- Home -
- Biznes -
- YouTube, TikTok i Instagram są prawdziwym wrogiem Netfliksa. Nie HBO, nie Disney - YouTube
YouTube, TikTok i Instagram są prawdziwym wrogiem Netfliksa. Nie HBO, nie Disney - YouTube
Jeszcze niedawno to Netflix i Paramount rywalizowały o przejęcie Warner Bros Discovery. Netflix odpadł z wyścigu, a teraz Paramount Skydance Davida Ellisona składa sensacyjną ofertę.

Dziennikarki BBC – Jemma Crew i Natalie Sherman – przeanalizowały, co ta transakcja oznacza dla branży rozrywkowej. I choć z wieloma ich obserwacjami trudno się nie zgodzić, kilka wątków zasługuje na dopowiedzenie, zwłaszcza z perspektywy polskiego widza.
Streaming: taniej na początku, drożej na końcu
Głównym celem przejęcia jest połączenie Paramount+ z HBO Max (czy jak to się tam aktualnie nazywa) w jeden serwis streamingowy, który miałby stanowić realną konkurencję dla Netflixa, Amazona i Disney+. Na jednej platformie znalazłyby się takie tytuły jak „The Pitt", „Przyjaciele", „Star Trek", „Casablanka" czy „Rodzina Soprano". Brzmi jak marzenie każdego serialowego maniaka.
Crew i Sherman słusznie zauważają, że na początku osoby opłacające oba serwisy osobno mogłyby liczyć na niższą łączną cenę. Problem w tym, że to klasyczna strategia konsolidacyjna – najpierw przyciągnij klienta atrakcyjną ofertą, ale potem podnoś ceny, bo konkurencja jest mniejsza. Analityk Tom Harrington z Enders Analysis wprost mówi w materiale BBC, że mniej konkurencji oznacza większą swobodę w ustalaniu wyższych stawek. Z drugiej strony przecież Netflix jako lider rynku naturalnie ogranicza możliwość podwyżek u konkurentów. Bo to właśnie Netflix dyktuje, ile widz jest gotów zapłacić za abonament. Inna sprawa, że wielu Polaków do dziś płaci za HBO Max 19,99 zł miesięcznie.
Netflix sam systematycznie podnosi ceny i wprowadza interaktywne reklamy na Netflix, co świadczy o tym, że „sufit cenowy" przesuwa się stale w górę. Jeśli po fuzji powstanie megaplatforma z biblioteką, jakiej dotąd nie miał żaden pojedynczy serwis, Netflix nie będzie hamulcem dla podwyżek – stanie się raczej ich uzasadnieniem. A biorąc pod uwagę, ile Polacy wydają na streaming, kolejna podwyżka na rynku będzie już odczuwalna dla domowych budżetów.
Kina się cieszą, ale filmów będzie mniej
Autorki materiału BBC trafnie opisują reakcję branży kinowej. Hollywood bało się przejęcia Warnera przez Netflixa – to oznaczałoby, że jedno z ostatnich wielkich studiów, produkujących filmy z myślą o kinowej premierze, przeszłoby na model „prosto do streamingu". Paramount Skydance przynajmniej w teorii nadal potrzebuje kas biletowych, żeby filmy się zwracały.
Harrington i Britzman z Hargreaves Lansdown zgodnie twierfdzą w rozmowie z BBC, że to „lepszy scenariusz" dla kin niż przejęcie przez Netflixa. I tu się zgadzam – ale tylko w krótkiej perspektywie. Bo obie dziennikarki słusznie przytaczają ostrzeżenie, że konsolidacja oznacza mniej produkowanych filmów. Tak było po przejęciu Foxa przez Disneya, tak będzie i tym razem. Paramount już teraz tnie koszty po fuzji ze Skydance, a dług zaciągnięty na sfinansowanie transakcji z Warner Bros jeszcze bardziej ograniczy budżety na nowe produkcje.
Warto pamiętać, że ten sam mechanizm działa na rynku streamingowym. Kiedy Disney+ podnosi ceny abonamentu, jednocześnie redukuje liczbę nowych produkcji. Mniej konkurentów na rynku to mniej motywacji do inwestowania w oryginalne treści. Paradoksalnie, widz zapłaci więcej za mniejszą liczbę nowych filmów i seriali.
CNN w rękach przyjaciela Trumpa – to poważna sprawa
Być może najbardziej niepokojącym wątkiem w analizie BBC jest kwestia CNN. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, David Ellison – który już kontroluje CBS po połączeniu Paramounta ze Skydance – przejmie kolejną flagową amerykańską stację informacyjną. Crew i Sherman nie owijają w bawełnę: rodzina Ellisonów utrzymuje przyjazne relacje z Białym Domem, a Trump publicznie domagał się sprzedaży CNN, nazywając jej szefostwo „skorumpowanym lub niekompetentnym".
CNN raczej nie stanie się z dnia na dzień drugim Fox News, ale relacje mogą być złagodzone, krytyka administracji Trumpa ograniczona, a najbardziej krytyczni prezenterzy – zwolnieni.
Koncentracja mediów informacyjnych w rękach osób powiązanych biznesowo z rządem to problem niezależnie od kontekstu politycznego. Zresztą presja na platformy technologiczne nie ogranicza się do mediów tradycyjnych – wystarczy przypomnieć, że YouTube, TikTok i Meta staną przed sądem w USA w związku z zarzutami dotyczącymi wpływu na psychikę młodzieży. Kontrola nad informacją staje się coraz cenniejszym towarem.
YouTube jako prawdziwy wróg – i tu BBC ma absolutną rację
Najcelniejsza obserwacja w całym materiale BBC dotyczy czegoś, o czym branża streamingowa wolałaby nie mówić. Harrington z Enders wprost stwierdza, że największym zagrożeniem dla serwisów streamingowych nie jest wzajemna konkurencja, lecz YouTube. Połowa najpopularniejszych filmów na platformie Google'a przypomina już tradycyjną telewizję – długie wywiady, teleturnieje, programy rozrywkowe. A jednocześnie krótkie formaty wideo z YouTube Shorts, TikToka i Instagrama systematycznie kradną uwagę widzów, którzy kiedyś spędzaliby wieczór przed Netflixem.
To kluczowy kontekst dla całej fuzji. Paramount może połączyć się z Warner Bros, stworzyć kolosalną bibliotekę treści i podbić ceny – ale jeśli młodsze pokolenia i tak wolą scrollować TikToka niż oglądać dwugodzinny film, cała ta konsolidacja może okazać się walką o kurczący się tort.
HBO Max zostanie, ale pytanie w jakiej formie
Dla polskich widzów ta sprawa nie jest abstrakcyjna. Warner Bros Discovery jest w Polsce obecny przede wszystkim poprzez platformę HBO Max, która cieszy się sporą popularnością. To na nim Polacy oglądają „Sukcesję", „Biały Lotos" czy „Grę o Tron". Gdyby doszło do fuzji z Paramount+, polski oddział musiałby przejść restrukturyzację – a to zawsze oznacza okres niepewności co do dostępności treści i poziomu cen.
Trzeba też pamiętać, że Paramount+ nigdy nie wszedł na polski rynek jako samodzielna platforma – jego treści trafiły do SkyShowtime, serwisu będącego wspólnym przedsięwzięciem Paramounta i Comcastu. Fuzja z Warner Bros mogłaby skomplikować te umowy dystrybucyjne na lata.
A co z TVN-em? To pytanie, które powinno paść jako pierwsze
Crew i Sherman z BBC piszą o CNN, o streamingu, o kinach – ale z polskiej perspektywy najważniejszy wątek całej transakcji brzmi zupełnie inaczej: co będzie z TVN-em? Warner Bros Discovery jest właścicielem Grupy TVN, a to oznacza, że stacja TVN, TVN24, TVN7 i cały ekosystem kanałów tematycznych wchodzą w skład aktywów, które Paramount Skydance chce przejąć. Dla milionów polskich widzów, fuzja dotyczy ich wieczornego wydania „Faktów".
Pisaliśmy niedawno, że właściciel TVN znów na sprzedaż i w grze byli ponoć nawet Amazon i Netflix. Wtedy akcje WBD skoczyły o 29 procent na samych plotkach. Teraz sprawa jest poważniejsza – to już nie plotki, tylko konkretna oferta przejęcia. TVN od dekady nie ma szczęścia do stabilnych właścicieli. Najpierw Scripps Networks, potem Discovery, potem fuzja z WarnerMedia. Każda zmiana oznaczała nową strategię, nowe cięcia, nowe priorytety. Jeśli Paramount dojdzie do władzy nad WBD, TVN dostanie kolejnego szefa – czwartego w ciągu kilku lat.
Jest jeszcze jedna komplikacja. Premier Tusk wpisał TVN (i Polsat) na listę firm strategicznych, co oznacza, że ich sprzedaż wymaga zgody polskiego rządu. Ten mechanizm powstał jako zabezpieczenie przed „agresywnym przejęciem" – chodziło przede wszystkim o plotki dotyczące węgierskiego funduszu powiązanego z Orbanem. Ale jeśli Paramount przejmie Warner Bros Discovery na poziomie globalnym, to formalnie nie kupuje TVN-u – kupuje jego właściciela. I tu powstaje pytanie, czy ochrona strategiczna w ogóle zadziała. David Ellison, który już zdążył wzbudzić kontrowersje swoimi ingerencjami w CBS, przejąłby pośrednio również kontrolę nad najważniejszą polską stacją komercyjną. Czy w tym wypadku polski rząd będzie mógł (i zechce) się temu sprzeciwić?
W kraju, gdzie TVN jest postrzegany jako mimo wszystko stronniczy, ale jeden z filarów niezależnych mediów, zmiana właściciela nie jest tematem giełdowym – to temat polityczny.
05.03.2026 13:42, Aleksandra Smusz
05.03.2026 12:07, Miłosz Magrzyk

Zwroty za odwołane wycieczki na Bliski Wschód. Można składać wnioski o wypłatę z państwowego funduszu
05.03.2026 11:18, Edyta Wara-Wąsowska
05.03.2026 9:49, Edyta Wara-Wąsowska
05.03.2026 7:38, Marcin Szermański
05.03.2026 6:56, Marek Śmigielski
04.03.2026 17:23, Marek Śmigielski

Polscy bezdomni zmuszeni do niewolniczej pracy i jedzenia karmy dla psów. Zapadł wyrok za handel ludźmi
04.03.2026 16:01, Aleksandra Smusz
04.03.2026 15:13, Piotr Janus
04.03.2026 14:28, Miłosz Magrzyk

Egzaminator WORD-u "ma się czym chwalić", bo zdaje u niego 3,5 proc. kursantów. Nie tak to powinno wyglądać
04.03.2026 13:42, Marcin Szermański
04.03.2026 12:58, Edyta Wara-Wąsowska
04.03.2026 12:15, Edyta Wara-Wąsowska
04.03.2026 11:28, Mateusz Krakowski
04.03.2026 10:47, Edyta Wara-Wąsowska

Media Expert 4 razy odrzucił reklamację żelazka. Czytelnik na tropie "afery parowej" teraz ma problem z prawnikami Tefala
04.03.2026 10:10, Mariusz Lewandowski
04.03.2026 9:52, Piotr Janus
04.03.2026 9:12, Aleksandra Smusz
04.03.2026 8:35, Mateusz Krakowski

Wymagamy tyle od kierowców, ale niech piesi też się postarają. Choćby przez sygnalizowanie zamiaru przejścia
04.03.2026 7:42, Marcin Szermański

To już nawet nie jest propaganda, to jest jakiś kult tyranii. Nie wierzę, z jaką łatwością internet łyka bajki o „dobrym” Iranie
03.03.2026 20:45, Jakub Bilski
03.03.2026 17:10, Mariusz Lewandowski

Kawiarnię otwórz obok kawiarni, a sklep obok sklepu. To powinien wiedzieć początkujący przedsiębiorca
03.03.2026 16:20, Miłosz Magrzyk
03.03.2026 15:29, Mateusz Krakowski






















