1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Pęknięty klosz reflektora i już nie pojedziesz. Policja zabiera dowód za drobiazg

Pęknięty klosz reflektora i już nie pojedziesz. Policja zabiera dowód za drobiazg

Miałeś niegroźną stłuczkę, w której doszło tylko do niewielkich uszkodzeń elementów karoserii? Nawet jeśli samochód wciąż jest „w jednym kawałku", to nie zawsze będziesz mógł się nim legalnie poruszać po drogach publicznych.

Marcin Szermański29.08.2026 18:14
Moto

Wystarczy pęknięty klosz reflektora samochodu

Kiedyś pisałem o znajomym, który po pozornie niegroźnej kolizji doznał kontuzji odcinka szyjnego kręgosłupa. Ten sam kierowca miał jednak jeszcze inną przygodę, która również skończyła się lawetą — tym razem przez pozornie niewielkie uszkodzenie samochodu. Wystarczył pęknięty klosz reflektora.

Doszło do klasycznego wymuszenia, ale uczestnicy kolizji nie mogli z jakiegoś powodu dojść do porozumienia, więc na miejscu nie powstało nawet zgodne oświadczenie sprawcy kolizji. Na miejsce stłuczki został wezwany patrol policji, który praktycznie od razu wskazał winę drugiego kierowcy. Nie skończyło się jednak tylko na mandacie — oba samochody musiały być odholowane do warsztatu, chociaż uszkodzenia były niewielkie i czysto „kosmetyczne".

Nie chodziło jednak o same zarysowania i wgniotki w karoserii, ale o wspomniany pęknięty klosz przedniego reflektora.

Uszkodzone oświetlenie samochodu = zatrzymany dowód rejestracyjny

Uszkodzony klosz/reflektor sprawia, że samochód nie jest zdatny do dalszej bezpiecznej jazdy. To zresztą tylko jeden z wielu przypadków, za co można stracić dowód rejestracyjny. Art. 66 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym mówi m.in.:

Pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego:

Bezgotówkowa naprawa z OC sprawcy i powrót na drogę

Stłuczenie reflektora uniemożliwia dalszą legalną jazdę. Kolega miał zatrzymany dowód rejestracyjny, ale koszt bezgotówkowej naprawy samochodu (w tym właśnie uszkodzone oświetlenie) został oczywiście pokryty z OC sprawcy — poszkodowanemu przysługiwało bowiem odszkodowanie po wypadku.

Z tego, co pamiętam, po odbiorze samochodu musiał udać się do Stacji Kontroli Pojazdów, aby potwierdzić usunięcie usterki i odzyskać możliwość legalnego poruszania się pojazdem po drogach. Ten sam mechanizm — zatrzymany dowód, obowiązkowa wizyta na stacji w ciągu kilku dni, a w skrajnych sytuacjach laweta — widać w opisie tego, co grozi za jazdę bez przeglądu technicznego.

Sam pęknięty klosz wystarczy, by stracić dowód

Sam kiedyś miałem kolizję, ale na szczęście reflektory wyszły z niej bez szwanku i policja pozwoliła mi na dalszą jazdę. Czasami jednak nie trzeba całkowicie zbić reflektora, aby policja zatrzymała dowód rejestracyjny. Wystarczy nawet uszkodzony klosz. To, że żarówka nadal działa, wcale nie oznacza, że samochodem można legalnie kontynuować jazdę.

Nie tylko światła, ale i ostre krawędzie powyginanej blachy

Chodzi o odstające elementy karoserii, które mogą mieć ostre zakończenia i które zagrażają bezpieczeństwu, np. pieszym. Mówi o tym wspominany już Art. 66 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym, według którego auto dopuszczone do jazdy „nie narażało kogokolwiek na szkodę". Po kolizji czy wypadku nietrudno o takie wygięcie elementów nadwozia, np. maski czy błotników, aby policja — o ile została wezwana na miejsce zdarzenia — zatrzymała dowód rejestracyjny pojazdu.

Nawet jeśli policja nie obsługuje kolizji, a doszło np. do rozbicia reflektora, to i tak nie ryzykuj dalszej jazdy takim samochodem. Do zatrzymania dowodu potrafią wystarczyć nawet brudne reflektory lub nieczytelna tablica rejestracyjna — a co dopiero rozbity klosz. Za pojazd niesprawny technicznie grozi (na podstawie art. 97 Kodeksu wykroczeń) mandat w wysokości do 3000 zł:

Uczestnik ruchu lub inna osoba znajdująca się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, a także właściciel lub posiadacz pojazdu, który wykracza przeciwko innym przepisom ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. — Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie, podlega karze grzywny do 3000 złotych albo karze nagany.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover