshr.pl, z ankiety przeprowadzonej wśród blisko 500 osób wynika, że możliwość wykonywania obowiązków spoza biura stała się dla kandydatów jednym z ważniejszych kryteriów przy wyborze pracodawcy. Aż 82 proc. respondentów przyznało, że taka opcja miałaby wpływ na decyzję o podjęciu zatrudnienia – dla 48 proc. byłby to argument bardzo istotny, dla kolejnych 34 proc. ważny, choć niedecydujący. Tylko co piąty ankietowany stwierdził, że liczą się dla niego inne warunki pracy.
Wyjazd z laptopem kontra klasyczny urlop
Jeszcze bardziej wymowny jest wynik dotyczący porównania z klasycznym urlopem. Blisko 70 proc. badanych wybrałoby wyjazd połączony z pracą zamiast dodatkowego urlopu – 29 proc. zdecydowanie, 40 proc. raczej. Motywacje są przy tym dość przyziemne: chodzi głównie o możliwość podróżowania bez uszczuplania puli urlopowej oraz o zmianę otoczenia poprawiającą samopoczucie. Niewielu wybiera to rozwiązanie z myślą o samej wydajności zawodowej.
Liczba firm oferujących workation spada
Ten entuzjazm pracowników rozmija się jednak z tym, co dzieje się po stronie firm. Z równoległych danych HRK i Devire wynika, że odsetek pracodawców oferujących workation jako formalny benefit spadł z 7,1 proc. do 4 proc. w ciągu roku. Skurczyła się też grupa osób faktycznie planujących taki wyjazd – z 19,3 proc. do 15,6 proc. Autorzy tych badań tłumaczą spadek potrzebą wyraźniejszego oddzielania czasu pracy od odpoczynku, ale to tylko część obrazu – do tego dochodzą praktyczne wady workation, które ujawniają się dopiero na miejscu. Deklarowane preferencje pracowników i realna oferta rynku są dziś wyraźnie różne, a różnica ta rzadko wynika z jednego prostego powodu.
Problem nie leży w chęciach, lecz w zasadach
Firmy, które mimo spadkowego trendu decydują się utrzymać ten benefit, rzadko oferują go bez ograniczeń. Ekspertka rynku pracy Natalia Bogdan zwraca na łamach pulshr.pl uwagę, że praktyka wygląda inaczej niż deklaracje w ogłoszeniach rekrutacyjnych: pracodawca może akceptować pracę spoza siedziby firmy, ale najczęściej w granicach kraju i przez ustaloną liczbę dni. Praca zdalna za granicą to już osobna procedura – wymaga zgody przełożonego, a czasem także zgłoszenia do działu kadr ze względu na kwestie ubezpieczeniowe czy podatkowe.
To pokazuje, że workation nie znika z rynku dlatego, że przestał się podobać. Znika tam, gdzie firmy nie potrafiły domknąć go od strony formalnej – rozliczeń, odpowiedzialności czy zwykłej wiedzy o tym, gdzie w danym tygodniu przebywa zespół. Sam koszt benefitów pracowniczych rzadko bywa tu główną barierą. Zamiast rezygnować z benefitu w całości, część pracodawców po prostu ogranicza go do bezpiecznych ram: terytorium, limitu dni, obowiązku zgłoszenia.
O co pytać pracodawcę przed wyjazdem
Dla kandydatów oznacza to, że już na rozmowie o pracę warto pytać nie tyle o samą dostępność workation, co o konkretne zasady jego przyznawania. To właśnie one, a nie deklaracje w ogłoszeniu, decydują o tym, czy benefit da się w ogóle wykorzystać.
zobacz więcej:










