Niebawem pozwiesz już każdego anonimowego hejtera w sieci – projekt ustawy już trafił do Sejmu

Codzienne Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (113) 21.06.2017
Niebawem pozwiesz już każdego anonimowego hejtera w sieci – projekt ustawy już trafił do Sejmu

Marek Krześnicki

Jak pozwać o zniesławienie anonimowego hejtera? Do tej pory nie było to łatwym zadaniem – ale projekt ustawy, która może to zmienić, już trafił do Sejmu. 

O pomyśle wprowadzenia do polskiego systemu prawa konstrukcji o nazwie ślepy pozew pisała ponad rok temu Maja Werner. O co w tym chodzi? W dużym skrócie: obecnie osobę, która naruszy nasze dobre imię w internecie, możemy „ścigać” dwiema drogami: cywilną i karną. Ta druga, choć sama w sobie kontrowersyjna (a przynajmniej autor tego tekstu nie jest zwolennikiem karania za słowa), ma – w przeciwieństwie do drogi cywilnej, z reguły przyjmującej formę procesu o naruszenie dóbr osobistych – nieocenioną zaletę. Chodzi tu o to, że to państwo (Policja) ustala dane osobowe delikwenta. Tymczasem, aby hejtera pozwać „cywilnie”, musimy znać imię i nazwisko pozwanego.

W wielu sytuacjach prowadzi to do sytuacji, w której osoba chcąca pozwać hejtera na drodze cywilnoprawnej najpierw korzysta z „usług” Policji, a po uzyskaniu – jako pokrzywdzony – danych sprawcy wnosi pozew do sądu cywilnego.

Nietrudno dojść do wniosku, że taka procedura nie dość, że zajmuje sporo czasu, to również niepotrzebnie angażuje organy ścigania tam, gdzie ich obecność nie jest konieczna. Jak to zmienić? Koncepcja jest prosta: dane oskarżonego pozwanego będzie ustalał… sąd. Tak zakłada projekt nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego, wniesiony przez .Nowoczesną.

Ślepy pozew w Polsce? Projekt ustawy trafił do Sejmu

Zgodnie z treścią projektu „w sprawach o ochronę dóbr osobistych, jeżeli do ich naruszenia doszło za pośrednictwem internetu, a powód nie zna danych osobowych pozwanego, koniecznych do wniesienia pozwu” pozew będzie się wnosiło bez wskazania danych osobowych skarżącego. Zamiast tego będzie trzeba:

  1. przytoczyć treść wypowiedzi naruszających jego dobra osobiste, podając adres URL zasobu danych internetowych, na którym zostały opublikowane, datę i godzinę publikacji oraz nazwę profilu lub login użytkownika,
  2. złożyć oświadczenie, że zarówno przed, jak i po opublikowaniu tych wypowiedzi nie naruszył dóbr osobistych pozwanego,
  3. złożyć oświadczenie, że podjął próbę powiadomienia pozwanego za pośrednictwem internetu o zamiarze wytoczenia przeciwko niemu powództwa, bądź, że powiadomienie takie nie było możliwe.
  4. dołączyć do pozwu, jako załącznik, zapis wypowiedzi naruszającej nasze dobra osobiste:
    1. sporządzony w formie elektronicznej oraz
    2. w formie wydruku przedstawiającego skopiowany obraz ekranu z widocznym adresem URL oraz datą i godziną publikacji

Co niezwykle istotne, do pozwu należy załączyć zapis „wszystkich wypowiedzi powoda i pozwanego, które nastąpiły przed lub po opublikowaniu zakwestionowanych wypowiedzi, jeżeli mają związek lub odnoszą się do tych wypowiedzi”. Jeśli zatem w toku dyskusji obu stronom puściły nerwy – nici z procesu. Sąd będzie bowiem odrzucał pozwy nie tylko oczywiście bezzasadne, ale i takie, w których pozew zawiera obustronny flame war, albo precyzyjniej: „jeżeli treść wypowiedzi wskazuje na obustronne naruszenie dóbr osobistych przez powoda i pozwanego”.

Pozew może i ślepy, ale i tak trzeba go będzie zbadać

O tym, czy pozew będzie w ogóle rozpatrywany, będzie decydował sąd podczas badania wstępnego, weryfikującego wyżej wymienione wymogi. Co prawda badanie przez sędziego wydruku zrzutu ekranu będzie z pewnością ciekawym doświadczeniem, ale widać to znak czasów.

Jeśli wynik badania będzie pozytywny, a pozew nie zostanie odrzucony, wówczas sąd wystąpi do operatora publicznej sieci telekomunikacyjnej lub dostawcy publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych o udostępnienie danych osobowych. Zidentyfikowanej w ten sposób osobie doręczony zostanie pozew, jednocześnie zarządzając wniesienie odpowiedzi na pozew w wyznaczonym terminie, nie krótszym niż dwa tygodnie. Dalszy przebieg postępowania nie będzie się już specjalnie różnił od typowego, polskiego procesu sądowego.

Na pierwszy rzut oka ślepy pozew wydaje się świetnym rozwiązaniem. Sam fakt odciążenia organów ścigania od konieczności zajmowania się sprawami „Cristiano96 nazwał Jana Nowaka $*@)(()!@)!, wypełniając tym samym znamiona czynu zabronionego z art. 212 kodeksu karnego” jest godny pochwały. Co prawda sporo dodatkowej roboty czeka sądy, no ale przecież PiS zapewnia, że już wkrótce, już niedługo polskie sądy wreszcie zostaną przywrócone obywatelom i będą szybkie, sprawiedliwe i w ogóle najlepsze.

Ślepy pozew – koncepcja może i słuszna, ale czy wykonanie jest właściwe?

Ja jednak z projektem partii – nomen omen – .Nowoczesna mam trochę problemów. Pal licho z tym, że – może przesadzam, ale tak mnie uczono na studiach – autorzy nie zadbali o choćby minimalną konsekwencję i dbałość o szczegóły w stosunku do pozostałej, istniejącej już nomenklatury Kodeksu postępowania cywilnego. Skoro w art. 187 §1 kpc czytamy, że „pozew powinien (…) zawierać”, to czemu w projekcie widnieje zapis „W pozwie powód zobowiązany jest (…) przytoczyć”? OK, rozumiem, że posłom dbanie o piękno siatki pojęciowej jakiejś tam ustawy, i tak obecnie dziurawej jak sito, nie jest na rękę – to trudniejsze niż zadbanie o wysoką kwotę wolną od podatku dla kasty rządzącej – ale naprawdę nie można było dać tego PROJEKTU USTAWY do sprawdzenia studentowi trzeciego roku prawa?

Niezależnie od takich szczególików interesujących i tak w gruncie rzeczy #nikogo, to dużo większym problemem będzie praktyczne stosowanie przepisów. Nie jest trudno nałożyć na sądy kolejne obowiązki. Ale nie jest trudno sobie wyobrazić komplikacje przy stosowaniu przepisów w praktyce. Czy np. pozew będzie doręczany osobie, która zawarła umowę o świadczenie usług telekomunikacyjnych (dostęp do internetu), bo jeden z użytkowników domowej sieci (np. nieletni miłośnik Cristiano Ronaldo, który zwyzywał dorosłego fana Leo Messiego) korzystał z tego samego numeru IP?

Możliwe jest również znaczne zwiększenie ilości pozwów dotyczących naruszenia dóbr osobistych. Czy czeka nas fala pozwów, a każda kłótnia w internecie będzie się kończyła nieśmiertelnym „spotkamy się w sądzie”? Sami autorzy projektu tego właśnie się spodziewają. Twierdzą oni jednak, że to nic złego, bo „powyższe zmiany przyczynią się do wzrostu świadomości prawnej społeczeństwa”.

Nie wiem, jakie dokładnie intencje przyświecają autorom omawianego projektu, ale ja mam spore wątpliwości, czy niedoskonałe, kulawe przepisy przemienią nieświadomych Polaków w znawców prawa cywilnego. A może się mylę, i sama groźba wdania się w kosztowny proces zniechęci przynajmniej część hejterów do zaśmiecania internetu swoimi wypocinami?

Chajzer, błagam, ogarnij się. Nie możesz nawoływać do osobistego linczu każdego idioty w internecie

113 odpowiedzi na “Niebawem pozwiesz już każdego anonimowego hejtera w sieci – projekt ustawy już trafił do Sejmu”

  1. o pisim nierządzie totalnym bedzie trzeba pisac wylacznie dobrze bo w przeciwnym razie oddadzą do pisowskiego sądu

  2. To co ty subiektywnie odbierasz jako hejt obiektywnie moze byc konstruktywną krytyką, a twoje działania przemica majaca zastraszyć. Dlatego by wyeliminować zwykle pieniactwo, brak dystansu do siebie czy próby ukrycia swojej niegodziwosci za odrzucone tego typu pozwy powinno grozić pozywajacemu nie tylko $$ ale i ##

  3. Ech… kolejna biurokracja, kolejne bzdury. Hejt należy ignorować, nie dać się wciągnąć w rozmowę z trollem. Ludzie…

    • Hejt należy ścigać tylko w wyjątkowych przypadkach (karnych).
      W pozostałych należy ignorować lub korzystać z narzędzi administracyjnych.

      Pozywanie ludzi za komentarz to fajny projekt tylko w teorii. W praktyce ja sobie tego w przeciążonych polskich sądach nie wyobrażam.
      I tak już te sądy trzaskają sprawy, a nie sądzą, a teraz będzie jeszcze gorzej.

      • jedynie moge sie zgadzac jak ten „hejt” zawiera grozby ktore moga swiadczyc o tym, ze ta osoba cie zabije badz pobije.

  4. Jeśli to proponują mistrzowie intelektu wesołego Rysia to nie ma o czym pisać. Wiadomo, że nikt tego nie przegłosuje.

      • Mamy partię Prawo i Sprawiedliwość , która łamie prawo, Platformę Obywatelską, która jest obywatelska tylko z nazwy, to mamy i Nowoczesną która pcha nas w PRL.

        Od dawna w Polsce etykiety nie odpowiadają realnym działaniom danych partii.

  5. Projekt ma mnóstwo wad, największą jest sposób ustalania tożsamości na podstawie danych od operatora telekomunikacyjnego. Pomijając już słuszne istnienie VPN i Tora, z jednej sieci może korzystać wiele osób (WiFi w kawiarniach). Do tego, zgodnie z zasadą domniemania niewinności, należałoby bez żadnych wątpliwości udowodnić, że to akurat dana osoba wtedy siedziała przed komputerem i „obrażała”. Trudno wykonalne, na dodatek w głupiej sprawie na ogół. Jedynie pomówienie czy groźby karalne w ogóle powinny być ścigane – i są, owszem, ścigane. Bzdura na kółkach, summa summarum.

      • Jakoś ta zasada domniemania niewinności nie działa gdy nasza dzielna policja namierza groźnych piratów udostępniających torrentem film sprzed kilku czy kilkunastu lat. Zabierają kompa i obowiązek udowodnienia niewinności przerzucony jest na podejrzanego.

        • To jest właśnie głupota i źle, że nie działa. Owszem, badają jeden trop (adresy IP zazwyczaj), tylko że ten trop jest niewiarygodny. To tak, jakby ścigać ludzi na podstawie koloru włosów. Napadł Cię szatyn? Spokojnie, zgarniemy wszystkich szatynów i ich przemaglujemy! Litości. :/

  6. Obecnie najmniejsza forma krytyki jest traktowana jako hejt.. Nie można rzeczowo i konkretnie poddać krytyce dane zagadnienie, sytuację lub osobę bo zaraz zostaniemy posądzeni o hejt a nie konstruktywną krytykę. To jest problem naszych czasów, bez refleksyjnie ludzie reagują nie zastanawiając się nad sobą i tym co zrobili.

    • Bo „hejt” to po prostu niepotrzebny makaronizm, który oznacza wszystko, z czym nie zgadza się się adwersarz. Bardzo uniwersalne. Każdemu próbuje się tym zamknąć usta.
      Tymczasem nierealistycznym jest oczekiwanie, że każdy będzie się zgadzał z każdym.
      Owszem, zdarza się, że padną głupie słowa czy ktoś zachowa się chamsko. Internet jest jednak na tyle świetny, że można zwyczajnie olewać taką osobę i nic absolutnie się nie stanie. Można wybierać, jakie granice w rozmowie się akceptuje i bardzo łatwo je egzekwować. Zatem osobiście, dopóki nie są to pomówienia, nie przekonuje mnie ściganie za „hejt”.
      P.S. Wkradł ci się odstęp do „bezrefleksyjnie”.

  7. Świetna wiadomość dla ludzi, którzy chcą komuś zaszkodzić. Wystarczy spreparować odpowiedni screen i wysłać do sądu. Niech się pozwany tłumaczy. Nawet jeśli nie dojdzie do rozprawy to trochę czasu i nerwów na to straci.

    O ile oczywiście go znajdą, bo nie wiem jak można ustalić IP na podstawie widniejącego na obrazku nicku czy personaliów. Chociażby na fejsbuku może istnieć wiele kont na to samo imię i nazwisko. Oczywiście możliwa jest głębsza analiza, ale projekt o tym nie wspomina.

    • Bez przesady, w przypadku spreparowanego screena oskarżony powie że nigdy w danym serwisie nic takiego nie pisał. Poproszą serwis o logi, ten potwierdzi: nigdy nic takiego u nas nie było, i fałszywie oskarżający będzie miał proces, ale własny o fałszowanie dowodów i fałszywe oskarżenia.

      • Zasada ta sama co w przypadku przedawnionych długów: też dłużnik może wybronić się jednym zarzutem, ale wielu tego nie robi, bo nie wie jak, w ogóle nie odbiera korespondencji z sądu nawet. Świadomość prawna społeczeństwa jest bliska zeru i założę się, że zaraz znajdą się podmioty gotowe żerować na nowych przepisach.

      • Przeceniasz tego typu dane. Logi nie zawierają tak szczegółowych danych, im większy serwis, tym bardziej oszczędza miejsce, a pozywający może bardzo prosto wytłumaczyć, czemu śladu po np. komentarzu nie ma. Wystarczy powiedzieć, iż treść została usunięta przez pozwanego. W przypadku np. Facebooka 30-90 dni wystarczy, by ich logi niczego nie potwierdziły ani niczemu nie zaprzeczyły. Także owszem, jak ktoś zechce komuś zaszkodzić spreparowanym zrzutem ekranu, łatwo się wycwani.

    • Przeciez o to wlasnie chodzi. O latwosc rzucania bezpodstawnych oskarzen na druga osobe. I praktyczny brak konsekwencji dla rzucajacego oskarzenia.
      Tak samo jak z molestowaniem seksualnym. Bo X 20 lat temu zlapal mnie za tylek. Oskarzajaca jest calkowicie bezkarana, no bo udowodnij, ze tak nie bylo.

  8. „Nie wiem, jakie dokładnie intencje przyświecają autorom omawianego projektu”
    Autor chyba mlody jest i komuny nie pamieta. Chodzi o to, zeby ludzie na siebie nawzajem donosili o byle g (bo X napisal w toalecie glupi KaOwiec). Zeby sobie nie ufali. Zeby kazdy sie bal. No i internet, zeby go poddac kontroli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *