Chociaż znaki towarowe są chronione prawem, można z nich korzystać. Jednak pod paroma warunkami.

Znaki graficzne dużych marek są z nimi nierozłącznie kojarzone. Widząc charakterystyczny „celownik” na masce samochodu wiemy, że to Mercedes, a gigantyczne logo „M” kojarzy nam się z hasłem „I’m lovin’ it” sieci McDonald’s.

Dlatego też, że poszczególne symbole są powiązane z marką, są one szczególnie chronione. Nie można bowiem dopuścić do sytuacji, w której ktoś sprzedaje swój własny, prywatny wyrób, oznaczając go charakterystycznym dla znanej firmy obrazkiem. Wprowadzałoby to w błąd klienta, mogłoby też nadszarpnąć dobre imię dużego koncernu.

Zakaz posługiwania się cudzym znakiem towarowym nie jest jednak bezgraniczny. Owszem, firma która jest prawowitym właścicielem ma do niego całkowitą wyłączność, ale nie w przypadku produktów, które sama legalnie wprowadziła na rynek. Razem z towarem, przekazuje możliwość wykorzystania znajdującego się na nim logo.

Dzięki temu wszelkie sklepy kupujące produkty bezpośrednio od producenta mogą, odsprzedając je, ogłaszać jawnie, korzystając z oficjalnego logo, jaka marka jest odpowiedzialna za ich stworzenie. Z takiej możliwości korzystają zarówno duże sieci handlowe, jak i mali sprzedawcy posługujący się np. portalem Allegro. Kupują oni ilości hurtowe towaru w niskich cenach, a później za niewiele więcej sprzedają je w sieci. Klienci chcą kupować takie produkty, bo są zapewnieni o ich oryginalności m.in. właśnie przez jasne określenie marki i przedstawienie jej logo.

Aby jednak korzystać ze znaku towarowego, należy pamiętać o kilku warunkach. Po pierwsze, produkt musi być legalnie wprowadzony do obiegu przez pierwotnego właściciela praw. Wyklucza to sprzedaż towaru kradzionego lub odkupionego od pasera. Gdy więc ktoś zaoferuje „niewypuszczony jeszcze na rynek model butów Nike”, może zostać posądzony nie tylko o kradzież, a o naruszenie praw do znaku towarowego.

Kolejnym istotnym aspektem jest to, że towar ze znakiem marki musi być dopuszczony do sprzedaży w tym samym regionie, w którym znak będzie ponownie wykorzystany. W naszym przypadku jest to Europejski Obszar Gospodarczy, w skład którego wchodzą kraje UE, a także Islandia, Norwegia i Liechtenstein.

Powyższe obostrzenie utrudnia posługiwanie się logotypami marek tym, którzy sprowadzają towar z innego kontynentu. Przykładowo, problem mogliby mieć przedsiębiorcy, którzy kupiliby w Azji chipsy firmy Lay’s o smaku jagodowym lub kiwi (istnieją takie na tamtejszym rynku) z zamiarem sprzedaży ich jako ciekawostkę w Polsce. Przepis ten chroni producentów, którzy wiele specyficznych towarów wypuszczają jedynie na konkretny rynek, w którego gusta może trafić właśnie dany produkt.

Pamiętajmy więc, że jeżeli odsprzedajemy zakupiony towar, zawsze należy zainteresować się źródłem jego pochodzenia. Być może sami kupujemy go nielegalnie, co ogranicza możliwości naszych działań handlowych.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Jeden z przypadków łamania prawa nastąpił przy próbie odsprzedaży testerów perfum znanej marki. Tego typu próbki produktów prawie nigdy nie są dopuszczone do sprzedaży. Tak było i w tym przypadku, wobec czego nie można było ani ich odsprzedawać, ani posługiwać się znakiem towarowym.

Jeśli więc planujemy handlować markowymi towarami, pamiętajmy o wielu obostrzeniach, które regulują ten proces. Dla celów odsprzedaży takie działania są najczęściej dozwolone, jednak nie biorąc pod uwagę wszystkich regulacji, można narazić się na wysokie kary finansowe.

Problemy z prawem autorskim, potrzebujesz pomocy prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.