1. Bezprawnik -
  2. Zakupy -
  3. 10 proc. taniej przy kasie samoobsługowej? Taki przepis już zgłoszono

10 proc. taniej przy kasie samoobsługowej? Taki przepis już zgłoszono

Kasa samoobsługowa miała być symbolem nowoczesnego handlu. Klient sam skanuje produkty, sam je pakuje, sam płaci i wychodzi ze sklepu bez kontaktu z pracownikiem. Dla konsumenta oznacza to wygodę i często krótszą kolejkę. Dla sklepu — automatyzację obsługi i możliwość ograniczenia części kosztów pracy. Pojawia się więc pytanie, które do tej pory traktowaliśmy raczej jako żart: skoro klient wykonuje część czynności kasjera, dlaczego nie otrzymuje za to żadnej korzyści finansowej?

Piotr Janus11.08.2026 10:41
Zakupy

Kasa samoobsługowa a rola klienta przy transakcji

Przy tradycyjnej kasie pracownik wykonuje za nas całą operację. Skanuje produkty, sprawdza ceny, nalicza promocje, przyjmuje płatność i wydaje paragon. Przy kasie samoobsługowej znaczną część tych czynności przejmujemy sami. Nie oznacza to oczywiście, że klient staje się pracownikiem sklepu. Nadal jest konsumentem, a nie zatrudnionym kasjerem. Trudno jednak zaprzeczyć, że automatyzacja powoduje przeniesienie części czynności wykonywanych wcześniej przez personel na samego kupującego.

Sklep oszczędza, klient wykonuje więcej czynności

Kasy samoobsługowe pozwalają jednemu pracownikowi nadzorować kilka stanowisk jednocześnie. Nie oznacza to automatycznie likwidacji jednego miejsca pracy za każdą zainstalowaną kasę. Pracownik nadal musi pomagać klientom, zatwierdzać niektóre produkty, rozwiązywać problemy techniczne i reagować na błędy. Mechanizm jest jednak prosty: część czynności, które wcześniej wykonywał pracownik, wykonuje teraz klient. Rozwiązanie może być korzystne dla obu stron. Sklep zmniejsza koszty obsługi, a konsument może szybciej zrobić zakupy. Problem pojawia się wtedy, gdy automatyzacja jest przedstawiana jako korzyść dla klienta, podczas gdy w rzeczywistości to właśnie on przejmuje część obowiązków. Dlaczego więc cena ma pozostać dokładnie taka sama?

Rabat za korzystanie z kasy samoobsługowej — czy powinien być obowiązkowy?

Można wyobrazić sobie prostą zasadę: cena przy tradycyjnej kasie wynosi 100 zł, a przy kasie samoobsługowej 98 zł. Nie byłoby to wynagrodzenie za pracę. Klient nie stawałby się pracownikiem sklepu i nie otrzymywałby pensji. Byłby to po prostu rabat za skorzystanie z tańszego dla przedsiębiorcy kanału obsługi. Takie rozwiązanie można uzasadniać także ekonomicznie. Jeżeli przedsiębiorca inwestuje w automatyzację po to, aby ograniczyć koszty, dlaczego część uzyskanej oszczędności nie miałaby zostać przekazana konsumentowi? Nie musi to być zresztą duża kwota. Mogłyby to być punkty w programach lojalnościowych, kupon na kolejne zakupy czy niewielki procentowy rabat.

Najważniejsza byłaby sama zasada: jeżeli klient bierze na siebie część czynności związanych z obsługą transakcji, powinien mieć możliwość otrzymania czegoś w zamian.

Obowiązkowy rabat za samoobsługę — projekt przepisów w Nowym Jorku

Co ciekawe, dokładnie taki pomysł pojawił się już w Stanach Zjednoczonych. W stanie Nowy Jork zgłoszono projekt przepisów przewidujący obowiązkowy 10-procentowy rabat dla klientów korzystających z kas samoobsługowych. Projekt zakłada, że sklep musiałby obniżyć cenę zakupów, jeżeli klient samodzielnie skanuje, pakuje i opłaca towary. Argument jest prosty: skoro przedsiębiorca przenosi na konsumenta część czynności wykonywanych wcześniej przez pracownika i dzięki temu ogranicza koszty obsługi, część tej oszczędności powinna trafić do klienta.

Trzeba jednak podkreślić, że nie jest to jeszcze obowiązujące prawo, a jedynie propozycja legislacyjna, która nie została dotąd uchwalona. Sam pomysł jest jednak bardzo interesujący. Amerykańska debata stawia bowiem pytanie, które w Polsce praktycznie nie istnieje: jeżeli automatyzacja pozwala przedsiębiorcy ograniczyć koszty pracy dzięki temu, że część czynności wykonuje klient, czy konsument nie powinien otrzymać części korzyści? Nie chodzi o wynagrodzenie za pracę, ale o uczciwy podział korzyści wynikających z automatyzacji.

A może zamiast rabatu — prawo wyboru?

Obowiązkowy rabat ma również przeciwników. Sklep może argumentować, że klient korzysta z kasy samoobsługowej dobrowolnie i otrzymuje w zamian wygodę oraz możliwość uniknięcia kolejki. Przedsiębiorca ponosi przecież koszty zakupu, utrzymania i serwisowania urządzeń. W części sieci samoobsługa rzeczywiście działa sprawnie — dobrym przykładem są kasy bezobsługowe w Rossmannie.

Nie każdy chce korzystać z samoobsługi

Jest też drugi problem. Nie każdy chce korzystać z samoobsługi. Dla osoby starszej, niepełnosprawnej czy robiącej duże zakupy tradycyjna kasa może być znacznie wygodniejsza. Dlatego ewentualny rabat nie powinien prowadzić do sytuacji, w której sklepy całkowicie rezygnują z kas z pracownikami. Tym bardziej że tradycyjna kasa nadal pozostaje preferowaną formą płatności dla znacznej części konsumentów. W badaniu Which? z 2025 r. 51 proc. respondentów wskazało kasę z pracownikiem jako preferowany sposób płacenia za zakupy.

Automatyzacja w handlu — kto powinien na niej skorzystać?

Zagadnienie to będzie pojawiało się coraz częściej. Nie tylko w sklepach. Dzisiaj sami odprawiamy się na lotnisku, kupujemy bilety w automacie, drukujemy dokumenty, korzystamy z bankowości internetowej, wystawiamy faktury czy skanujemy zakupy. Automatyzacja jest naturalnym kierunkiem rozwoju gospodarki. Nie ma powodu jej zatrzymywać, ale jeżeli przedsiębiorca dzięki technologii ogranicza koszty obsługi, nie można całkowicie ignorować faktu, że część czynności została przeniesiona na klienta. W publicystyce pojawiała się nawet teza, że kasy samoobsługowe są dla bogatych, bo realnie oszczędzają czas tym, którzy cenią go najbardziej.

Być może więc zamiast pytać, czy klientowi „należy się pensja za pracę przy kasie”, powinniśmy zadać inne pytanie. Czy klient korzystający z rozwiązania, które pozwala firmie obniżyć koszty, powinien mieć udział w tej oszczędności? Niekoniecznie musi to być 10 proc. Może to być symboliczny rabat, punkty, kupon albo inna korzyść. Najważniejsze jest jednak zachowanie wyboru.

Jeżeli klient chce skorzystać z kasy samoobsługowej, powinien móc to zrobić. Jeżeli woli kasjera, również powinien mieć taką możliwość. A jeżeli sklep chce przenieść na konsumenta część kosztów obsługi, warto przynajmniej rozpocząć poważną dyskusję o tym, czy nie powinien podzielić się z nim częścią uzyskanej oszczędności. Automatyzacja powinna oznaczać wygodę i korzyść dla obu stron, a nie sytuację, w której firma kupuje maszynę, klient wykonuje jej część pracy, a rachunek pozostaje dokładnie taki sam.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover