1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Żerujecie na ofiarach tragedii w Krakowie. Powinniście stracić mandaty i zasięgi

Żerujecie na ofiarach tragedii w Krakowie. Powinniście stracić mandaty i zasięgi

Miałem sen, że osoby próbujące zbijać polityczny kapitał nad jeszcze ciepłymi ciałami ofiar kończą z banicją w przestrzeni publicznej. Że przestajemy na nie głosować, nabijać im zasięgi i zapraszać je do programów. Po dzisiejszych wydarzeniach w Krakowie chciałbym, żebyśmy wreszcie zaczęli traktować ten sen jako coś więcej niż naiwne życzenie.

Jakub Bilski07.11.2026 19:13
Państwo

Strzelanina w Krakowie. Pierwszy odruch? U niektórych wpis o przeciwniku

W Krakowie doszło do strzelaniny, w której zginęli ludzie, a kolejni zostali ranni. Jaka byłaby wasza pierwsza reakcja na taką informację? Przerażenie, lęk, myśli, co z ofiarami i ich rodzinami? Czy przyszłoby wam do głowy, aby odpalić te swoje, pożal się Boże, profile w mediach społecznościowych i wystukać żałosny rant skierowany w przeciwnika politycznego?

Myślę dość naiwnie, bo mam w sobie pewne przekonanie, że takie informacje uaktywniają w człowieku jakieś hamulce, że czasami lepiej zamilknąć. Że sytuacja jest na tyle poważna, aby nie zaśmiecać internetu swoimi wyssanymi z palca domysłami czy politycznymi deklaracjami niewnoszącymi absolutnie nic wartościowego.

Nie wymienię nazwisk. Autorzy tych wpisów dobrze wiedzą, o kogo chodzi

Nie będę wymieniał nazwisk ani podpowiadał, pod jaki adres kierować oburzenie. Osoby, których to dotyczy, doskonale wiedzą, co napisały, powiedziały i udostępniły. Wiedzą, jakie miały intencje, wrzucając pewne wpisy czy wypowiadając się przed kamerami na pewnych stacjach telewizyjnych.

A po drugiej stronie są konkretni ludzie. Ktoś stracił bliską osobę. Ktoś czeka na wiadomość ze szpitala. Czy naprawdę trzeba zawsze wtrącić swoje marne trzy grosze? Czy naprawdę tak trudno powstrzymać się przed przerabianiem czyjegoś nieszczęścia na kolejne wpisy mające dowieść własnej racji?

Gdzie się podział wstyd? Na przeprosiny nigdy nie jest za późno

Nie wiem, czy te osoby kiedykolwiek same zdobędą się na choćby cień refleksji. Czy w momencie, gdy opadają emocje, a słupki klikalności przestają szybować, pojawia się u nich zwykły, ludzki wstyd?

Chciałbym wierzyć, że pod grubą skorupą partyjnego cynizmu i medialnego wyrachowania tli się jeszcze resztka przyzwoitości. Nigdy nie jest przecież za późno na opamiętanie.

Nigdy nie jest za późno, by uderzyć się w piersi, przyznać do koszmarnego błędu, skasować te obrzydliwe wysrywy.

Powiedzieć zwykłe „przepraszam, przekroczyłem wszelkie granice, poniosło mnie”. To żadna oznaka słabości, tylko jedyny sposób, by po takim moralnym upadku wrócić na dobre tory.

Polityczni padlinożercy żyją z naszych zasięgów

Jeśli jednak oni sami nie potrafią się zatrzymać, to piłka leży po naszej stronie. Zarówno nas, czynnych uczestników życia publicznego, jak i biernych obserwatorów, którzy codziennie przewijają rolki na ekranach smartfonów.

Ci polityczni i publicystyczni padlinożercy są tak bezczelni tylko dlatego, że im na to pozwalamy. To my podejmujemy decyzje, komu nabijamy zasięgi, podając dalej ich haniebne wypowiedzi, nawet w formie oburzenia.

Banicja zamiast mikrofonu. Taniec na trumnach musi przestać się opłacać

Dopóki taniec na trumnach będzie się opłacał, dopóty będziemy oglądać ten żałosny spektakl przy każdej kolejnej tragedii. Dlatego mój sen o banicji nie może pozostać tylko mrzonką.

Musimy wreszcie zacząć wystawiać rachunek za brak elementarnej empatii. Przestańmy podawać im mikrofony, przestańmy klikać w ich nazwiska. Wiem, że dla wielu to nie do pomyślenia, nawet jeśli się ze mną zgadzają. Ale spróbować zawsze warto. Ktoś musi zapoczątkować falę przyzwoitości, skoro dziś zalewa nas fala tak obrzydliwych zachowań.

Czytaj też:

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover