1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Jest prosty sposób na uniknięcie restrykcji dla nowych kierowców. Każdy może skorzystać, ale nie zawsze warto

Jest prosty sposób na uniknięcie restrykcji dla nowych kierowców. Każdy może skorzystać, ale nie zawsze warto

Od września obowiązują przepisy wprowadzające okres próbny dla nowych kierowców. Nie uważam ich za dobre rozwiązanie. Wystarczy, że młody kierowca przez rok wstrzyma się z prowadzeniem auta. Zacznie jazdę na dotychczasowych zasadach, ale nie nabierze żadnego doświadczenia.

Rafał Chabasiński01.11.2026 18:23
Moto

Młodzieńcza brawura rzeczywiście jest jednym ze źródeł problemów na polskich drogach

Nie da się ukryć, że młodzi kierowcy są statystycznie najbardziej niebezpieczną grupą, której przedstawicieli możemy spotkać na drodze. Analiza Komendy Głównej Policji, na którą powoływał się we wrześniu Polsat News, sugeruje, że aż 15% wszystkich wypadków spowodowały osoby w wieku od 18 do 24 lat. Zginęło w nich 231 osób, a prawie 3,9 tys. odniosło obrażenia.

Najczęstszą przyczyną wypadków w tej grupie wiekowej jest oczywiście nadmierna prędkość. Młodzieńcza brawura połączona z brakiem doświadczenia może mieć opłakane skutki.

Nic więc dziwnego, że ustawodawca postanowił coś z tym zrobić. Od lat mówiło się o wprowadzeniu jakiejś formy okresu próbnego dla nowych kierowców. Wreszcie takowy uchwalono. Stosowne przepisy w postaci obszernego art. 91 prawa o ruchu drogowym obowiązują od 3 września.

Pytanie brzmi: czy to aby na pewno dobry pomysł? Odnoszę wrażenie, że z jednej strony nowe prawo jest nazbyt uciążliwe, a z drugiej nie wydaje się przesadnie skuteczne.

Okres próbny prawa jazdy. Młodzi kierowcy przez pierwszy rok mają przechlapane

Okres próbny prawa jazdy trwa 2 lata dla pełnoletnich kierowców i 3 lata dla tych, którzy uzyskali uprawnienia w wieku 17 lat. Składa się z trzech elementów. Pierwszym jest absolutny brak tolerancji dla alkoholu w organizmie zamiast 0,2‰, które obowiązują pozostałych prowadzących pojazdy. Z tym akurat nie mam większego problemu.

O wiele bardziej kontrowersyjnym rozwiązaniem wydaje mi się niższy limit punktów karnych oraz surowsze konsekwencje jego przekroczenia. Interesuje nas art. 103 pkt 3 prawa o ruchu drogowym.

Limit punktów karnych dla młodych kierowców: 20 zamiast 24

Normalnie po przekroczeniu limitu 24 punktów karnych jesteśmy kierowani na kurs reedukacyjny i musimy poddać się badaniu psychologicznemu. Prawo jazdy tracimy dopiero wtedy, gdy przekroczymy limit ponownie. Zazwyczaj nie jest to wielki problem, bo punkty karne przedawniają się po 12 miesiącach.

Dla młodych kierowców limit wynosi 20 punktów karnych. Jeśli przekroczą go w ciągu roku od wydania prawa jazdy, to tracą uprawnienia i muszą je zdobyć jeszcze raz. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że to koniec restrykcji.

Utrata prawa jazdy w okresie próbnym. Uniknięcie restrykcji wymaga jedynie cierpliwości

Dokładnie taki sam skutek wywiera złamanie wspomnianego już absolutnego zakazu posiadania alkoholu w organizmie albo popełnienie jednego z wykroczeń drogowych. Na liście znajdują się między innymi złamanie zakazu wyprzedzania, przejazd na czerwonym świetle, nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu albo przekroczenie dozwolonej prędkości o 30 km/h. W grę wchodzi także złamanie zakazu prowadzenia pojazdów, przewożenie kogoś na czterokołowcu albo paranie się zawodowym przewozem osób.

Przekroczenie 12 punktów karnych wysyła świeżo upieczonego kierowcę na praktyczne szkolenie w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym. Musi je odbyć w ciągu 12 miesięcy od dnia przekroczenia wspomnianego progu.

Nie sposób nie zauważyć, że ograniczenie jest banalne do ominięcia. Wystarczy przez pierwszy rok od zdobycia prawa jazdy nie jeździć samochodem. Brzmi absurdalnie? Zapewne. Wiele zależy od sytuacji młodego kierowcy. Jeśli nie ma własnego auta, a jego prowadzenie sprowadza się do okazjonalnego odwożenia rodziców albo kolegów do domu, to śmiało może z niego zrezygnować.

Prawo jazdy od 17 lat? Lepiej poczekać do pełnoletności

Zastosowanie się do mojej rady ma negatywne konsekwencje. Owszem, młody kierowca w ogóle nie ryzykuje konieczności ponownego zdawania egzaminu na prawo jazdy. Przy godnej pożałowania średniej zdawalności w Polsce jest to niewątpliwy atut. Równocześnie jednak taka osoba nie nabiera żadnego praktycznego doświadczenia, ponieważ nie jeździ samochodem w normalnym ruchu drogowym.

Dodatkowo nie byłbym sobą, gdybym nie wytknął, że możliwość zdobycia prawa jazdy od 17 lat to pułapka. Pierwsze pół roku to konieczność jazdy z przyzwoitką. Do tego okres próbny takiego kierowcy wynosi 3 lata. Wystarczy poczekać rok i największe niedogodności odpadają.

Dotychczasowe przepisy wymierzone w młodych kierowców nie przyniosły dramatycznej poprawy bezpieczeństwa

Trudno byłoby się spodziewać, by pomysłodawcy okresu próbnego przeoczyli tak oczywistą lukę. O cóż może więc chodzić? Być może ponownie chodzi o naganianie klientów WORD-om i szkołom jazdy. Kursy doszkalające i egzaminy nie są w końcu darmowe, a prawo jazdy za 6 tysięcy złotych nikogo już nie dziwi.

Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest stworzenie pozorów rozwiązywania problemu, którego tak naprawdę rozwiązać się nie da. Okres próbny dla młodych kierowców ładnie brzmi. Mało komu chce się bronić tej grupy przed zakusami legislatorów.

Ja jednak pozwolę sobie zadać w tej sprawie jedno pytanie: czy całe lata dokręcania śruby kandydatom na kierowców i tym świeżo upieczonym przyniosły jakąś poprawę bezpieczeństwa na drogach? Śmiem wątpić. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby skupienie się na istocie problemu: łagodnym traktowaniu kierowców, którzy przekraczają dozwoloną prędkość. W Sejmie pojawił się zresztą projekt, który zakłada wprowadzenie zabójstwa drogowego.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover