- Bezprawnik -
- Moto -
- Dostałeś mandat za granicą? Lepiej go zapłać, bo inne państwo UE i tak się upomni o swoje
Dostałeś mandat za granicą? Lepiej go zapłać, bo inne państwo UE i tak się upomni o swoje
Jeżdżąc po Europie samochodem, możemy złamać lokalne przepisy i dostać mandat. Ktoś mógłby pomyśleć, że nie trzeba go płacić, skoro zaraz wraca się do Polski. Taka osoba mocno się zdziwi, gdy na krajowy adres przyjdzie do niej wezwanie do zapłaty.
Mandat za granicą będzie się za nami ciągnąć, jeśli go nie zapłacimy
Nawet 84,3 proc. polskich kierowców deklaruje, że zdarza im się przekroczyć prędkość albo złamać przepisy ruchu drogowego w jakiś inny sposób. Skoro popełniamy wykroczenia drogowe w Polsce – i to mimo że za część z nich grożą już podwójne mandaty – to prawdopodobnie zagranicznych przepisów również nie będziemy przestrzegać jakoś przesadnie skrupulatnie.
Ich złamanie wiąże się zazwyczaj z takimi samymi konsekwencjami. Za typowe wykroczenie drogowe dostaniemy mandat. Załóżmy jednak, że jesteśmy w danym państwie przejazdem albo zamierzamy wracać do Polski. Czy na pewno musimy płacić zagraniczny mandat?
Jeżeli złamaliśmy przepisy innego państwa Unii Europejskiej, to odpowiedź jest jednoznaczna i brzmi „tak”. Istnieją bowiem ramy prawne umożliwiające ściąganie należności od cudzoziemców będących obywatelami UE.
Policja z innych państw UE łatwo ustali dane polskiego kierowcy
Interesuje nas przede wszystkim dyrektywa w sprawie ułatwień w zakresie transgranicznej wymiany informacji i wzajemnej pomocy w odniesieniu do przestępstw lub wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu ruchu drogowego. Nadano jej numer 2015/413.
Od strony czysto funkcjonalnej wygląda to tak, że państwa członkowskie wymieniają się informacjami o kierowcach pojazdów. Realizacji tego zadania służy zdecentralizowany system EUCARIS. Zagraniczna policja wysyła zapytanie o kierowcę, który popełnił wykroczenie i nie zapłacił mandatu na miejscu. Jej polski odpowiednik ustala potrzebne dane w systemie CEPIK i przekazuje je zagranicznym kolegom.
W jakim języku powinno przyjść wezwanie do zapłaty
Polski kierowca może się spodziewać wezwania do zapłaty, którego podstawą prawną będzie właśnie dyrektywa nr 2015/413. Zgodnie z jej przepisami dokumenty otrzymywane w sprawie popełnionego wykroczenia drogowego powinny być sporządzone w języku, co do którego zachodzi najwyższe prawdopodobieństwo, że adresat je w pełni rozumie. Najczęściej będzie to język dokumentu rejestracyjnego albo po prostu język urzędowy państwa, w którym adresat mieszka.
O wykonaniu mandatu z zagranicy decyduje polski sąd
Siłą rzeczy, jeśli otrzymamy wezwanie do zapłaty, to powinniśmy mieć możliwość dobrowolnego opłacenia mandatu. Dokument powinien więc zawierać wszelkie niezbędne dane, które nam to umożliwiają – kwotę, sposób zapłaty oraz termin na jej dokonanie. Warto jednak uważnie przeczytać takie pismo, bo oszuści potrafią rozesłać na przykład fałszywy mandat za prędkość z Niemiec.
Dopiero zignorowanie takiego wezwania może się dla nas skończyć egzekucją należności. Warto dodać, że będzie to całkowicie krajowe postępowanie. Tym razem podstawę prawną stanowi rozdział 66b kodeksu postępowania karnego, który reguluje występowanie przez państwo członkowskie Unii Europejskiej o wykonanie orzeczenia o karach o charakterze pieniężnym.
Kiedy sąd może odmówić wykonania zagranicznego mandatu?
Naszą sprawę rozstrzyga właściwy sąd rejonowy, który na posiedzeniu decyduje o wykonaniu zagranicznego mandatu. Może się zdarzyć, że decyzja będzie odmowna. Dotyczy to w szczególności tych rzadkich przypadków, w których dany czyn w ogóle nie jest karalny w Polsce.
To nie koniec. Dyrektywa 2015/413 wymaga wzajemnej pomocy w działaniach związanych z egzekwowaniem przepisów dopiero w przypadku grzywien wynoszących co najmniej 70 euro. Dla porządku: mandat a grzywna to w praktyce jedno i to samo – mandat to po prostu grzywna nałożona w postępowaniu mandatowym.
Jak łatwo się domyślić, egzekucja takiej należności następuje w ramach administracyjnego postępowania egzekucyjnego. O pieniądze upomni się więc polski komornik.
Mandat spoza UE, punkty karne i zakaz prowadzenia pojazdów
Istnieją pewne niuanse, o których powinniśmy pamiętać. Przede wszystkim nie wszystkie państwa europejskie należą do UE, a więc nie we wszystkich obowiązują przepisy dyrektywy 2015/413. Dobrym przykładem jest Wielka Brytania.
Nie oznacza to, że żadne przykre konsekwencje nie mogą nas spotkać. Jeśli wrócimy do takiego kraju, to mandat wciąż będzie na nas czekał wraz z odsetkami za zwłokę i ewentualną karą za uchylanie się od zapłaty. Dobra wiadomość jest taka, że prawdopodobnie kiedyś się w końcu przedawni.
Zagraniczne punkty karne nie przenoszą się do Polski
Także w obrębie Unii Europejskiej warto wiedzieć, jak wygląda kwestia punktów karnych. Te „zdobyte” za granicą nie przenoszą się do Polski. Jeśli jednak nałożony zostanie na nas zagraniczny zakaz kierowania pojazdami, to będzie on uznawany w całej Wspólnocie. Warto przy tym pamiętać, że w Polsce jazda z zakazem kierowania pojazdami to już przestępstwo, a nie wykroczenie.










