- Bezprawnik -
- Zakupy -
- 3200 zł za jeden zestaw klocków. LEGO wie, że i tak go kupisz
3200 zł za jeden zestaw klocków. LEGO wie, że i tak go kupisz
Dawno, dawno temu duńskie LEGO wypuszczało kilka wielkich serii spod znaku System: Town, Train, Space, Castle oraz Pirates. Można powiedzieć, że przez lata były to sztandarowe zestawy, ale do czasów współczesnych przetrwały tylko dwie pierwsze z nich. Dziś dzieci bawią się Star Wars i Ninjago, ale dlaczego LEGO nie wypuści nowych zestawów z rycerzami czy piratami? Odpowiedź jest prosta – bo woli więcej zarobić na dorosłych.
Od lat w LEGO rządzą licencje
W 2026 roku Train wciąż jest dostępny, choć nie w dawnych wersjach 9V czy 12V, lecz RC, a na początku XXI wieku Town zmieniło nazwę na City. LEGO Kosmos zostało wyparte przez Star Wars na licencji George'a Lucasa (dziś Disneya, dlatego te klocki są jeszcze droższe), z kolei lubiani piraci byli na krótko reaktywowani w 2009 i 2015 roku. Wydawano też – tym razem już licencyjne – zestawy z podserii „Piraci z Karaibów".
Na półkach sklepowych dominują za to Ninjago, Star Wars, City, a ostatnio także Minecraft. Czy to dlatego, że dzieci wolą je od rycerzy czy piratów? A może bawią się nimi, bo nie mają innego wyboru?
Wybór jednak jest, co prawda bardzo ograniczony i dostępny tylko dla nielicznych, tj. dla zamożnych.
LEGO ma najlepszych klientów: nie tylko dzieci, ale i dorosłych
Klocki duńskiego producenta od zawsze były drogie, choć dzisiejsze kwoty za zestawy kolekcjonerskie potrafią autentycznie zwalić z nóg. Ceny bywają zresztą różne w zależności od kraju, dlatego przed zakupem warto sprawdzić, gdzie najtaniej kupię LEGO. Jeśli jednak pamiętasz stare katalogi LEGO z przełomu lat 80. i 90., to możesz kojarzyć takie frakcje rycerzy, jak np. Forestmen („ludzie Robin Hooda"), Black Falcons czy Wolfpack.
Włodarze LEGO dobrze wiedzą, że ówcześni kilkulatkowie mają dziś około 40 lat i niejednokrotnie chcą spełnić marzenie z dzieciństwa, a więc mieć swój własny zamek LEGO, którego nigdy nie otrzymali od rodziców. Oficjalnie jego zakup ma być dla dziecka, ale w praktyce różnie to bywa z AFOL-ami, a więc „dorosłymi fanami LEGO", którzy są doskonałymi klientami. To zresztą element szerszego trendu, w ramach którego coraz chętniej kupowane są zabawki dla dorosłych. AFOL-e kupują:
- chętnie,
- często,
- drogo.
Jak na ironię, AFOL-e nierzadko narzekają na politykę LEGO, zarzucając mu bawienie się w „kotka i myszkę", a jednocześnie i tak zgadzają się na tę grę. Bo nie mają wyboru.
LEGO przekuło nostalgię na biznesplan
Przywołani do tablicy Forestmeni to niewielka seria licząca tylko 7 klasycznych zestawów z lat 1987–1990. Wolfpack doczekał się ich jeszcze mniej, bo 3 w latach 1992–1993. Mniej niż 10 było też setów Black Falcons z końca lat 80. XX wieku. Co je łączy? Odtworzenie kolekcji jest kłopotliwe i bardzo drogie, a kupienie nowego zestawu z takimi rycerzami jest niemożliwe.
A raczej niedawno było niemożliwe, ale zamiast wypuścić całą serię małych, średnich i dużych zestawów, LEGO ogranicza się do limitowanych setów, zwykle bardzo dużych, a mniejsze często stanowią gratisy do dużych zakupów. A nawet jeśli są dostępne w regularnej sprzedaży, to nawet te małe swoje kosztują.
Projektują sami fani, a ceny bywają zabójcze
W dodatku nie ma tu co liczyć na zaangażowanie oficjalnych projektantów LEGO, lecz... AFOL-i. Każdy chętny może zaprojektować swój własny zestaw (w ramach LEGO Ideas oraz Bricklink Designer Program), a jeśli spodoba się on społeczności i pracownikom LEGO, to może nawet pojawić się w sprzedaży. To właśnie głównie dzięki tym inicjatywom można zamówić klocki nawiązujące do kosmicznych i średniowiecznych klasyków z lat 80. i 90. Niestety ich cena bywa zabójcza. Nic dziwnego, że część kolekcjonerów traktuje takie sety jak lokatę kapitału i rozważa inwestowanie w LEGO, choć wcale nie zawsze się to opłaca.
LEGO 18+ nie jest tanie, zwłaszcza z nutą nostalgii
Oto niektóre specjalne zestawy LEGO 18+, których dostępność jest mocno ograniczona:
- Mountain Fortress 910029 – 3998 klocków; górska twierdza Black Falcons, cena ~3200 zł,
- Ominous Isle 910038 – 2809 klocków; baza piratów na bezludnej wyspie, cena ~1500 zł,
- Forest Stronghold 910043 – 3395 klocków; leśna twierdza Ludzi Lasu, cena ~2100 zł,
- Medieval Seaside Market 910047 – 2560 klocków; zestaw nawiązujący do frakcji rycerzy Crusaders z lat 80. i początku 90., cena ~1600 zł,
- Outlaw Forest Den 910057 – 2618 klocków; leśna kryjówka Ludzi-Wilka, cena ~1700 zł.
Nie miałeś nigdy zamku Ludzi Lasu czy Czarnych Sokołów? A może byłeś szczęściarzem i miałeś takie klocki w dzieciństwie? Tak czy owak, niejeden chciałby mieć jego nową wersję. Nie są to jednak standardowe zestawy za 200, 300 czy nawet 600 zł, lecz w cenie laptopa czy fajnego smartfona. Dla wielu fanów to argument, by zawczasu polować na oryginały – niektórzy do dziś żałują, że przegapili inwestycję w stare LEGO sprzed dekady.
Chłodna kalkulacja zamiast powrotu klasyków
LEGO z pewnością mogłoby wrócić do starych pomysłów i seryjnie produkować rycerzy i innych zapomnianych piratów. Wykazuje się jednak chłodną kalkulacją – po co ma psuć świetną sprzedaż Star Wars czy Ninjago, skoro dzieciaki i tak są zadowolone? Robi to, bo może tak zrobić, w dodatku (czy raczej przede wszystkim) właśnie w ten sposób więcej zarobi. To zresztą nie pierwszy raz, gdy firma po cichu modyfikuje swoją ofertę – podobnie LEGO stawia na ekologię, zmieniając materiały i opakowania. Business is business. LEGO doskonale wie, że oddani AFOL-e i tak kupią każdy sentymentalny zestaw, nawet jeśli miałby kosztować fortunę.










