1. Bezprawnik -
  2. Zakupy -
  3. Lidl i inne sklepy nie reagują na macanie bułek. Ministerstwo Zdrowia też nie widzi problemu

Lidl i inne sklepy nie reagują na macanie bułek. Ministerstwo Zdrowia też nie widzi problemu

Macanie pieczywa przez klientów jest niehigieniczne. Sieci sklepów nie wykraczają poza rozkładanie rękawiczek i darmowych opakowań. Ministerstwo Zdrowia rozkłada ręce: przepisy obejmują sprzedawców, a nie konsumentów. Rozwiązanie istnieje, ale jest drogie.

Macanie pieczywa w sklepach to realne zagrożenie sanitarne

Osoby kupujące w supermarketach i dyskontach pieczywo dzielą się zapewne na dwie kategorie: macających bułki i chleb w poszukiwaniu najświeższych oraz zbulwersowanych tym procederem. Problem występuje od lat.

Na skórze znajdują się różnego rodzaju drobnoustroje. Są one także na sprzętach codziennego użytku, które dotykamy każdego dnia, nie wspominając nawet o wózkach czy koszykach sklepowych. Tymczasem pieczywo spożywamy razem ze skórką.

Tym samym macanie pieczywa bez zabezpieczenia sprawia, że przenosimy nasze bakterie na produkt, który ktoś później zjada. Siłą rzeczy potencjalnie zarażonych bakteriami E. coli, salmonellą albo rotawirusami czy WZW A — takie zachowanie odrzuca.

Co jednak można z tym faktem zrobić? Powtarzane regularnie apele nie działają. Kampanie społeczne w najlepszym wypadku wywołają krótkotrwałe oburzenie formą. Pozostaje więc sięgnąć po nieco bardziej radykalne rozwiązania. Niestety nawet one mogą się okazać całkowicie nieskuteczne.

Teoretycznie macających pieczywo można karać. W praktyce wymagałoby to stałej czujności sprzedawców

Od strony przepisów sprawa wydaje się jasna jedynie na pierwszy rzut oka. Owszem, mamy art. 124 § 1 kodeksu wykroczeń: „Kto cudzą rzecz umyślnie niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, jeżeli szkoda nie przekracza 800 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Jest tylko jeden problem: żadna sieć sklepów nie będzie stawiać ochroniarzy przy stoisku z pieczywem, by pilnowali klientów.

Automatyzacja zamiast nadzoru nad klientami

Nie jest tajemnicą, że obecnie handlowcy raczej redukują zatrudnienie. Stawiają za to na automatyzację. Stąd wzięły się kasy samoobsługowe, niedobór żywych pracowników na tych tradycyjnych oraz krążące po internecie historie o przeciążaniu personelu obowiązkami.

W tej sytuacji przyłapanie klienta macającego pieczywo bez założonych rękawiczek może być trudne. Bez wiedzy, że klient nie zachowuje minimum ostrożności przy kontakcie z jedzeniem, nie sposób byłoby wyciągać wobec niego konsekwencji w postaci wezwania policji do sprawcy wykroczenia.

Ostrzeżenia o 5000 zł grzywny za takie zachowanie możemy śmiało uznać za przypadek czysto teoretyczny, który najprawdopodobniej nie wydarzy się w sklepowej praktyce. Stosowanie znanych z czasów PRL oznaczeń „Towar dotknięty uważa się za sprzedany” okazałoby się nieskuteczne z dokładnie tego samego powodu.

Ministerstwo Zdrowia umywa ręce, a Sanepid nie ma uprawnień do karania konsumentów

Co ciekawe, problem macania pieczywa w sklepach samoobsługowych dotarł nawet do Sejmu. Mam na myśli interpelację poselską o numerze 14715, zgłoszoną przez posła PiS Janusza Cieszyńskiego. Zapytał on Ministerstwo Zdrowia, czy organy naszego państwa w ogóle monitorują sprawę niskich standardów higienicznych w zakresie sprzedaży pieczywa w polskich sieciach handlowych i czy zmierzają do dokonania jakichś zmian w prawie.

Odpowiedź nie napawa optymizmem. Sprowadza się do stwierdzenia, że co prawda Państwowa Inspekcja Sanitarna kontroluje sprzedawców, ale nie istnieją żadne przepisy, które ustanawiałyby standardy dotyczące stoisk samoobsługowych z pieczywem. Prac legislacyjnych w tym kierunku nie ma. Na uwagę zasługuje przede wszystkim jeden fragment:

Należy zatem podkreślić, że Państwowa Inspekcja Sanitarna nie prowadzi odrębnych kontroli dotyczących wyłącznie sprzedaży bułek lub pieczywa luzem. Kontrole sanitarne obejmują całe obiekty handlowe, w tym wszystkie elementy działalności mające wpływ na bezpieczeństwo żywności. Państwowa Inspekcja Sanitarna weryfikuje podczas kontroli przestrzeganie procedur wynikających z przepisów prawa oraz ogólny stan sanitarnohigieniczny obiektu. Zakres kompetencji Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie obejmuje jednak nadzoru nad indywidualnym zachowaniem klientów/konsumentów, a tym samym nie ma podstaw prawnych do stosowania wobec nich środków nadzorczych lub sankcji administracyjnych.

Co ciekawe, część konsumentów sama domaga się rozwiązań — pomysł wprowadzenia zakazu dotykania produktów świeżych w sklepach wraca w debacie publicznej co jakiś czas.

Sieci handlowe stawiają sprawę jasno: przestrzegamy przepisów, dajemy klientom rękawiczki

Skoro nie możemy liczyć na nasze państwo, to może sieci handlowe same z siebie oddolnie postanowiły jakoś przeciwdziałać macaniu pieczywa bez zabezpieczenia? Odpowiedź na to pytanie na dobrą sprawę możemy zobaczyć sami, gdy robimy codzienne zakupy. Mamy jednak także oficjalne stanowiska poszczególnych sieci handlowych i organizacji, która je zrzesza. Uzyskał je w styczniu dziennik „Fakt”.

Prawdę mówiąc, stanowiska te są do siebie bardzo zbliżone. Postaram się więc wyciągnąć z poszczególnych wypowiedzi — długich i pełnych PR-owych zapewnień — interesujące fragmenty. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji odpowiedziała:

W ocenie POHiD obecne zasady funkcjonujące w polskich sklepach zapewniają wysoki poziom bezpieczeństwa i higieny, a jednocześnie pozwalają zachować komfort zakupów i szeroki wybór pieczywa.

Kaufland przerzuca odpowiedzialność na klientów

Kaufland stara się przerzucić całą odpowiedzialność z powrotem na klientów, którzy ignorują dostępne środki ostrożności.

Warto jednak jasno powiedzieć, że foliowe rękawiczki są w sklepach dostępne właśnie po to, aby każdy klient mógł z nich skorzystać. Co więcej, klienci na co dzień dotykają również warzyw i owoców, a także opakowań innych produktów, które wcześniej były w rękach innych osób. Właśnie dlatego tak istotne są jasne zasady, świadomość konsumencka oraz podstawowa higiena rąk, a nie wyłącznie samo przenoszenie odpowiedzialności na jedno konkretne rozwiązanie techniczne.

Trudno tu nie dostrzec mechanizmu znanego choćby z kas samoobsługowych w sklepach — coraz więcej obowiązków i ryzyka przerzuca się na samego kupującego.

Lidl jest pionierem higienicznej sprzedaży pieczywa, tyle że w Niemczech

Na szczególną uwagę zasługuje Lidl. Nie dlatego, że odpowiedź wyłamuje się jakoś ze schematu. Pozwolę sobie zacytować kluczowy fragment:

Nasze regały spełniają restrykcyjne zalecenia sanitarne wymagane prawnie. W strefie z pieczywem udostępniamy klientom papierowe i foliowe torebki oraz jednorazowe rękawiczki, a czytelne oznaczenia przypominają o obowiązku ich stosowania.

Rzecz jednak w tym, że akurat Lidl dysponuje działającym rozwiązaniem problemu. Po prostu nie zostało ono wdrożone w Polsce. Zwraca na to uwagę nie tylko pan Kamil z facebookowego profilu Pomysłodawcy, który na początku roku rozpoczął ogólnopolską dyskusję o macaniu pieczywa swoim listem otwartym do sieci handlowych.

Na Facebooku wciąż znajduje się także relacja pana Michała Czerniaka z wizyty w niemieckim sklepie sieci, na którą w lutym powoływał się portal o2.pl:

Nie ma macania pieczywa rączkami, nie ma dotykania. Trzeba patykiem wziąć, tu przepchnąć. Nie mogę sobie wziąć bułeczki i odłożyć, bo jest za twarda. Biorę kija i tym kijem trzeba to zepchnąć. Dopiero wtedy jest twoja bułeczka. Już nie można jej odłożyć w drugą stronę.

Można? Można. Przy czym trzeba przyznać, że mamy do czynienia z rozwiązaniem kosztownym. Tymczasem sieci handlowe dopiero co wykosztowały się na inne inwestycje.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi