1. Bezprawnik -
  2. Zakupy -
  3. Wielki minus kas samoobsługowych. To dlatego wydajesz więcej podczas zakupów

Wielki minus kas samoobsługowych. To dlatego wydajesz więcej podczas zakupów

Kasy samoobsługowe to naprawdę świetny wynalazek, który usprawnia robienie zakupów. Jednak czy na pewno mają one same plusy? Z badań wynika, że korzystanie z nich może zwiększać wydatki na zakupy, a kluczowy okazuje się kontakt z kasjerem.

Pominiemy tutaj kwestie techniczne, które najczęściej pojawiają się w przypadku kas, takie jak wszelkiego rodzaju awarie. Skupimy się na czymś mniej oczywistym: na tym, jak brak drugiego człowieka po drugiej stronie lady wpływa na naszą kieszeń.

Brak kontaktu z kasjerem zmienia nasze decyzje zakupowe

Z danych brytyjskiej firmy Vita Mojo wynika, że korzystanie z kas samoobsługowych może zwiększać nasze wydatki nawet o 40 proc. Brzmi to niewiarygodnie, jednak to nie wszystko – na dodatek aż 61 proc. klientów wydaje więcej, korzystając z kas bez kontaktu z kasjerką lub kasjerem.

Zjawisko to potęgowane jest faktem, że kasy samoobsługowe w Polsce są bardzo popularne, ponieważ są nadal darmowe. Za granicą bywa jednak inaczej – gdzieniegdzie pojawił się już abonament na korzystanie z kasy samoobsługowej. Choć w drugą stronę słychać też postulaty, że za samodzielne kasowanie powinien przysługiwać nam rabat.

Dlaczego wydajemy więcej? Wchodzą kwestie psychologiczne

Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Okazuje się, że jak zwykle wchodzą tutaj kwestie czysto psychologiczne. Kasa samoobsługowa siłą rzeczy powoduje, że klienci tracą szereg zahamowań, które na pierwszy rzut oka są kompletnie irracjonalne, lecz wpływają na chęć kupowania więcej.

Kontakt z kasjerem pobudza hamulce społeczne

Wiele osób spotyka się z tym zjawiskiem na co dzień podczas robienia zakupów. Brak kontaktu z kasjerem może zmniejszać hamulce społeczne. Niektórzy chętniej kupują słodycze, alkohol czy inne produkty impulsywne, gdy nikt ich nie obserwuje.

Sprzyja temu również powszechność urządzeń – dziś problemy z kasami samoobsługowymi znamy nie tylko z dyskontów, ale nawet z aptek.

Może to się wydawać niewiarygodne, lecz badania pokazują, że wiele osób regularnie korzystających z kas samoobsługowych może pozwolić sobie na większe wydatki, wiedząc, że nie są przez nikogo oceniani – nawet mając na uwadze, że kasjerki i kasjerzy nie powinni nikogo poddawać ocenie, wykonując swoją pracę.

Kto dobrze kontroluje zakupy, nie ma się czego obawiać

Nie oszukujmy się – więcej pieniędzy przy kasach samoobsługowych będą najczęściej wydawać osoby, które nie robią np. listy zakupów przed wejściem do sklepu. Jej sporządzenie jest jednym z kluczowych warunków zapobiegania kupowaniu rzeczy niepotrzebnych lub zbyt drogich.

Cała kwestia sprowadza się bowiem do tak zwanego „brania zakupów na oko”, które w połączeniu z brakiem kasjera sprawia, że wiele osób nienarzucających sobie zbytniej dyscypliny podczas zakupów może wydawać znaczne sumy pieniędzy, nawet sobie z tego nie zdając sprawy. Dlatego tak istotne bywa mądre korzystanie z promocji i chłodna kalkulacja zamiast działania pod wpływem chwili.

Jak robić zakupy, by kasy samoobsługowe nie były straszne

Warto też pamiętać, że wpływ kas samoobsługowych zależy od sposobu ich zaprojektowania. Sklepy często umieszczają przy nich słodycze, napoje i inne tzw. produkty impulsowe. To sprawia, że płacąc za towar, musimy być czujni, mimo że sam proces zakupów jest szybszy i bardziej samodzielny.

Warto też pamiętać o codziennych nawykach, które realnie chronią budżet – choćby jak oszczędzać na jedzeniu, kupując z głową i we właściwym momencie.

Nie oznacza to jednak, że każda osoba automatycznie wyda więcej – nawyki zakupowe i samokontrola są w dużej mierze kwestią indywidualnego podejścia. Dlatego warto wiedzieć, jakie mechanizmy psychologiczne rządzą nami podczas robienia codziennych zakupów.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover