- Bezprawnik -
- Moto -
- Zdał egzamin, ale nie odebrał prawa jazdy. Sąd dał mu 1500 zł grzywny i zakaz
Zdał egzamin, ale nie odebrał prawa jazdy. Sąd dał mu 1500 zł grzywny i zakaz
Latem 2025 r. zdał egzamin praktyczny na kategorię B, dostał tymczasowe elektroniczne prawo jazdy i na tym poprzestał. Po plastikowy dokument już się nie zgłosił. Kilka miesięcy później został zatrzymany do kontroli, a sąd bez rozprawy wymierzył mu 1500 zł grzywny i pół roku zakazu prowadzenia pojazdów. Sprawa skończyła się dopiero w Sądzie Najwyższym, który uznał, że kierowca miał uprawnienia, a brakowało mu jedynie dokumentu.
Egzamin zdany, prawo jazdy nieodebrane. Tak zaczęła się sprawa z Nowej Soli
Jak opisała PAP, 18 lipca 2025 r. do urzędu wydającego prawa jazdy wpłynęła informacja, że mężczyzna zdał egzamin praktyczny. Otrzymał tymczasowe uprawnienie w formie elektronicznej, ważne do 17 sierpnia 2025 r. Formalności związanych z zamówieniem właściwego dokumentu już nie dokończył.
W listopadzie 2025 r. prowadził samochód i trafił na kontrolę. Sprawą zajął się Sąd Rejonowy w Nowej Soli, który w lutym 2026 r. rozpoznał ją w trybie nakazowym, czyli na podstawie akt i bez wzywania stron. Sąd uznał, że kierowca jechał bez uprawnień, i wymierzył mu 1500 zł grzywny oraz sześć miesięcy zakazu prowadzenia pojazdów.
Wyrok się uprawomocnił. W czerwcu 2026 r. kasację na korzyść ukaranego wniósł zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk.
Sąd Najwyższy: uprawnienia to nie to samo co plastikowa karta
Sąd Najwyższy uwzględnił kasację, uchylił wyrok i uniewinnił kierowcę. Sędzia Anna Dziergawka wskazała, że o braku uprawnień można mówić, gdy ktoś nigdy ich nie uzyskał, gdy zostały mu cofnięte albo gdy są czasowo zawieszone. Żadna z tych sytuacji tu nie zachodziła. Według relacji PAP sąd podkreślił, że mężczyzna „posiadał stosowne uprawnienia do kierowania pojazdami, a nie posiadał jedynie dokumentu potwierdzającego ich nabycie”.
To rozróżnienie ma realne znaczenie. Uprawnienie powstaje po zdaniu egzaminu i spełnieniu pozostałych warunków, a prawo jazdy jest tylko jego potwierdzeniem. Spór o to, gdzie kończy się uprawnienie, a zaczyna dokument, wraca zresztą regularnie. Sądy administracyjne zajmowały się już np. tym, czy bezterminowe prawo jazdy może stracić ten status przy rozszerzaniu kategorii.
Za ten błąd przewidziano 250 zł, a nie 1500 zł
Kierowca nie był bez winy, bo jeździł kilka miesięcy po wygaśnięciu tymczasowego uprawnienia. Na taką sytuację kodeks wykroczeń ma jednak osobny przepis. Art. 95 § 2 przewiduje za nią grzywnę do 250 zł albo naganę. RPO zwracał na to uwagę w kasacji, ale tego wykroczenia mężczyźnie nie zarzucono, więc nie mógł zostać za nie ukarany.
Różnica w konsekwencjach jest ogromna. Za jazdę bez uprawnień z art. 94 § 1 k.w. grozi grzywna nie niższa niż 1500 zł i obowiązkowy zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd w Nowej Soli wymierzył więc minimum, tyle że za wykroczenie, którego kierowca nie popełnił.
Wyrok nakazowy, czyli kara bez rozprawy
W tej historii najbardziej niepokoi to, jak łatwo zapadł pierwszy wyrok. Tryb nakazowy pozwala sądowi rozstrzygnąć sprawę wykroczenia bez rozprawy, wyłącznie na podstawie dokumentów przesłanych przez oskarżyciela. Ukarany ma 7 dni od doręczenia na wniesienie sprzeciwu. Gdy to zrobi, wyrok traci moc i sprawa trafia na zwykłą rozprawę. Gdy termin minie, wyrok staje się prawomocny.
Z tego powodu karny wyrok nakazowy od lat budzi zastrzeżenia. Sąd nie słyszy obwinionego, a obwiniony często nie rozumie, że ma tydzień na reakcję. Tutaj sprawę odkręcił dopiero Rzecznik Praw Obywatelskich, i to kilka miesięcy po uprawomocnieniu. Trudno nie zapytać, ilu kierowców w podobnej sytuacji po prostu zapłaciło i oddało prawo jazdy, choć dane o zdanym egzaminie urząd miał od lipca.
Wniosek jest prosty i dotyczy nie tylko tej sprawy. Przy kontroli drogowej opłaca się sprawdzić, kiedy warto rozważyć odmowę przyjęcia mandatu, a po otrzymaniu wyroku nakazowego nie odkładać koperty na później.
Co z tego wynika dla świeżo upieczonych kierowców
Tymczasowe uprawnienie w formie elektronicznej działa krótko, w tej sprawie przez 30 dni. Kto nie dopilnuje odbioru dokumentu, ryzykuje co najmniej grzywnę z art. 95 § 2 k.w., a przy niekorzystnej kwalifikacji nawet tyle, ile zapłacił kierowca z Nowej Soli. Wyrok SN pomaga, ale nie każdy może liczyć na kasację RPO.
To samo rozróżnienie przydaje się w innych sytuacjach, np. gdy zgubiony dowód lub prawo jazdy za granicą zostawiają kierowcę bez dokumentu. Uprawnienia nie znikają razem z kartą, choć brak dokumentu i tak potrafi oznaczać kłopoty przy kontroli.










