- Bezprawnik -
- Społeczeństwo -
- Nie lubię systemu kaucyjnego. Ale skoro już go mamy, obejmijmy nim także małpki
Nie lubię systemu kaucyjnego. Ale skoro już go mamy, obejmijmy nim także małpki
Nie jestem wielkim fanem systemu kaucyjnego. Owszem, formalnie kaucja żadnym podatkiem nie jest, ale mechanizm jest prosty: państwo tworzy system, w którym przy zakupie płacę dodatkowe 50 groszy, a jeżeli nie będę wystarczająco zdyscyplinowany, żeby przechowywać niezgniecioną butelkę, zabrać ją ze sobą i znaleźć punkt zwrotu, pieniądze przepadają.
System kaucyjny obowiązuje od 1 października 2025 r. i skala zwrotów robi wrażenie. Do końca czerwca 2026 r. Polacy oddali 2,3 mld opakowań. Działało wtedy około 64 tys. punktów zwrotu, mniej więcej 14 tys. wyposażonych w automaty, a za pośrednictwem maszyn wracało 87 proc. opakowań.
Dane z akcji sprzątania sugerują, że efekt widać również poza arkuszem kalkulacyjnym. Podczas majowego sprzątania nad Wisłą Fundacja Waste Free Oceans zebrała 98 kg szklanych butelek – według resortu w dużej części właśnie małpek – przy zaledwie 2 kg PET. Wśród zebranych śmieci znaleziono tylko 18 opakowań objętych kaucją.
Badania IBRiS i PBS: Polacy korzystają z systemu kaucyjnego, choć go nie lubią
W styczniowym badaniu IBRiS 50,5 proc. respondentów oceniało system negatywnie, a 27,6 proc. pozytywnie. Z kolei późniejsze badanie PBS wskazywało, że 62,3 proc. ankietowanych już z niego korzystało i zamierzało robić to dalej, a kolejne 18,8 proc. planowało zacząć.
To nie są sondaże porównywalne jeden do jednego, ale pokazują interesujący rozdźwięk: można uznać butelkomat za irytujący wynalazek, a mimo to nosić do niego butelki. Nic w tym dziwnego – w skali roku uzbierają się z tego niezłe pieniądze.
Zwrot kaucji za butelkę to nie zarobek, tylko odzyskanie własnych pieniędzy
Szczególnie drażni mnie marketingowa opowieść o tym, że dzięki systemowi kaucyjnemu Polacy mogą „zarabiać”. Jeżeli kupiłem napój, zapłaciłem 50 groszy kaucji, a następnie oddałem butelkę i dostałem 50 groszy, to nie zarobiłem 50 groszy. Odzyskałem pieniądze, które wcześniej mi pobrano. Aż się dziwnie czuję, że muszę tłumaczyć takie rzeczy.
Są też i tacy, którzy zbieranie butelek kaucyjnych uczynili sposobem na dorobienie sobie pieniędzy. 15-letni Wiktor z Krakowa zebrał prawie 3400 opakowań. W tym przypadku możemy zatem mówić o zarobku, bo to nie on wyłożył pieniądze na kaucję. Przy takiej skali zbiórki w grę może zresztą wchodzić podatek od kaucji za butelki, bo skarbówka bywa skłonna uznać masowe zbieranie opakowań za działalność gospodarczą. Ale podejdźmy do tego uczciwie – kto z dorosłych, normalnie zarabiających, zdecydowałby się na taki krok? Zbieranie butelek jest już raczej domeną ludzi bardzo młodych albo ubogich, bezdomnych – takie są realia.
Kaucja za butelki nie może być polityką społeczną wobec najuboższych
No dobrze, ale czy jednym z argumentów za systemem kaucyjnym miałoby być to, że jest to swego rodzaju forma wsparcia dla najbiedniejszych? Bezdomność w Polsce ma zresztą skalę, którą trudno precyzyjnie zmierzyć – w marcu 2026 r. w oficjalnym badaniu doliczono się niemal 32 tys. osób w kryzysie bezdomności. 7 proc. z nich wskazywało zbieractwo jako jedno ze źródeł dochodu, 4 proc. żebractwo, a 14 proc. nie miało żadnego dochodu.
Jeżeli więc część z tych ludzi zbierze z chodnika kilkanaście puszek i kupi za to jedzenie, trudno mieć pretensje do systemu. Wręcz przeciwnie – przynajmniej śmieci znikają z ulicy, a ktoś dostaje za nie parę złotych. Ale błagam, nie róbmy z tego sukcesu polityki społecznej. Polska przekroczyła już symboliczny bilion dolarów PKB i znajduje się w okolicach dwudziestki największych gospodarek świata.
Jeśli ktoś z rządzących będzie chwalić się tym, że najbiedniejsi ludzie mogą dorabiać, grzebiąc po śmietnikach w poszukiwaniu butelek za 50 groszy, to coś tu nie gra.
