1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. W domu zamachowca z Krakowa trzy ciała. Ojciec miał legalnie 11 sztuk broni

W domu zamachowca z Krakowa trzy ciała. Ojciec miał legalnie 11 sztuk broni

W mieszkaniu Michała O. w Ostrowcu Świętokrzyskim policja znalazła w sobotę wieczorem ciała dwóch kobiet i mężczyzny. Premier Donald Tusk przekazał, że najpewniej to najbliższa rodzina 24-latka zatrzymanego po strzelaninie na Rynku Głównym w Krakowie, w której zginęło sześć osób. Nieoficjalnie chodzi o matkę, ojca i siostrę. Jeśli to się potwierdzi, inaczej wygląda też sprawa broni w tym domu. Legalnie zarejestrowane 11 sztuk miał ojciec.

Mariusz Lewandowski07.11.2026 22:26
Prawo

Trzy ciała w domu zamachowca z Krakowa. Co potwierdziły służby

Wieczorem kontrterroryści weszli do bloku w Ostrowcu Świętokrzyskim, w którym zameldowany był Michał O. Mieszkańców klatki ewakuowano, a prezydent miasta Artur Łakomiec zaproponował, żeby przeczekali przeszukanie w urzędzie. Policja działała też w gminie Waśniów, skąd pochodzi rodzina i gdzie 24-latek mieszkał wcześniej. Do mieszkania najpierw wleciały drony, bo służby zakładały, że w środku może być dużo broni.

Obraz z drona dał pierwszą informację. Donald Tusk przekazał ją podczas odprawy z ministrami i szefami służb w Krakowie, z wyraźnym zastrzeżeniem: „Będziemy to potwierdzać. Tak wynika z obrazu z drona”. Kilka minut później premier mówił już o ciałach dwóch kobiet i mężczyzny. Po odprawie dodał: „Tragedia wyjątkowa, wiele wskazuje, że to członkowie najbliższej rodziny sprawcy”.

Policja potwierdziła Polsat News znalezienie trzech ciał. Reporter „Superwizjera” TVN24 Maciej Duda ustalił w prokuraturze, że zmarli to matka, ojciec i siostra zatrzymanego. Oficjalnie prokuratura nie podała jeszcze ani tożsamości ofiar, ani przyczyny ich śmierci.

Czy Michał O. zabił rodzinę przed atakiem w Krakowie? Kolejności zdarzeń nie znamy

Wersja, że strzelec „zaczął od domu”, krążyła w sieci na długo przed wieczorną odprawą. Teraz zyskała mocne poparcie, ale wciąż jest wnioskiem, a nie ustaleniem śledztwa. Wiadomo, że w mieszkaniu leżały trzy ciała. Nie wiadomo, kiedy te osoby zginęły ani w jaki sposób. Formalnie nie wiadomo też, czy zrobił to zatrzymany. Odpowiedzi dadzą sekcje zwłok i oględziny, nie domysły z X.

Przy takiej skali tragedii pokusa dopowiadania jest ogromna. Wśród ofiar z Ostrowca są jednak ludzie, którzy mają dalszych krewnych, sąsiadów i znajomych. Ci ludzie w sobotę wieczorem dowiadywali się wszystkiego z telewizji.

Strzelanina w Krakowie. Sześć ofiar, kilkunastu rannych

Sobotnia strzelanina w Krakowie zaczęła się po godzinie 15 na Rynku Głównym. Zginęło sześć osób, kilkanaście zostało rannych. Według szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego w krakowskich szpitalach przebywa 16 osób, wśród rannych jest trzech funkcjonariuszy. Komendant główny policji Marek Boroń przekazał, że wśród zabitych są obywatel Wielkiej Brytanii i dwie Polki. Ostrzelany został też tramwaj linii nr 1, ale ani pasażerowie, ani motorniczy nie odnieśli obrażeń.

Rzeczniczka małopolskiej policji podinsp. Katarzyna Cisło mówiła, że napastnik miał na sobie strój moro i kamizelkę kuloodporną, a strzelał z długiej broni typu wojskowego, prawdopodobnie karabinka AR-15. W samochodzie znaleziono kolejne sztuki broni i dużo amunicji. Policjanci postrzelili mężczyznę i zatrzymali go, trafił do szpitala.

Tożsamość potwierdziła prokuratura. Jej rzecznik Tomasz Waszczuk przekazał „Faktowi”, że sprawca strzelaniny w Krakowie to Michał O., 24-latek z Ostrowca Świętokrzyskiego. Kierwiński mówił o jego bardzo radykalnych poglądach i podkreślał, że policja nie ma podstaw, by szukać wspólników: „Wydaje się, że sprawca był jeden”. MON zdementowało informacje, że 24-latek służył w wojsku. Donald Tusk ocenił z kolei: „Do tej pory w Polsce nie mieliśmy tak drastycznych przypadków terroryzmu”.

11 sztuk broni ojca i pozwolenie syna. Gdzie kończy się kontrola państwa

Według Onetu Michał O. miał pozwolenie na dwie sztuki broni. Jeździł autem zarejestrowanym na 52-letniego ojca, który według ustaleń Interii i Onetu legalnie posiadał 11 sztuk broni. Wirtualna Polska podała, że ojciec i syn należeli do tego samego klubu strzeleckiego w Ostrowcu. Żaden z nich nie był wcześniej notowany. Policja i prokuratura nie potwierdziły tych informacji oficjalnie i nie ustaliły jeszcze, z czyjej broni padły strzały na Rynku.

Co ustawa o broni i amunicji mówi o pozwoleniach i przechowywaniu

Pozwolenie na broń palną wydaje komendant wojewódzki policji. Co do zasady trzeba mieć ukończone 21 lat, ale przy broni sportowej i myśliwskiej, na wniosek stowarzyszenia, wystarczy 18. Kandydat przechodzi badania lekarskie i psychologiczne. Musi też wykazać, że nie stanowi zagrożenia dla siebie i porządku publicznego, i przedstawić ważną przyczynę posiadania broni. Przy pozwoleniu sportowym tą przyczyną jest w praktyce członkostwo w klubie i licencja. Dlatego właśnie ta ścieżka jest najpopularniejsza: zostawia urzędnikowi najmniej uznaniowości. Ustawa wymaga też, by broń i amunicję przechowywać tak, żeby osoby nieuprawnione nie miały do nich dostępu.

Państwo sprawdza człowieka, a nie dom pełen broni

Przepisy oceniają pojedynczego wnioskodawcę w momencie wydawania pozwolenia. Nie widzą natomiast domu, w którym dwóch posiadaczy trzyma kilkanaście jednostek broni. Nie mają też żadnego narzędzia, które zauważy, że jeden z domowników zaczyna się radykalizować. Nawet jeśli 24-latek przeszedł wszystkie badania, kiedy dostawał pozwolenie, to badanie sprzed kilku lat niewiele mówi o tym, kim był w listopadzie 2026 roku.

Środowisko strzeleckie powie, że to zbrodnia jednego człowieka, a setki tysięcy legalnych posiadaczy nie mają z nią nic wspólnego. Ta druga część jest prawdą i warto ją powtarzać, zanim politycy zaczną licytować się na zakazy. Twierdzenie, że system zadziałał, bo wszystko było legalne, broni się jednak coraz gorzej. Spór o prawo do broni w Polsce wybuchł w sieci, zanim ktokolwiek znał nazwisko sprawcy. Po wieczornych informacjach z Ostrowca nabierze nowego kierunku. Najrozsądniejsza zmiana nie polegałaby na odbieraniu broni sportowcom. Chodzi o okresową weryfikację wszystkich posiadaczy i o realną kontrolę przechowywania tam, gdzie pod jednym dachem mieszka kilku uprawnionych. Trudno też uznać za normalne, że ojciec ma w domu 11 sztuk broni, a państwo dowiaduje się o skali tego arsenału z obrazu z drona.

Plotka szybsza niż prokuratura

Sobotni wieczór pokazał dobrze znany mechanizm. Najpierw pojawiła się anonimowa wersja w mediach społecznościowych. Potem premier na żywo relacjonował obraz z drona, a na końcu przyszło potwierdzenie bez nazwisk i szczegółów. Otwartość Tuska trudno w tej sytuacji krytykować, bo plotka i tak żyła już własnym życiem. Lepiej, żeby ludzie słyszeli wersję z zastrzeżeniem „będziemy to potwierdzać” niż wersję wyssaną z palca. Granica powinna jednak przebiegać przy tożsamości ofiar i przebiegu zdarzeń w Ostrowcu. Tu należy czekać na prokuraturę. Z tego samego powodu media piszą „Michał O.”, a nie pełne nazwisko: prawo prasowe chroni dane osób, przeciwko którym toczy się postępowanie, dopóki prokurator lub sąd nie zdecyduje inaczej.

Śledztwo w sprawie zamachu w Krakowie. Najważniejsze pytania

W najbliższych dniach śledczy muszą ustalić kilka rzeczy. Po pierwsze, kiedy i jak zginęły trzy osoby w Ostrowcu. Po drugie, czyja broń posłużyła do ataku na Rynku i jak 24-latek ją zdobył. Po trzecie, jaki był motyw. Premier zapowiedział, że jeśli ktoś wspierał zamachowca, zostanie szybko zatrzymany, choć MSWiA na razie mówi o jednym sprawcy. Kraków ogłosił żałobę do środy. Donald Tusk zapowiedział, że kontrasygnuje wniosek prezydenta, więc żałoba narodowa ma obowiązywać 8 i 9 listopada.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover