Wiecie czemu tak wielu influencerów jest teraz w Dubaju? Bo kantują nas na podatkach
Scrollujesz Instagram i co widzisz? Kolejny polski influencer pozuje na tle Burj Khalify, je śniadanie z widokiem na Palm Jumeirah i chwali się nowym apartamentem w Marina. Piękne życie. Ale za tym luksusowym lifestyle'em kryje się coś, o czym ci twórcy raczej nie opowiedzą na stories — sprytny schemat podatkowy, na którym traci polski budżet, a pośrednio my wszyscy.

Dubaj — raj nie tylko dla turystów
Zjednoczone Emiraty Arabskie, których największym miastem jest Dubaj, to jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie osoby fizyczne nie płacą podatku dochodowego. Zero. Ani jednego procenta PIT-u. W Polsce, dla porównania, influencer zarabiający kilkaset tysięcy złotych rocznie oddaje fiskusowi 15%, 19%, a czasem i 32% od nadwyżki ponad 120 tys. zł, a do tego dochodzą składki ZUS (które w 2026 roku znowu wzrosły), składka zdrowotna i 23% VAT od usług reklamowych. Łącznie realne obciążenie podatkowe potrafi sięgnąć 40-50% przychodów.
W Dubaju te same pieniądze trafiają prosto do kieszeni twórcy. Nie jest to zresztą nic nowego — jak pisaliśmy na Bezprawniku, bogatym zawsze łatwiej przychodzi niepłacenie podatków w sposób zgodny z prawem. Nie trzeba składać deklaracji podatkowej, nie istnieje rejestr podatników PIT, a VAT wynosi symboliczne 5%. Nic dziwnego, że dla kogoś, kto zarabia na współpracach z markami jak nie miliony, to przynajmniej kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, przeprowadzka nad Zatokę Perską jest po prostu opłacalna.
Jak wygląda schemat krok po kroku
Mechanizm, z którego korzystają influencerzy — ale też traderzy, programiści czy właściciele e-commerce — jest w gruncie rzeczy prosty. Składa się z kilku elementów.
Po pierwsze, twórca uzyskuje wizę rezydencką ZEA. Można ją zdobyć na wiele sposobów — zakładając spółkę w jednej ze stref wolnocłowych (tzw. free zone), kupując nieruchomość o odpowiedniej wartości, albo uzyskując wizę freelancera. Koszt to kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy dirhamów, czyli orientacyjnie kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Po drugie, influencer musi wykazać, że przebywa w Emiratach co najmniej 183 dni w roku (lub 90 dni przy spełnieniu dodatkowych warunków, takich jak posiadanie lokalu mieszkalnego i prowadzenie tam działalności). To kluczowe — bo sam certyfikat rezydencji nie wystarczy, jeśli ktoś w praktyce mieszka nad Wisłą, a nie nad Zatoką.
Po trzecie — i tu jest sedno sprawy — influencer przenosi centrum swoich interesów życiowych do ZEA. Wynajmuje lub kupuje mieszkanie, otwiera lokalne konto bankowe, wykupuje ubezpieczenie zdrowotne, rejestruje działalność. Na papierze jest pełnoprawnym rezydentem emiratu.
Po czwarte, zgłasza do polskiego urzędu skarbowego zmianę rezydencji podatkowej. Od tego momentu — przynajmniej w teorii — nie podlega już w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu. Zamiast polskiego PIT-u, płaci 0%. No, czyli po prostu nie płaci.
Dlaczego to nie jest takie proste, jak się wydaje
Teoretycznie schemat wygląda na legalny. Przecież każdy ma prawo mieszkać, gdzie chce. Problem polega na tym, że wielu influencerów tak naprawdę nie przenosi swojego życia do Dubaju — przenosi tylko adres.
Polska skarbówka doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Kluczowym kryterium jest bowiem tzw. ośrodek interesów życiowych. Jeśli influencer ma w Polsce rodzinę, dzieci chodzące do polskiej szkoły, mieszkanie, samochód, jeśli jego główni klienci i odbiorcy treści są w Polsce — to urząd skarbowy może uznać, że centrum jego interesów osobistych i gospodarczych wciąż znajduje się nad Wisłą. A to oznacza, że podlega polskiemu PIT od całości swoich światowych dochodów.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji z lutego 2024 r. wprost stwierdził wobec jednego z wnioskodawców posiadającego elektroniczną wizę rezydencką ZEA (bez obywatelstwa emirackiego), że skoro centrum jego interesów osobistych pozostaje w Polsce, to podlega on w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu i musi wykazać zagraniczne dochody w zeznaniu PIT.
Dlatego być może polskie służby ratujące teraz influencerów z bombardowanego Dubaju, powinny przed wejściem na pokład prosić o polskie deklaracje podatkowe. Potem ich oczywiście uratować i przekazać od razu odpowiednim organom skarbowym.
Pułapka w umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania
Jest jeszcze jeden aspekt, o którym influencerzy rzadko słyszą od swoich „doradców od relokacji". Polska zawarła z ZEA umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania w 1993 roku, ale w 2015 roku weszła w życie jej fundamentalna zmiana. Po nowelizacji, za osobę mającą miejsce zamieszkania w ZEA w rozumieniu tej umowy uważa się wyłącznie osobę, która jest obywatelem Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
A obywatelstwo ZEA to coś, czego praktycznie nie da się uzyskać. Przysługuje ono niemal wyłącznie rdzennym Emiratczykom — stanowiącym ok. 20% ludności, podczas gdy pozostałe 80% to cudzoziemcy, którzy nawet po dekadach życia w Emiratach nie mogą liczyć na paszport.
Co to oznacza w praktyce? Polak z wizą rezydencką Dubaju nie jest chroniony umową o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jeśli polska skarbówka uzna, że nadal jest polskim rezydentem podatkowym, musi zapłacić podatek w Polsce od wszystkich dochodów — także tych zarobionych w Emiratach. I nie może odliczyć podatku zapłaconego za granicą, bo w ZEA go nie zapłacił (bo tam go nie ma). Stosuje się wówczas tzw. metodę odliczenia proporcjonalnego, ale odliczać jest po prostu zero.
Niemcy już ich ścigają
Polska nie jest jedynym krajem, który dostrzega problem. W Niemczech w styczniu 2025 roku powołano specjalny urząd — Landesamt für Bekämpfung der Finanzkriminalität — którego jednym z zadań jest ściganie influencerów unikających podatków. Powstał dedykowany zespół śledczy analizujący tysiące profili w mediach społecznościowych pod kątem nieujawnionych przychodów z reklam, afiliacji, lokowania produktów czy sponsoringu. Sprawdzane są nie tylko przepływy pieniężne, ale też świadczenia rzeczowe: prezenty, podróże, zaproszenia na eventy.
Można się spodziewać, że Krajowa Administracja Skarbowa w Polsce pójdzie podobną drogą. Influencerzy to widoczna, łatwa do zidentyfikowania grupa — ich przychody są w dużej mierze publiczne, bo wynikają z treści, które sami publikują. A jak wiemy, skarbówka coraz chętniej kontroluje przedsiębiorców działających w internecie.
Nie każda przeprowadzka to oszustwo
Trzeba uczciwie powiedzieć, że nie każdy influencer w Dubaju „kantuje" na podatkach. Są osoby, które rzeczywiście przeniosły się na stałe, zerwały powiązania z Polską, prowadzą działalność na rynki międzynarodowe i spędzają w Emiratach większość roku. Dla nich zmiana rezydencji podatkowej jest legalna i skuteczna — pod warunkiem, że faktycznie przeniosły ośrodek interesów życiowych.
Problem dotyczy tych, którzy traktują Dubaj jak fasadę. Latają tam na kilka tygodni, robią zdjęcia na Instagram, a resztę roku spędzają w Polsce — korzystając z polskiej infrastruktury, polskiej służby zdrowia, polskich dróg — nie płacąc ani złotówki podatku.
Co ciekawe, te instagramowe stories z Dubaju to miecz obosieczny. Z jednej strony — influencer, który właśnie teraz jest w Emiratach i wrzuca relacje z geolokalizacją, w pewnym sensie buduje sobie dowód pobytu. Każdy check-in, każdy rachunek z restauracji w Marina, każde zdjęcie z dubajskiego apartamentu — to cegiełka do „defence file", który może się przydać przy kontroli. Z drugiej strony — te same media społecznościowe mogą go pogrążyć. Jeśli ktoś jest w Dubaju 3 tygodnie, robi 200 zdjęć na zapas do zaplanowanych postów, a potem 5 miesięcy siedzi w Warszawie — skarbówka też umie scrollować Instagram. I porównywać daty postów z danymi o przekraczaniu granic, płatnościami kartą czy logowaniami do polskiej sieci komórkowej. Paradoksalnie więc sam fakt, że influencer jest teraz w Dubaju i to pokazuje, a nawet domaga się pomocy w ewakuacji, wcale nie przesądza, po czyjej stronie stoi prawda.
Co na to prawo
Jeśli polski urząd skarbowy udowodni, że influencer deklarujący rezydencję w Dubaju w rzeczywistości zachował centrum interesów życiowych w Polsce, konsekwencje mogą być poważne. Mowa nie tylko o konieczności zapłacenia zaległego podatku z odsetkami, ale potencjalnie także o odpowiedzialności karnej skarbowej za niezłożenie zeznania podatkowego i nieujawnienie źródeł przychodów. A konsekwencje ukrywania dochodów mogą być naprawdę dotkliwe — sankcyjny podatek 75% od nieujawnionych źródeł, grzywna do 720 stawek dziennych, a w skrajnych przypadkach nawet pozbawienie wolności.
Warto pamiętać, że ciężar dowodu w sprawach o rezydencję podatkową leży po obu stronach. Podatnik powinien gromadzić dokumentację potwierdzającą faktyczne zamieszkiwanie za granicą — umowy najmu, rachunki, bilety lotnicze, potwierdzenia pobytu. Eksperci podatkowi nazywają to budowaniem „defence file" — i zalecają, żeby robić to od pierwszego dnia po wyjeździe z Polski.
Podsumowując
Dubaj jest piękny, nowoczesny i rzeczywiście oferuje zerowy podatek dochodowy. Ale dla polskiego obywatela, który chce legalnie przestać płacić PIT w Polsce, sama wiza rezydencka i apartament w Marina to za mało. Potrzebna jest rzeczywista zmiana miejsca życia, realne zerwanie powiązań z Polską i - co istotne - świadomość, że polsko-emiracka umowa podatkowa chroni tylko obywateli ZEA, których Polak prawie na pewno nie zostanie.
A następnym razem, kiedy ulubiony influencer pokaże ci swoje „nowe życie w Dubaju", pomyśl, kto za to płaci. Być może ty.
01.03.2026 21:57, Mariusz Lewandowski

Chłopiec w sukience? Brytyjska minister mówi: dajcie mu spróbować. W polskiej szkole nie wolno nawet farbować włosów
01.03.2026 17:19, Miłosz Magrzyk
01.03.2026 12:11, Rafał Chabasiński

Mlekovita i Mlekpol to spółdzielcze potęgi. Czemu w Polsce boimy się spółdzielczości? W Hiszpanii się udało
01.03.2026 11:15, Piotr Janus
01.03.2026 10:44, Miłosz Magrzyk
01.03.2026 10:00, Rafał Chabasiński
01.03.2026 8:28, Rafał Chabasiński
01.03.2026 8:04, Rafał Chabasiński
01.03.2026 7:16, Rafał Chabasiński
28.02.2026 22:45, Filip Dąbrowski
28.02.2026 22:23, Filip Dąbrowski
28.02.2026 18:46, Miłosz Magrzyk
28.02.2026 17:27, Piotr Janus
28.02.2026 16:15, Marcin Szermański
28.02.2026 15:00, Jakub Bilski
28.02.2026 14:04, Miłosz Magrzyk
28.02.2026 13:18, Joanna Świba

USA i Izrael zaatakowały Iran. Eksplozje w Teheranie, rakiety lecą na Izrael i bazy w Zatoce Perskiej
28.02.2026 13:04, Mariusz Lewandowski
28.02.2026 12:11, Marcin Szermański
28.02.2026 11:37, Miłosz Magrzyk
28.02.2026 11:13, Miłosz Magrzyk
28.02.2026 10:11, Rafał Chabasiński
28.02.2026 9:33, Rafał Chabasiński
28.02.2026 9:00, Mariusz Lewandowski
28.02.2026 8:26, Rafał Chabasiński
28.02.2026 7:42, Jerzy Wilczek
28.02.2026 6:04, Marcin Szermański


