Dlaczego małpki wciąż są poza systemem kaucyjnym?
Butelka PET po wodzie – kaucja. Puszka po piwie – kaucja. Szklana butelka wielokrotnego użytku – również kaucja. Tymczasem jednorazowa szklana butelka po alkoholu, w tym klasyczna małpka, to wciąż opakowania nieobjęte systemem kaucyjnym, które mogą sobie spokojnie wylądować pod ławką, na murku, w krzakach albo obok kosza na przystanku.
A przecież trudno znaleźć opakowanie, które bardziej pasowałoby do logiki systemu kaucyjnego. Małpki są małe, łatwe do przenoszenia i bardzo często konsumowane poza domem. Gdzie je najczęściej widzę? Oczywiście, że na dworcach, w parkach, przy sklepach monopolowych.
Ludzie spożywający małpki nie mają jakiejkolwiek motywacji do tego, aby je odnieść i odzyskać pieniądze. Nie będzie przecież tajemnicą, że małpki są bardzo często konsumowane przez osoby z problemami alkoholowymi, w kryzysie bezdomności. Jeżeli wyrzucona butelka jest warta 50 groszy, prędzej czy później ktoś ją podniesie. To samo byłoby z małpkami.
Rozszerzenie systemu kaucyjnego o szkło jednorazowe. Co planuje Ministerstwo Klimatu?
Podobnie zaczyna myśleć Ministerstwo Klimatu. Wszystko wskazuje na to, że system kaucyjny będzie rozszerzony o jednorazowe opakowania szklane – resort analizuje taki wariant od kilku miesięcy. W wypowiedziach przedstawicieli rządu wprost pojawiają się małpki, butelki po winie czy innych alkoholach.
Prace legislacyjne mają ruszyć jesienią 2026 r. Na razie nie ma jednak uchwalonej ustawy, wysokości kaucji ani pewnej daty wejścia zmian w życie. Dlatego wszystkie nagłówki w rodzaju „od 2027 r. małpki trafią do butelkomatów” traktowałbym jeszcze z pewną ostrożnością.
Finlandia i Chorwacja, czyli kaucja za jednorazowe butelki szklane w Europie
Sam pomysł nie byłby natomiast żadnym światowym eksperymentem. W Finlandii system obejmuje także jednorazowe szklane butelki, również po części napojów alkoholowych. W Chorwacji kaucją objęte są jednorazowe opakowania z plastiku, metalu i szkła.
Likwidacja systemu kaucyjnego: projekt Konfederacji i koszty poniesione przez firmy
Tym bardziej że politycznie dyskusja zmierza właśnie w dwóch przeciwnych kierunkach. Rząd zastanawia się nad rozszerzeniem systemu, a Konfederacja właśnie złożyła projekt jego likwidacji.
Tyle że mamy już 64 tys. punktów zwrotu, miliardy oddanych opakowań i ludzi, którzy zdążyli nauczyć się nowego systemu. Na dodatek unijne przepisy i tak wymagają dojścia do bardzo wysokiego poziomu selektywnej zbiórki plastikowych butelek i puszek. Wiem, że machanie szabelką przed Unią Europejską może na kimś robić wrażenie, ale liczy się efekt końcowy, a nie deklaracje.
Trzeba pomyśleć o kosztach, które polskie firmy już poniosły, aby przystosować się do systemu kaucyjnego. Bardzo możliwe, że całkowite odejście od systemu kaucyjnego oznaczałoby dla przedsiębiorców wyrzucenie pieniędzy w błoto. Likwidowanie wszystkiego tylko dlatego, że rozwiązanie jest irytujące, byłoby zatem jeszcze mniej rozsądne niż jego wprowadzenie.
Spójny system kaucyjny zamiast jego burzenia
Sam nadal nie zostałem wielkim sympatykiem kaucji. Gdybym mógł wybierać między noszeniem do automatu butelki po wodzie a objęciem podobnym obowiązkiem małpki, wybrałbym tę drugą. Plastikową butelkę bez większego problemu wrzucę w domu do żółtego pojemnika. Małpka wypita gdzieś po drodze zdecydowanie częściej kończy tam, gdzie nie powinna, a problem z małpkami nie zniknie sam z siebie.
Skoro już stworzyliśmy wielki, drogi i momentami irytujący system, a Polacy nauczyli się z niego korzystać i rzeczywiście zaczynamy widzieć pierwsze oznaki, że dzięki niemu jest czyściej, to może zamiast go burzyć, należałoby załatać jego najbardziej oczywistą dziurę. Na razie sytuacja jest nieco absurdalna, bo nosimy do automatów butelki po wodzie, a pod sklepem nadal leżą małpki, których nikt nie chce podnieść.










