- Bezprawnik -
- ecommerce -
- Książka warta 9 zł za 100 000 zł na Allegro. To nie oszustwo, tylko walka z algorytmem
Książka warta 9 zł za 100 000 zł na Allegro. To nie oszustwo, tylko walka z algorytmem
Na Allegro można znaleźć dużo niewyobrażalnie drogich produktów. Dla przykładu książka warta mniej niż 10 zł bywa wyceniana na 1000 zł, a nawet na… 100 000 zł. Takie oferty stanowią metodę sprzedawców na radzenie sobie z algorytmem, który karze ich za wycofywanie niedostępnych towarów.
Dlaczego sprzedawcy windują ceny zamiast zamykać oferty?
Celem sztucznego podwyższania cen na Allegro jest utrzymanie historii sprzedaży w wielosztukowych ofertach. Ma ona bowiem istotny wpływ na kryterium trafności, zapewniające pozycję w wyszukiwarce.
Przedsiębiorcy windują kwoty po to, by nikt nie kupił towaru. Gdy natomiast ponownie pojawia się on w ich ofercie, zmieniają stawkę na rynkową. Taktykę tę można zaobserwować od czasu do czasu we wszystkich kategoriach na Allegro, choć wydaje się, że prym wiodą tu używane książki. Co ciekawe, część sprzedawców idzie w odwrotnym kierunku i przekonuje, że w wojnie cenowej na Allegro warto złożyć broń, stawiając na ofertę premium.
Książka za 8,94 zł czy za 100 000 zł?
Ciekawy i aktualny przykład to chociażby „Historia Polski dla dzieci” Skurzyńskiego. Obecnie najtaniej kupimy ten tytuł już za 8,94 zł. Są jednak użytkownicy, którzy wystawiają swoje egzemplarze znacznie drożej.
U jednego kosztuje on 999 zł, a u innego, bagatela, 100 000 zł. Szczegóły można zobaczyć na poniższych zrzutach ekranu. Nie jest to zresztą odosobniony przypadek — głośna była swego czasu przedziwna aukcja na Allegro, w której uchwyt o wartości 10 zł sprzedawano za 1000 zł.
„Złodzieje i oszuści!”. Klienci nie szczędzą wyzwisk
O przedstawienie kulisów tych praktyk poprosiłam znajomego antykwariusza. Jak się okazało, choć większość osób całkowicie ignoruje to zjawisko, zdarzają się też tacy, którzy nie przechodzą obok niego obojętnie.
Dociekliwi piszą maile lub telefonują, domagając się wyjaśnienia gargantuicznie wysokich cen. Gdy są zainteresowani zakupem, żądają urealnienia stawki. Nie brak też obelżywych maili i telefonów z zarzutami oszustwa — choć z prawdziwym oszustwem na OLX czy podobnymi wyłudzeniami opisywany zabieg nie ma nic wspólnego.
Mój rozmówca zazwyczaj cierpliwie tłumaczy użytkownikom, że podwyższony do absurdalnie wysokiego koszt zakupu wynika z tego, że artykuł jest niedostępny, a cel zabiegu stanowi odstraszenie klientów przy jednoczesnym zachowaniu historii sprzedaży produktu.
Mimo to niektórzy nie dają w takiej sytuacji za wygraną, twierdząc, że tego rodzaju działanie czyha na ich nieuwagę i przepłacenie za tani towar.
Koniec końców rozwiązanie ma więcej zalet niż wad
Wynika to z tego, że problematyczne sytuacje są stosunkowo rzadkie, a doświadczeni przedsiębiorcy potrafią sobie z nimi poradzić. Faktem pozostaje jednak, że firmy stosujące tę strategię sporo ryzykują – zwłaszcza przy naprawdę absurdalnie wysokich cenach.
Prowizje, których nie da się odzyskać
Gdy ktoś jakimś cudem dokona u nich zakupu i go opłaci, to nawet po jego anulowaniu często muszą oni ponieść koszty prowizji. Serwis ma bowiem prawo odmówić przyznania rabatu transakcyjnego z powodu niedostępności produktu. A w przypadku książki za 100 tys. zł opłaty dla platformy wynoszą ponad 10 tys. zł. Nie pomagają tu wcześniejsze podwyżki na Allegro, które dodatkowo obciążyły sprzedających.
Oczywiście w takich sytuacjach większość przedsiębiorców stara się kupić niedostępny towar u konkurencji. Jednak nie w każdym przypadku jest to możliwe.
zobacz więcej:


