- Bezprawnik -
- Finanse -
- Omyłkowy przelew BLIK na konto to nie prezent. Za jego wydanie grozi nawet 3 lata więzienia
Omyłkowy przelew BLIK na konto to nie prezent. Za jego wydanie grozi nawet 3 lata więzienia
BLIK stał się jednym z najpopularniejszych narzędzi do natychmiastowego przekazywania pieniędzy w Polsce. Wykorzystanie numeru telefonu jako „numeru konta” znacząco uprościło ten proces. Jednocześnie jednak pociąga za sobą ryzyko pomyłek. Wystarczy drobny błąd przy ręcznym wpisywaniu cyfr, aby środki trafiły na rachunek całkowicie obcej osoby.
Bezpodstawne wzbogacenie i nienależne świadczenie
Dostajemy powiadomienie z banku o wpływie przelewu BLIK na kwotę 500 złotych od nieznanego nadawcy. Zamiast skontaktować się z bankiem, uznajemy, że spotkało nas szczęście, i jeszcze tego samego dnia wydajemy nasz „bonus” na internetowe zakupy. Kiedy kilka dni później bank wzywa nas do zwrotu omyłkowo przesłanej kwoty, odpowiadamy, że pieniądze zostały już wydane, żadnego wzbogacenia się nie ma, więc nie ma czego oddawać.
W polskim prawie istnieje zasada, że każde przesunięcie pieniędzy z jednego portfela do drugiego musi mieć jasny powód – na przykład umowę zakupu, darowiznę czy zapłatę za wykonaną pracę. Jeśli takiego powodu nie ma, mamy do czynienia z tzw. nienależnym świadczeniem, które jest formą bezpodstawnego wzbogacenia się. Mamy na koncie coś, co należy do kogoś innego. Mechanizm jest tu zresztą bardzo zbliżony do tego, który uruchamia się przy klasycznym przelewie na złe konto – niezależnie od tego, czy pomyłka dotyczyła numeru rachunku, czy numeru telefonu podpiętego do BLIK-a.
„Ale przecież pieniądze wydane” — czy art. 409 Kodeksu cywilnego cię obroni
I tak rzeczywiście mówi art. 409 Kodeksu cywilnego. Ta zasada jednak przestaje działać w chwili, gdy wydając pieniądze, powinniśmy liczyć się z tym, że będziemy musieli je zwrócić. Kiedy dostajemy na konto 500 zł od nieznanej osoby, nie wytłumaczymy sobie tego tym, że to ten słynny spadek od nigeryjskiego księcia czy prezent od cioci z Australii, której nie znamy.
Nawet jeśli na Twoim koncie po zakupach zostanie okrągłe zero, prawo i tak zmusi nas do oddania każdego grosza. Będziemy musieli wyjąć pieniądze z naszej kieszeni. Samo oddanie pieniędzy to jednak dopiero początek kłopotów. Prawdziwe kłopoty mogą się zacząć wtedy, gdy sprawą zainteresują się organy ścigania.
Omyłkowy przelew BLIK to nie tylko sprawa cywilna
Wiele osób żyje w błędnym przekonaniu, że omyłkowy przelew to wyłącznie „sprawa cywilna”. Myślą sobie: „No trudno, najwyżej nadawca będzie smutny, a bank wyśle mi jakieś ponaglenie”. Oj nie nie, nic bardziej mylnego. To my musimy wyjaśnić tę sprawę. Jeśli tego nie zrobimy, a zaczniemy wydawać pieniądze, to możemy wejść na ścieżkę prawa karnego – a wtedy w grę wchodzi już nie wezwanie z banku, lecz zgłoszenie przestępstwa i postępowanie prowadzone przez prokuraturę.
Uwaga na oszustów żądających zwrotu na inny rachunek
Warto przy tym uważać na próby oszustwa. Jeśli ktoś kontaktuje się z nami prywatnie i żąda natychmiastowego przelewu zwrotnego na wskazany rachunek, nie powinniśmy działać pochopnie. To klasyczne oszustwo na numer BLIK, w którym przestępcy wykorzystują nasz omyłkowy przelew do zacierania śladów innego procederu. Najbezpieczniej zgłosić sprawę w swoim banku i zwrócić środki oficjalną ścieżką, zgodnie z procedurą bankową.
Przywłaszczenie z art. 284 k.k. i wpis do Krajowego Rejestru Karnego
Przywłaszczenie należy do tzw. czynów przepołowionych. Przy drobniejszych kwotach kwalifikacja może iść w stronę wykroczenia z art. 119 k.w., bo obecny próg wynosi 800 zł. Powyżej tej kwoty co do zasady wchodzi w grę przestępstwo przywłaszczenia z art. 284 k.k. Żeby zrozumieć, na czym ono polega, warto przypomnieć sobie, czym jest kradzież – przy przywłaszczeniu, w odróżnieniu od kradzieży, w posiadanie cudzych pieniędzy wchodzimy legalnie, a bezprawne jest dopiero rozporządzenie nimi jak własnymi.
Ostateczna kwalifikacja zależy jednak od konkretnego stanu faktycznego. Wydanie cudzych środków potrafi być traktowane podobnie jak prywatne zakupy z firmowego konta – to, co z pozoru wydaje się drobnostką, w oczach prawa karnego bywa pełnoprawnym przestępstwem. Za taki krok Kodeks karny przewiduje karę nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Co gorsza, trafimy wtedy do Krajowego Rejestru Karnego jako osoba skazana, co może raz na zawsze przekreślić nasze plany zawodowe.
