1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Sąd może cię skazać bez rozprawy. Masz tylko 7 dni, żeby się obronić

Sąd może cię skazać bez rozprawy. Masz tylko 7 dni, żeby się obronić

W pogoni za usprawnieniem pracy sądów ustawodawca mógł wpaść na różne pomysły. Zamiast udanej cyfryzacji i zwiększenia nakładów na obsługę administracyjną postawił na skazywanie ludzi bez prawa do skutecznej obrony.

Sąd może nas skazać na posiedzeniu, o którym nie mamy pojęcia

Wyobraźmy sobie, że pewnego pięknego dnia dostaliśmy pismo z sądu, z którego wynika, że zostaliśmy kilka dni wcześniej skazani na karę ograniczenia wolności. Oczywiście uważamy, że jesteśmy niewinni. Byliśmy co prawda przesłuchiwani przez policję w sprawie – powiedzmy – kradzieży w sklepie, ale żadnej rozprawy nie było. O co tu w ogóle chodzi?

Nie jest to w żadnym wypadku jakaś współczesna reinterpretacja „Procesu" Franza Kafki. Mamy do czynienia z prawdziwym i jak najbardziej stosowanym sposobem na usprawnienie pracy sądów. Nazywa się on „wyrok nakazowy".

Teoretycznie wyrok nakazowy zapada, gdy wina oskarżonego nie budzi wątpliwości

Istotę tej instytucji znajdziemy w art. 500 kodeksu postępowania karnego, który określa, w jakich okolicznościach sąd może się zdecydować na wydanie wyroku nakazowego.

§ 1. W sprawach, w których prowadzono dochodzenie, uznając na podstawie zebranego w postępowaniu przygotowawczym materiału, że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne, sąd może w wypadkach pozwalających na orzeczenie kary ograniczenia wolności lub grzywny wydać wyrok nakazowy. § 2. W postępowaniu nakazowym stosuje się odpowiednio przepisy o postępowaniu zwyczajnym, jeżeli przepisy niniejszego rozdziału nie stanowią inaczej. § 3. Sąd może wydać wyrok nakazowy, jeżeli na podstawie zebranych dowodów okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości. § 4. Sąd wydaje wyrok nakazowy na posiedzeniu bez udziału stron.

Wyroki nakazowe wydaje się w sprawach mniejszej wagi, w których organy ścigania nie muszą przeprowadzać pełnoprawnego śledztwa. Postępowanie odbywa się bez udziału stron, czyli bez obecności oskarżonego. Jeżeli jego wina nie budzi wątpliwości sądu, to zapada wyrok. W praktyce do skazania w tym trybie wystarczy mniejszej rangi przewinienie – tak było choćby w głośnej sprawie, w której puszczanie gazów przy policjantach uznano za nieobyczajny wybryk.

Warto wspomnieć, że nie można go wydać w sprawach prowadzonych z postępowania prywatnego oraz wtedy, gdy kodeks postępowania karnego wymusza posiadanie obrońcy przez oskarżonego.

Postępowanie karne bez udziału oskarżonego wydaje się niezgodne z Konstytucją

W pewnym sensie mamy do czynienia z korzyścią dla oskarżonego. W wyroku nakazowym nie można zasądzić kary pozbawienia wolności, nawet jeśli właściwy dla danego przestępstwa albo wykroczenia przepis jak najbardziej ją przewiduje.

Maksymalne zagrożenie karą zasądzoną wyrokiem nakazowym to 200 tys. zł grzywny albo ograniczenie wolności. Sąd może także orzec środek karny, przepadek lub środek kompensacyjny. Problematyczne pozostają jednak dwa aspekty karnego postępowania nakazowego.

Wyrok pod nieobecność oskarżonego a prawo do obrony

Pierwszym jest oczywiście wydawanie wyroku pod nieobecność oskarżonego. Łatwo dostrzec kolizję z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP:

Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.

Jak ustawodawca rozwiązał tę sprzeczność pomiędzy wyrokiem nakazowym a prawem do obrony we wszystkich stadiach postępowania? Na dobrą sprawę mógłbym napisać, że nijak. Istnieje jednak jeden mechanizm teoretycznie zapewniający oskarżonemu prawo do obrony. Może on wnieść sprzeciw od wyroku nakazowego i wtedy przeprowadza się normalne postępowanie karne.

Skutki bywają dotkliwe nie tylko dla winnych. Pokazuje to choćby sprawa, w której kradzież tożsamości doprowadziła do skazania niewinnego człowieka za oszustwo – właśnie wyrokiem nakazowym, bez możliwości przedstawienia swojej wersji na rozprawie.

Oskarżony nie zdąży nawet mrugnąć, a już staje się prawomocnie skazanym przestępcą

Na pierwszy rzut oka takie rozwiązanie brzmi całkiem nieźle. Mamy do czynienia z niezobowiązującą propozycją wyroku karnego, która prawdopodobnie będzie stosunkowo łagodna. Oskarżony może ją przyjąć, może ją też odrzucić. W tym drugim przypadku nie traci nic, bo przecież cały czas zachowuje prawo do dwuinstancyjnego rozpatrzenia swojej sprawy przez sąd. O tym, jak w praktyce wygląda wyrok nakazowy i sprzeciw od niego, warto wiedzieć, zanim takie pismo trafi do naszej skrzynki.

Pułapka siedmiodniowego terminu

Haczyk tkwi w art. 506 § 1 kodeksu postępowania karnego. Przepis ten daje oskarżonemu zaledwie 7 dni na złożenie sprzeciwu od wyroku nakazowego, zanim ten się uprawomocni.

Bardzo łatwo sobie wyobrazić splot okoliczności skutkujących przekroczeniem tego krótkiego terminu. Wystarczy na przykład przeoczyć moment doręczenia zastępczego i nie odebrać pisma z wyrokiem na czas. Konsekwencje nieodbierania korespondencji od komornika czy z sądu bywają więc znacznie poważniejsze, niż mogłoby się wydawać.

W przypadku wyroku nakazowego nie ma mowy o jakimkolwiek przywróceniu terminu na złożenie sprzeciwu. Jeżeli do tego doszło, to zaproponowany wyrok staje się prawomocny, a nasz oskarżony staje się skazanym przestępcą.

Wyrok nakazowy można naprawić, wydłużając termin na sprzeciw

Połączenie ze sobą obydwu czynników sprawia, że oskarżonych skutecznie pozbawia się prawa do obrony. Problem stosunkowo łatwo byłoby wyeliminować, gdyby ustawodawca wydłużył czas na wniesienie sprzeciwu od wyroku nakazowego do miesiąca.

Dlaczego tak długo? Chodzi o zapewnienie oskarżonemu wystarczającego czasu, by na spokojnie zastanowić się nad konsekwencjami swojego wyboru. Siedem dni nie zawsze wystarczy, by na poważnie skonsultować je z obrońcą. To szczególnie istotne w sprawach, w których sama kwalifikacja czynu budzi wątpliwości – jak choćby tam, gdzie zwykłe nękanie byłego męża sąd uznał za przestępstwo i przesądził o tym bez rozprawy.

Wyrok nakazowy miał przyspieszyć pracę sądów. Zapewne w jakimś stopniu udało się ten cel osiągnąć. Cena jest jednak zbyt wysoka. Ze względu na sam fakt wydawania wyroku karnego bez udziału oskarżonego jestem przeciwnikiem istnienia tej instytucji. Można by ją jednak uczynić bardziej znośną, jeśli usta

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi