1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Korek albo mandat. Kontrowersyjne przepisy czekają na kierowców jadących na wakacje

Korek albo mandat. Kontrowersyjne przepisy czekają na kierowców jadących na wakacje

Wakacyjny korek na autostradzie. Samochody stoją, a nawigacja podpowiada zjazd na lokalną drogę, która ma skrócić podróż nawet o godzinę. Wielu kierowców bez zastanowienia skręca w pierwszy zjazd. Tymczasem w niektórych regionach Austrii oraz Bawarii taki manewr może zakończyć się mandatem, nakazem zawrócenia na autostradę, a w konsekwencji jeszcze dłuższą podróżą.

Piotr Janus05.08.2026 6:57
Moto

Zakaz tranzytu w Tyrolu i Bawarii uderza w wakacyjne trasy Polaków

Dla setek tysięcy Polaków jadących samochodem do Chorwacji, Włoch czy Słowenii może to być spore zaskoczenie. Część z nich rusza w trasę samochodem w leasingu za granicę, inni własnym autem — przepisy dotyczą jednak wszystkich tak samo. W austriackim Tyrolu i Salzburgu, a także na wybranych drogach lokalnych w Bawarii, obowiązują bowiem przepisy, których celem jest zatrzymanie ruchu tranzytowego na autostradach. Kierowcy próbujący ominąć korki drogami lokalnymi ryzykują nie tylko utratę czasu, ale również wysoki mandat.

Nawigacja nie zawsze ma rację

Jeszcze kilka lat temu kierowcy bez większych przeszkód korzystali z objazdów wyznaczanych przez Google Maps czy Waze. Problem w tym, że z tej samej podpowiedzi zaczęły korzystać jednocześnie tysiące osób. To zresztą nie jedyny kłopot z aplikacjami — Google Maps nagminnie każe kierowcom zawracać tam, gdzie nie wolno.

Dlaczego alpejskie miejscowości zamknęły drogi lokalne?

Efekt był łatwy do przewidzenia. Małe alpejskie miejscowości w Tyrolu czy Bawarii zaczęły tonąć w korkach. Drogi lokalne, budowane z myślą o mieszkańcach, zamieniały się w alternatywne autostrady. Samorządy alarmowały, że mieszkańcy nie mogą wyjechać z własnych posesji, autobusy przestają kursować punktualnie, a służby ratunkowe mają coraz większy problem z dotarciem do potrzebujących. Władze postanowiły więc, że jeżeli jedziesz tylko tranzytem, zostajesz na autostradzie.

Zjazd z autostrady tylko dla miejscowych

Najbardziej znane ograniczenia obowiązują w austriackim Tyrolu, ale podobne rozwiązania funkcjonują również w Salzburgu oraz w części Bawarii. W okresach największego natężenia ruchu policja kontroluje zjazdy z autostrad i sprawdza, dokąd rzeczywiście zmierzają kierowcy. Jeżeli celem podróży jest hotel, kemping lub miejscowość znajdująca się w strefie objętej ograniczeniami, przejazd jest możliwy. Jeżeli jednak kierowca jedynie próbuje ominąć korek na autostradzie, może zostać zawrócony lub ukarany mandatem. W Salzburgu w sezonie letnim 2026 ograniczenia objęły aż 13 zjazdów z autostrady A10 Tauern Autobahn i obowiązują przez większość wakacji. Takie rozwiązania stosowane są również na trasach prowadzących w kierunku przełęczy Brenner, jednego z najważniejszych wakacyjnych korytarzy między Niemcami, Austrią i Włochami.

Czy to nie ograniczenie swobody podróżowania?

Pytanie powyższe coraz częściej zadają kierowcy. W końcu korzystają z publicznych dróg i chcą wybrać trasę, którą uważają za najszybszą. Czy państwo może zmusić ich do stania w wielokilometrowym korku, skoro kilka kilometrów dalej prowadzi niemal pusta droga?

Z prawnego punktu widzenia odpowiedź nie jest jednoznaczna. Swoboda przemieszczania się jest jednym z podstawowych praw obywateli Unii Europejskiej, ale nie ma charakteru absolutnego. Państwa mogą wprowadzać ograniczenia, jeżeli służą one ochronie bezpieczeństwa, porządku publicznego, środowiska lub praw innych osób.

Argumenty Austrii i Niemiec: prawo mieszkańców do spokoju

Na tym właśnie opierają swoje decyzje Austria i Niemcy. Argumentują, że mieszkańcy niewielkich miejscowości również mają prawo do spokojnego życia, bezpieczeństwa i możliwości normalnego funkcjonowania. Gdy przez jedną wieś w ciągu kilku godzin przejeżdża kilkanaście tysięcy samochodów, trudno mówić o zachowaniu tych praw.

Płacimy za autostrady, a drogi i tak nie wybieramy sami

Przeciwnicy takich przepisów odpowiadają jednak, że państwo idzie o krok za daleko. Ich zdaniem kierowca, który legalnie korzysta z infrastruktury drogowej i opłacił winietę lub opłatę drogową, powinien sam decydować o wyborze trasy. Szczególnie w sytuacji, kiedy opłacił przejazd teoretycznie szybką trasą, a stoi w korku i traci cenny czas. Dyskusja o tym, ile realnie dostajemy w zamian za opłaty, wraca zresztą regularnie — podobnie jak ceny autostrad w Polsce. Tym bardziej że nawigacje wyznaczają objazdy automatycznie, a nie z zamiarem łamania prawa. Organizacja ADAC zwraca uwagę, że kierowcy muszą szczególnie uważać podczas podróży przez południowe Niemcy i Austrię, ponieważ lokalne zakazy mogą obowiązywać tylko w określonych dniach, godzinach lub na wybranych zjazdach. Nieznajomość przepisów nie zwalnia z odpowiedzialności.

Mandat w Austrii to nie wszystko

Kierowcy, którzy zignorują zakazy, muszą liczyć się z konsekwencjami. W Austrii mandaty za naruszenie przepisów dotyczących zakazu przejazdu drogami lokalnymi mogą sięgać 220 euro, a jeżeli sprawa trafi do postępowania administracyjnego, sankcje mogą być znacznie wyższe. Warto pamiętać, że zagraniczny mandat nie znika wraz z przekroczeniem granicy w drodze powrotnej. Policja bardzo często nakazuje również natychmiastowy powrót na autostradę, co oznacza utratę czasu, który kierowca próbował zaoszczędzić. Największym błędem jest ślepe zaufanie nawigacji. Aplikacje nie zawsze uwzględniają sezonowe ograniczenia lub pokazują trasę, która formalnie jest przejezdna, ale w danym dniu została objęta zakazem dla ruchu tranzytowego.

Czy podobne przepisy mogą pojawić się w Polsce?

Na razie nic na to nie wskazuje, ale problem jest coraz bardziej widoczny również nad Wisłą. Wystarczy długi weekend lub wakacyjny wyjazd nad morze czy w góry, aby mieszkańcy niewielkich miejscowości położonych przy drogach alternatywnych zaczęli skarżyć się na tysiące samochodów kierowanych tam przez aplikacje nawigacyjne.

Nie można więc wykluczyć, że wraz z rozwojem inteligentnych systemów nawigacyjnych podobna dyskusja pojawi się także w Polsce. Jedno jest pewne: kierowcy planujący wakacyjny wyjazd przez Austrię lub południowe Niemcy powinni pamiętać, że dziś nie wystarczy już ślepo podążać za wskazaniami telefonu. Tam, gdzie nawigacja widzi wygodny objazd, policja może zobaczyć nielegalny tranzyt. A to może oznaczać nie tylko stratę czasu, ale również mandat i obowiązek powrotu na autostradę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover