1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Możesz rozdawać klientom prezenty bez VAT-u. Wystarczy nie przekroczyć jednej kwoty

Możesz rozdawać klientom prezenty bez VAT-u. Wystarczy nie przekroczyć jednej kwoty

Gadżety reklamowe to popularny sposób na wzbudzenie w kliencie sympatii do firmy. Mogą być uznane za koszt uzyskania przychodu. Nie trzeba nawet odprowadzać od nich podatku VAT, o ile mieścimy się w ustawowych limitach.

Rafał Chabasiński28.06.2026 13:33
Firma

Chyba każdy z nas lubi dostawać prezenty. Właśnie dlatego gadżety reklamowe są tak atrakcyjną strategią marketingową. Stosunkowo niewielki wydatek może ucieszyć zarówno potencjalnego klienta, jak i osobę, która właśnie coś od nas kupiła. Stąd biorą się wszelkiego rodzaju gratisy czy popularne rozdawanie długopisów z logo firmy.

Żyjemy jednak w państwie, którego organy podatkowe starają się pilnować każdej złotówki po to, by ją albo opodatkować, albo przynajmniej ująć w jakimś mechanizmie sprawozdawczo-kontrolnym. Na szczęście w przypadku typowych reklamowych gadżetów ustawodawca okazał się dla przedsiębiorców zaskakująco wręcz wyrozumiały.

Są oczywiście dwa podatki, którymi powinniśmy się w tym przypadku przejmować. Mam na myśli oczywiście podatek VAT oraz podatek od osób fizycznych albo osób prawnych.

Gadżety reklamowe a podatek VAT

Wręczanie gadżetów o znacznej wartości stanowi dostawę towaru

W przypadku VAT sprawa jest dość klarowna. Co do zasady przedmiotem opodatkowania tą daniną jest odpłatna dostawa towarów lub usług. Do tego powinniśmy doliczyć różne jej transgraniczne odmiany, które w tym przypadku nas nie interesują.

Definicję dostawy towaru znajdziemy w art. 7 ustawy o VAT. Chodzi przede wszystkim o przeniesienie prawa do rozporządzania towarami jak właściciel. Nie oznacza to jednak, że możemy tak po prostu oddać komuś towar za darmo bez oglądania się na konsekwencje podatkowe. W tym przypadku kluczowym przepisem jest art. 7 ust. 2:

Przez dostawę towarów, o której mowa w art. 5 ust. 1 pkt 1, rozumie się również przekazanie nieodpłatnie przez podatnika towarów należących do jego przedsiębiorstwa, w szczególności:

– jeżeli podatnikowi przysługiwało, w całości lub w części, prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego z tytułu nabycia, importu lub wytworzenia tych towarów lub ich części składowych.

Sprzedaż drugiego towaru za złotówkę to sprawdzony sposób na obejście przepisów ustawy o VAT

Oddanie towaru za darmo stanowi dostawę towarów wtedy, gdy „darczyńcy" przysługiwało prawo do choćby częściowego obniżenia podatku należnego o podatek naliczony. Z takiego prawa korzysta przede wszystkim czynny podatnik VAT, a dopóki ono w naszym przypadku nie występuje, możemy rozdawać gratisy do woli i bez oglądania się na ich wartość.

Właśnie stąd wzięła się popularna praktyka oferowania klientom drugiego towaru za złotówkę. Dzięki temu teoretycznie mamy do czynienia z pełnoprawną transakcją, a podstawą opodatkowania będzie jej nominalna wartość, a więc symboliczna złotówka.

Jest to ewidentna luka prawna, którą jednak Skarbówka wraz z ustawodawcą od lat tolerują. Liczy się jedynie to, by promocja wynikała z oficjalnej akcji marketingowej.

Prezent o małej wartości kończy się na kwocie 100 zł netto

Załóżmy jednak, że nasze gadżety reklamowe nie spełniają tego kryterium, a próby ich sprzedaży za złotówkę nie mają żadnego sensu. Co wtedy? Z pomocą przychodzi nam art. 7 ust. 3, zgodnie z którym zacytowanego wyżej przepisu nie stosujemy do „prezentów o małej wartości" oraz próbek.

Warunkiem jest też to, by przekazanie takich gadżetów odbywało się w związku z naszą działalnością gospodarczą.

Limity „małej wartości" znajdziemy w art. 7 ust. 4. Na uwagę zasługuje także obowiązek wynikający z wręczania tych nieco droższych prezentów.

Przez prezenty o małej wartości, o których mowa w ust. 3, rozumie się przekazywane przez podatnika jednej osobie towary:

Ustawowe limity obejmują sumę prezentów otrzymanych przez jednego obdarowanego w danym roku podatkowym

Innymi słowy: jednej osobie możemy tak po prostu wręczyć prezent o wartości 20 zł netto. Nie musimy wówczas zaprzątać sobie głowy ewidencjonowaniem takich podarunków. Może się zdarzyć, że przez przypadek damy komuś gadżet dwa razy w ciągu jednego roku podatkowego, ale jest to poświęcenie, na które ustawodawca jest gotów.

Jeżeli jednak nasze prezenty są droższe, to musimy uważać. Powinniśmy prowadzić ewidencję, która pozwala ustalić, komu co wręczyliśmy. Mamy obowiązek zmieścić się w limicie 100 zł netto przypadającym na jednego obdarowanego i jeden rok podatkowy.

Gadżety reklamowe a podatek dochodowy

Gadżety stanowią koszt uzyskania przychodu przedsiębiorstwa

W przypadku podatku PIT sprawa jest odrobinę bardziej skomplikowana. Zakup gadżetów możemy uznać za koszt uzyskania przychodu — podobnie jak wiele innych, niekiedy zaskakujących wydatków zaliczanych do kosztów w działalności gospodarczej. Teoretycznie na przeszkodzie może nam jednak stanąć definicja kosztów reprezentacji, a raczej jej brak.

Czym różni się reklama od reprezentacji w ujęciu podatkowym

Czym jest bowiem „reprezentacja" w ujęciu podatkowym? Pewną wskazówkę znajdziemy w art. 23 ust. 1 pkt 23) ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Za koszty reprezentacji uznano bowiem w szczególności te poniesione na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych. Z podobnym rozróżnieniem mierzą się przedsiębiorcy, którzy chcą rozliczyć choćby firmową Wigilię — i tu kluczowe okazuje się to, czy wydatek służy integracji, czy „pokazaniu się" kontrahentom.

Obowiązująca linia interpretacyjna wskazuje, że reprezentacja służy „pokazaniu się" kontrahentom. Poprzez wystawne uczty albo ekstrawaganckie prezenty kreujemy nasz wizerunek jako kogoś, kto odniósł sukces i z kim warto współpracować.

Siłą rzeczy długopis z logo firmy służy nieco innemu celowi. Gadżety to po prostu najzwyklejsza w świecie strategia marketingowa. Mamy więc do czynienia z wydatkami poniesionymi na reklamę, co z kolei stanowi koszt uzyskania przychodu. Bywa, że fiskus dopuszcza w koszty pozycje znacznie mniej oczywiste niż długopis — przykładem jest choćby komputer gamingowy, o ile da się go powiązać z osiąganiem przychodów. Przykładem interpretacji podatkowych potwierdzających taki stan rzeczy w przypadku gadżetów jest ta o sygnaturze 0111-KDIB2-1.4010.296.2024.2.ED.

Trzeba jednak pamiętać, że granice swobody wyznacza tu organ podatkowy. Zbyt śmiałe rozliczenia mogą skończyć się zarzutem zawyżania kosztów uzyskania przychodu, dlatego warto zadbać o to, by związek wydatku z reklamą był rzeczywisty i możliwy do wykazania.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Najnowsze
Warte Uwagi