1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Mądry Polak po szkodzie. Pojawił się projekt wprowadzenia zabójstwa drogowego

Mądry Polak po szkodzie. Pojawił się projekt wprowadzenia zabójstwa drogowego

Nie minęło wiele czasu od wyroku 8 lat więzienia dla Sebastiana M., a politycy doszli do wniosku, że to za mało i należy jednak uwzględnić tzw. zabójstwo drogowe w kodeksie karnym. Taką właśnie inicjatywę przedstawili w czwartek posłowie PiS. Co ciekawe, rząd jakoś specjalnie nie oponuje.

Rafał Chabasiński26.10.2026 10:25
Moto

Wystarczyła doba, by pojawiła się propozycja wprowadzenia zabójstwa drogowego do kodeksu karnego

Ledwie opisałem wyrok Sebastiana M., a już pojawiła się inicjatywa dokonania pilnej nowelizacji kodeksu karnego. Przypomnijmy: M. został nieprawomocnie skazany na 8 lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku, w wyniku którego trzy osoby spłonęły żywcem. Mężczyzna pędził swoim BMW po autostradzie A1 z prędkością 315–329 km/h.

Wysokość zasądzonej kary od razu zbulwersowała społeczeństwo. Dlatego warto zaznaczyć, że sąd więcej zasądzić nie mógł. Obowiązywały go bowiem stare przepisy, w których za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym można kogoś skazać jedynie na 8 lat więzienia. To znaczy: teoretycznie można by potraktować Sebastiana M. jak zabójcę, ale wymagałoby to pójścia w poprzek dotychczasowemu orzecznictwu sądów i poglądom polskich uczonych prawników.

Nowelizacja kodeksu karnego nie objęła trzeźwych piratów drogowych

Nowelizacja przyjęta po wypadku spowodowanym przez M. okazała się niewystarczająca. Owszem: pozwala ona bardzo surowo traktować sprawców wypadków ze skutkiem śmiertelnym, którzy jeżdżą na podwójnym gazie, pod wpływem środków odurzających albo uczestniczą w nielegalnym wyścigu.

Trzeźwych bandytów drogowych spod znaku „jeżdżę szybko, ale bezpiecznie”, którzy zabiją człowieka, można obecnie skazać jedynie na 10 lat więzienia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przy projektowaniu obowiązujących przepisów ustawodawca rozminął się z istotą problemu, który miały one rozwiązać.

Właśnie dlatego posłowie Prawa i Sprawiedliwości Michał Wójcik i Marcin Warchoł zaproponowali w czwartek kolejną nowelizację, która jak najbardziej wprowadzałaby do kodeksu karnego przestępstwo tzw. zabójstwa drogowego. Postulat, by wreszcie pojawiło się zabójstwo drogowe w kodeksie karnym, wraca zresztą od lat.

Projekt PiS: art. 178d kodeksu karnego prosty jak konstrukcja cepa

W praktyce inicjatywa posłów PiS sprowadza się do dodania drugiego paragrafu do art. 178d kodeksu karnego, który miałby brzmieć następująco:

Jeżeli następstwem czynu określonego w §1 jest śmierć innej osoby, a sprawca dopuścił się tego czynu, przekraczając dozwoloną prędkość o 100 km/h, podlega karze pozbawienia wolności od lat 8 do 25.

Przywołany przed chwilą §1 pozwala posłać do więzienia na okres od 3 miesięcy do 5 lat kierowcę, który narazi inną osobę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez rażące przekraczanie prędkości oraz naruszanie innych zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym w równie rażący sposób.

Zabójstwo drogowe to klasyczny penalny populizm, ale tym razem absolutnie nie mam nic przeciwko

Tym samym mielibyśmy do czynienia z bardzo prostym przepisem. Jeśli pirat drogowy pędzi z prędkością przekraczającą dozwoloną w danym miejscu o 100 km/h, spowoduje wypadek i zabije w ten sposób człowieka, to będzie odpowiadać dużo surowiej.

Z uzasadnieniem projektu trudno się nie zgodzić. Jak stwierdził poseł Marcin Warchoł:

W odczuciu społecznym osiem lat pozbawienia wolności za to, że ktoś rozwija prędkość ponad 300 kilometrów na godzinę na autostradzie i doprowadza do śmierci trzech osób, doprowadza do rozpaczy ich bliskich, to nie jest sprawiedliwe.

Zabójstwo drogowe a zwykłe zabójstwo z art. 148 kodeksu karnego

Należy przy tym zauważyć, że zaproponowane w ten sposób zabójstwo drogowe nie oznacza równie surowej kary co za zwykłe zabójstwo. Obowiązująca treść art. 148 §1 kodeksu karnego przewiduje za ten czyn karę co najmniej 10 lat pozbawienia wolności albo nawet dożywocie.

Rząd mógłby naprawić swój błąd z poprzedniej nowelizacji

Czy pomysł posłów PiS uda się zrealizować? Być może. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak z Polskiego Stronnictwa Ludowego sam opowiadał się za kolejnym zaostrzeniem przepisów i wprowadzeniem pojęcia zabójstwa drogowego. Uzyskał także wsparcie Agnieszki Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, która jest obecnie ministrem rodziny, pracy i polityki społecznej. Wcześniejsza walka z piratami drogowymi w wykonaniu rządu nie przyniosła jednak przełomu.

Na przeszkodzie może stanąć Ministerstwo Sprawiedliwości, które odpowiada za poprzednią rozczarowującą nowelizację. Przy czym trzeba przyznać, że od początku prac zdążył zmienić się minister. Adama Bodnara zastąpił Waldemar Żurek. Jak się łatwo domyślić, decydujący głos będzie miał premier Donald Tusk.

Trzeźwy maniak prędkości jest równie niebezpieczny co pijany kierowca

Porozumienie ponad podziałami w polskiej polityce zdarza się rzadko, gdy chodzi o medialne sprawy. W tym przypadku warto byłoby zrobić wyjątek. Zabójstwo drogowe pozwoliłoby ominąć prawniczy spór o możliwość zakwalifikowania przypadków w rodzaju Sebastiana M. jako zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Dodatkowo usunęłoby poważną lukę w obecnych przepisach, bo dotychczasowe zaostrzenie kar dla piratów drogowych okazało się niewystarczające. Od dawna powtarzam, że trzeźwy maniak prędkości jest równie niebezpieczny co pijany kierowca.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover