1. Home -
  2. Zagranica -
  3. Teraz kolej Biedronki. Sklep płaci za zgłoszenie obsłudze złodziei

Teraz kolej Biedronki. Sklep płaci za zgłoszenie obsłudze złodziei

W Wielkiej Brytanii sieć supermarketów Iceland wprowadziła nietypowy – i budzący sporo dyskusji – program lojalnościowy. Jak podaje NationalWorld, każdy klient, który podczas zakupów zauważy i zgłosi obsłudze sklepu próbę kradzieży, otrzyma 1 funta nagrody. Kwota trafia bezpośrednio na kartę bonusową Iceland, a więc można ją później wykorzystać na kolejne zakupy.

Jerzy Wilczek16.08.2025 7:08
Zagranica

Pomysł powstał w odpowiedzi na rekordową falę kradzieży w brytyjskich sklepach. Według oficjalnych statystyk policji, w Anglii i Walii w roku do marca 2025 odnotowano aż 530 643 przestępstw tego typu - o 20% więcej niż rok wcześniej i najwięcej od początku prowadzenia takich zestawień w 2002 roku.

Sklep traci miliony, ale płacą za to wszyscy

Iceland szacuje, że kradzieże towaru kosztują firmę około 20 mln funtów rocznie. To nie tylko utracony towar - jak podkreśla prezes wykonawczy sieci, Richard Walker, ale również mniej pieniędzy na wynagrodzenia dla pracowników, pogorszenie poczucia bezpieczeństwa w sklepach i wyższe ceny dla uczciwych klientów.

Program ma więc podwójny cel: z jednej strony zachęcić klientów do większej czujności, a z drugiej ograniczyć straty i w efekcie utrzymać niższe ceny. Zasada jest prosta: widzisz złodzieja, zgłaszasz, dostajesz funta. Dla jednych brzmi to jak dobry sposób na poprawę bezpieczeństwa, dla innych jak otwarcie furtki do nieporozumień czy fałszywych oskarżeń.

Czy to zadziała w Polsce?

Nie sposób nie zadać pytania, czy podobny model mógłby przyjąć się nad Wisłą. W końcu polskie sklepy również zmagają się z rosnącą falą kradzieży, a branża handlowa od dawna podnosi alarm, że ochrona sklepowa i monitoring to za mało. Wystarczy przejść się do większej Biedronki czy Lidla w godzinach szczytu, by zobaczyć, jak trudno pracownikom jednocześnie obsługiwać klientów i pilnować, czy ktoś nie wynosi towaru bez płacenia. Czasem pracownikom Biedronki trudno nawet tylko kasować towar, nie mówiąc już o innych zadaniach.

System nagradzania klientów za zgłoszenie kradzieży mógłby teoretycznie pomóc, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie społeczność jest bardziej zżyta, a społeczny ostracyzm wobec złodziei działa lepiej niż monitoring. Z drugiej strony, w Polsce mogłoby się to wiązać z problemami natury prawnej (np. ryzyko pomówień) czy kulturowej - nie każdy czuje się komfortowo, „donosząc” na innych, nawet jeśli chodzi o kradzież.

Ja osobiście nie potrafię też sobie wyobrazić, jak kwota jednego funta, miałaby kogokolwiek motywować do zgłoszenia. Przyjmijmy, że w Polsce byłoby to 5 złotych. Ryzyko ewentualnego odwetu jest w takiej sytuacji dość spore, a korzyść majątkowa znikoma. Chyba, że to oferta dedykowana do osób spod znaku "kierowniku, popilnować auta?".

Złodziej droższy niż inflacja

W ostatnich latach sklepy w Polsce coraz częściej wliczają koszty strat spowodowanych kradzieżami w ceny towarów. Branżowe analizy wskazują, że w przypadku dużych sieci różnego rodzaju straty, w tym kradzieże, mogą stanowić nawet 1,5-2% obrotów. Może się wydawać, że to niewiele, ale w praktyce oznacza miliony złotych rocznie, które trzeba „odrobić” podnosząc ceny.

Dlatego pomysł Icelanda, by zaprosić klientów do współpracy i dać im choćby symboliczne wynagrodzenie za pomoc w walce z kradzieżami, wcale nie jest tak absurdalny, jak może się wydawać. Brytyjczycy potraktowali to jako element lojalnościowy: w końcu nagroda trafia na kartę bonusową, więc klient i tak musi wrócić na kolejne zakupy.

Czekamy na ruch Biedronki?

Polskie sieci handlowe nie mają jeszcze podobnych programów, choć wiele z nich boryka się z tym samym problemem. Możliwe, że pomysł może stać się inspiracją,zwłaszcza jeśli okaże się skuteczny i przyniesie realny spadek kradzieży.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi