- Home -
- Biznes -
- Mlekovita i Mlekpol to spółdzielcze potęgi. Czemu w Polsce boimy się spółdzielczości? W Hiszpanii się udało
Mlekovita i Mlekpol to spółdzielcze potęgi. Czemu w Polsce boimy się spółdzielczości? W Hiszpanii się udało
Spółdzielnia Mondragón założona i działająca od lat 50. XX wieku w Kraju Basków, wspólnocie autonomicznej północnej Hiszpanii bywa w wielu opracowaniach przywoływana jako dowód na to, że własność pracownicza i nowoczesne zarządzanie mogą skutecznie konkurować z klasycznymi strukturami korporacyjnymi.

Grupa zrzesza dziś ponad 70 tys. pracowników, którzy są również członkami spółdzielni, czyli de facto jej właścicielami. Pracownicy według zasady (jeden członek – jeden głos), współuczestniczą w zarządzaniu przedsiębiorstwem
Obecnie prowadzi działalność w sektorze przemysłowym, finansowym i badawczo-rozwojową, a jednocześnie wciąż zachowuje spółdzielczy charakter. Mondragón bywa przedstawiany jako jedno z najciekawszych współczesnych rozwiązań łączących demokratyczne zarządzanie z efektywnością gospodarczą.
Pytania, które warto postawić w polskiej debacie gospodarczej
Czy ten model mógłby zostać zastosowany w polskich realiach prawnych i ekonomicznych? Czy polskie tradycje spółdzielcze można wykorzystać do stworzenia polskiej wersji Mondragona?
Geneza polskiej spółdzielczości sięga XIX wieku
Geneza polskiej spółdzielczości sięgają aż XIX wieku kiedy to Stanisław Staszic założył Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie. Idea spółdzielczość znakomicie sprawdziła się również pod zaborami, wówczas gdy Polska nie istniała na mapie Europy, spółdzielnie zwłaszcza rolnicze, konsumenckie i kredytowe stały się narzędziem nie tylko gospodarczej samopomocy, ale pomogły zachować tożsamość narodową, kulturę i własność polską. Ruch spółdzielczy wspaniale rozwijał się również w II Rzeczypospolitej, kiedy to dzialo w Polsce ponad 14 tysięcy spółdzielni, które zrzeszały około 3 mln członków. To one zapewniały ponad 50 % kredytu na wsiach, a sklepy spółdzielcze obsługiwały ponad 5% całego handlu detalicznego. Przykłady spółdzielni spożywców "Społem" czy też Warszawskie Spółdzielni Mieszkaniowej w okresie międzywojennym stanowić mogą dobry przykład skutecznego działania spółdzielczych organizacji. Niestety na naszym obecnym postrzeganiu ruchu spółdzielczego ciążą, szczególnie w średnim pokoleniu, wyobrażenia związane z patologią pseudo-spółdzielczości z czasów PRL-u, przy jednoczesnej nieznajomości innych alternatyw.
Czy zatem pomimo tych obciążeń z okresu PRL, korzystając z własnej tradycji Polska może mieć swojego Mondragona?
Szansa na spółdzielczego giganta
W epoce dominacji korporacji i globalnych koncernów, gdzie pracownicy często czują się jak trybiki w maszynie, model spółdzielczy wydaje się arkadią demokracji gospodarczej. Hiszpański Mondragon Corporation, federacja 81 spółdzielni z Kraju Basków, zatrudniająca ponad 70 tysięcy osób, udowadnia, że biznes może być sprawiedliwy, innowacyjny i odporny na kryzysy. A co z Polską? Czy nad Wisłą da się zbudować podobny kolos, gdzie pracownicy są współwłaścicielami, a decyzje podejmowane demokratycznie? Analiza prawa i praktyki pokazuje: tak, ale wymaga to wizji, kapitału i zmiany mentalności.
Polska ma silny sektor spółdzielczy, zatrudniający 300–400 tysięcy osób. Dominują rolnictwo i mieszkalnictwo, ale jednostkowe przykłady mogą być inspiracją do zbudowania czegoś większego. Grupa Mlekovita, z obrotami ponad 10 mld złotych i 5 tysiącami pracowników, to federacja spółdzielni mleczarskich, eksportująca do 160 krajów. Podobnie SM Mlekpol – obie w światowym rankingu 300 największych spółdzielni (World Cooperative Monitor). Mamy również banki spółdzielcze, jak Grupa BPS z aktywami 200 mld zł, pokazują, jak finanse mogą wspierać realną gospodarkę. Warto przy tym wiedzieć, że spółdzielczość w Polsce kojarzy się przede wszystkim ze spółdzielniami mieszkaniowymi, które zarządzają ogromną częścią polskich bloków – to właśnie one kształtują obraz spółdzielczości w oczach przeciętnego Polaka, choć stanowią tylko jeden z wielu możliwych modeli.
Co blokuje powstanie „polskiego Mondragón"?
Dlaczego zatem nie ma jeszcze "polskiego Mondragona"? Bariery są mentalne i ekonomiczne. Spółdzielnie kojarzą się z PRL-em – szarym, nieefektywnym systemem. Mało kto wie o sukcesach Mondragon, a próbują to zmienić raporty Krajowej Rady Spółdzielczej czy artykuły w "Zielonych Wiadomościach", ale stereotyp trwa.
Pomysł stworzenia w Polsce dużej federacji spółdzielni pracowniczych na wzór baskijskiego Mondragón wraca w debacie publicznej regularnie. Mimo historycznych tradycji spółdzielczych i istniejących przykładów silnych podmiotów (np. w mleczarstwie), do dziś nie powstała struktura o porównywalnej skali i integracji. Przyczyn jest kilka – prawnych, ekonomicznych i kulturowych.
Brak zaplecza finansowego
Po pierwsze, brakuje zaplecza finansowego. Mondragón rozwijał się wokół własnego banku spółdzielczego (Caja Laboral), który finansował nowe inicjatywy i stabilizował cały system. W Polsce spółdzielnie funkcjonują w rozproszonym modelu, bez silnej instytucji kapitałowej zdolnej do długofalowego finansowania inwestycji i ekspansji zagranicznej. Połączenie w jedną grupę z BPS mogłoby by tutaj przynieść efekt synergii, ale wydaje się, że obecne aktywa banku ok. 140 mld zł nie rozwiążą całkowicie problemu.
Rozproszenie i brak integracji
Po drugie, przeszkodą jest rozproszenie i brak federacyjnej integracji. Mondragón to nie jedna firma, lecz zintegrowana grupa kilkudziesięciu spółdzielni przemysłowych, handlowych i usługowych, działających według wspólnych zasad. W Polsce spółdzielnie działają raczej sektorowo i lokalnie, bez silnego centrum strategicznego i wspólnej polityki rozwojowej.
Kulturowa nieufność po PRL-u
Trzecim czynnikiem jest kulturowa nieufność wobec spółdzielczości, wynikająca z doświadczeń PRL. W okresie centralnego planowania wiele spółdzielni utraciło realną autonomię i stało się częścią administracyjnej struktury państwa. Transformacja po 1989 r. dodatkowo wzmocniła preferencję dla klasycznych spółek kapitałowych jako „nowoczesnej" formy biznesu.
Bariery prawne i podatkowe
Nie bez znaczenia są także uwarunkowania prawne i podatkowe. Polskie Prawo spółdzielcze, choć formalnie elastyczne, nie zawsze sprzyja dynamicznym inwestycjom i tworzeniu holdingowych struktur na dużą skalę. Spółki kapitałowe oferują większą przejrzystość dla inwestorów i łatwiejszy dostęp do rynku kapitałowego. Warto dodać, że nawet w przypadku spółdzielni mieszkaniowych szykują się zmiany w prawie mające ułatwić dochodzenie praw ich członkom – co pokazuje, że legislacja spółdzielcza w Polsce wciąż wymaga modernizacji.
Brak silnej tożsamości spółdzielczej
Wreszcie, Mondragón wyrósł z silnego kontekstu społecznego opartego na lokalnej tożsamości, solidarności i długofalowej wizji rozwoju regionu. W Polsce podobny poziom współodpowiedzialności ekonomicznej dopiero musiałby zostać odbudowany poprzez promowanie idei spółdzielczości z odwołaniem do udanych inicjatyw z okresu zaborów czy też II RP.
Czy polski Mondragón jest możliwy?
Polski Mondragón nie jest niemożliwy, ale wymagałby nie tylko zmian legislacyjnych czy finansowych, lecz także zmiany myślenia o przedsiębiorstwie. Z modelu właścicielsko-menedżerskiego na model współwłasności i współodpowiedzialności. Czy powstanie? Bez wykreowania liderów i wizjonerów, jak twórca Mondragon Arizmendiarrieta, którzy nie podążają utartymi ścieżkami nie będzie to możliwe. Państwo mogłoby również pomóc ulgami podatkowymi, edukacją. Jeśli nie, pozostaniemy w cieniu korporacji.
zobacz więcej:
05.03.2026 15:16, Miłosz Magrzyk
05.03.2026 15:00, Mariusz Lewandowski
05.03.2026 14:29, Mateusz Krakowski
05.03.2026 13:42, Aleksandra Smusz
05.03.2026 12:07, Miłosz Magrzyk

Zwroty za odwołane wycieczki na Bliski Wschód. Można składać wnioski o wypłatę z państwowego funduszu
05.03.2026 11:18, Edyta Wara-Wąsowska
05.03.2026 9:49, Edyta Wara-Wąsowska
05.03.2026 7:38, Marcin Szermański
05.03.2026 6:56, Marek Śmigielski
04.03.2026 17:23, Marek Śmigielski

Polscy bezdomni zmuszeni do niewolniczej pracy i jedzenia karmy dla psów. Zapadł wyrok za handel ludźmi
04.03.2026 16:01, Aleksandra Smusz
04.03.2026 15:13, Piotr Janus
04.03.2026 14:28, Miłosz Magrzyk

Egzaminator WORD-u "ma się czym chwalić", bo zdaje u niego 3,5 proc. kursantów. Nie tak to powinno wyglądać
04.03.2026 13:42, Marcin Szermański
04.03.2026 12:58, Edyta Wara-Wąsowska
04.03.2026 12:15, Edyta Wara-Wąsowska
04.03.2026 11:28, Mateusz Krakowski
04.03.2026 10:47, Edyta Wara-Wąsowska

Media Expert 4 razy odrzucił reklamację żelazka. Czytelnik na tropie "afery parowej" teraz ma problem z prawnikami Tefala
04.03.2026 10:10, Mariusz Lewandowski
04.03.2026 9:52, Piotr Janus
04.03.2026 9:12, Aleksandra Smusz
04.03.2026 8:35, Mateusz Krakowski

Wymagamy tyle od kierowców, ale niech piesi też się postarają. Choćby przez sygnalizowanie zamiaru przejścia
04.03.2026 7:42, Marcin Szermański

























