1. Home -
  2. ecommerce -
  3. Kłamstwo w portfolio może kosztować więcej niż cały budżet firmy

Kłamstwo w portfolio może kosztować więcej niż cały budżet firmy

Na stronach internetowych różnej maści specjalistów i agencji często występują logotypy firm, z którymi mieli oni rzekomo współpracować. Związane z tym dane nierzadko są naciągane, a skala zjawiska sprawia, że niemal nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami. Tymczasem wykorzystanie cudzego znaku towarowego w ofercie handlowej to nie tylko kwestia etyki — to potencjalne naruszenie prawa, za które grożą bardzo konkretne kary.

Czy osoba świadcząca usługi po 20–50 zł mogła pracować dla światowego giganta?

Operowanie znakami towarowymi prestiżowych marek to obecnie element podstawowych zabiegów marketingowych. Zazwyczaj pojawiają się one na stronach internetowych firm — obok liczby klientów czy pakietu produktów w trzech cenach (z wskazaniem tej środkowej jako najczęściej wybieranej).

Logo znanego przedsiębiorstwa działa na nieświadomych klientów jak magnes. Ktoś taki może pomyśleć: skoro grafik, z którego oferty zamierzam skorzystać, pracował dla Google'a, musi to być specjalista z prawdziwego zdarzenia. Kiedy wykonuje on jednak drobne zadania po 20–50 zł, posiadanie przez niego takiego doświadczenia jest mało prawdopodobne. Warto wiedzieć, czego nie zarejestrujesz jako znak towarowy, żeby w ogóle rozumieć, czym jest ochrona marki i jak szeroko sięgają prawa jej właściciela.

Microsoft w portfolio juniora — jak powstaje marketingowa fikcja?

Znaki towarowe znanych korporacji najczęściej poprzedzają formuły typu „zaufali mi…" czy „miałem przyjemność współpracować z…". Często jest w tym ziarno prawdy. W przypadku programowania ewentualne zatrudnienie junior dewelopera zazwyczaj przebiega w łańcuchu podwykonawstwa.

Przykładowo ktoś taki mógł coś robić dla małej agencji pracującej na rzecz dużej firmy, która miała pewien związek z podmiotem obsługującym Microsoft. Tego typu sytuacje są szczególnie powszechne wśród osób działających jako freelancer na umowie bez działalności gospodarczej, gdzie granice między faktyczną współpracą a luźnym powiązaniem bywają bardzo rozmyte.

Cena prestiżu: NDA, kary finansowe i UOKiK

Osoby, które naprawdę pracują dla wielkich korporacji, najczęściej nie mogą ujawniać związanych z tym informacji. Zazwyczaj podpisują bowiem klauzule poufności (NDA).

Wielu freelancerów i agencji stosujących ukazane tricki sprzedażowe pozostaje nieświadomych potencjalnych konsekwencji. Panująca znieczulica wynika z masowości opisanego zjawiska.

Wykorzystanie cudzego znaku towarowego a prawo

Tymczasem wykorzystanie cudzego znaku towarowego we własnej ofercie handlowej prawie zawsze jest nadużyciem (chyba że ktoś ma na to zgodę). Warto zapoznać się z tym, jak legalnie wykorzystywać cudzy znak towarowy, ponieważ zasady są jasno określone, a ich nieznajomość nie chroni przed odpowiedzialnością. Postępującym w ten sposób przedsiębiorcom mogą grozić ogromne kary — w wielkości znacznie przekraczającej ich budżety.

UOKiK coraz uważniej przygląda się fałszywym rekomendacjom

Faktem jest, że kancelarie reprezentujące duże firmy pozywają maluczkich w tego typu sytuacjach dość rzadko. Ale należy wziąć pod uwagę, że wątpliwym ofertom z fałszywymi rekomendacjami coraz częściej przygląda się UOKiK. Mechanizm jest podobny do tego, który doprowadził do wymierzenia kar za fałszywe opinie w sieci — urząd reaguje wszędzie tam, gdzie konsumenci mogą zostać wprowadzeni w błąd co do rzeczywistych kompetencji usługodawcy.

Srogie kary mogą zostać wymierzone na mocy Ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Rzekoma współpraca z wielkimi podmiotami może bowiem wprowadzać klientów w błąd co do doświadczenia wykonawcy usług. To proceder pokrewny marketingowi szeptanemu, który polega na nieuczciwym budowaniu wizerunku za pomocą nieprawdziwych informacji i w świetle prawa jest niedopuszczalny.

Zakłady mięsne zamiast NASA — dlaczego autentyczność wygrywa z kłamstwem?

Z umieszczeniem logotypów zazwyczaj nie ma problemu w przypadku małych, lokalnych przedsiębiorstw. Przygotowanie kampanii marketingowej dla piekarni czy zakładów mięsnych z pewnością nie brzmi prestiżowo, ale za to jest w pełni autentyczne.

Tymczasem dziś w rzekomą współpracę z Google, Microsoftem i NASA mało kto wierzy. Jeśli zrezygnujemy z ogólników i za zgodą naszych kontrahentów napiszemy w ofercie, co dokładnie dla nich zrobiliśmy, klienci z pewnością to docenią.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi