Ryzyko amerykańskiego ataku na Iran nie przynosi na razie paniki inwestorów
Amerykański atak na Iran jeszcze nie nastąpił, choć jego prawdopodobieństwo zauważalnie wzrosło. Nawet premier Donald Tusk zaapelował do Polaków przebywających w Iranie, by natychmiast opuścili ten kraj. Siłą rzeczy napięcia nie pozostają bez wpływu na zachowanie inwestorów i ceny surowców na światowych rynkach.
Jak się łatwo domyślić, kolejna wojna w regionie Bliskiego Wschodu nie pozostaje bez wpływu na ceny ropy naftowej. Od wtorku możemy zaobserwować zauważalny skok ceny tego surowca. 17 lutego za baryłkę ropy Brent trzeba było zapłacić 66 dolarów, teraz zaś zbliżamy się powoli do poziomu 72 dolarów. Katalizatorem tych wzrostów było nie tylko ogólne napięcie i perspektywa eskalacji konfliktu amerykańsko-irańskiego, ale także zamknięcie przez Teheran na kilka godzin strategicznej cieśniny Ormuz właśnie we wtorek.
Warto odnotować, że wartość rosyjskiej ropy Ural pozostaje stosunkowo niska i utrzymuje się w okolicach 57 dolarów za baryłkę. Można się jednak spodziewać, że masowe bombardowania Iranu na wzór tych przeprowadzonych przez NATO w 1999 r. przeciwko Serbii przyniosą kolejne wzrosty. Trzeba jednak pamiętać, że czasy się zmieniły. Iran jest jednym z większych producentów ropy naftowej na świecie, ale ma problem z jej sprzedażą z powodu amerykańskich sankcji. Największym jej eksporterem jest zaś Arabia Saudyjska, której konflikt najprawdopodobniej nie obejmie. Kluczowym producentem są także Stany Zjednoczone, zaopatrujące przede wszystkim własny rynek. Nie da się także ukryć, że światowe zapotrzebowanie na ropę jest dużo mniejsze niż w czasie inwazji na Irak w 2003 r. Tym samym ewentualne wstrząsy powinny być mniej dotkliwe. Wzrost cen ropy już teraz przekłada się na drożejące paliwo na stacjach.
Ropa to jednak nie wszystko. Można by się spodziewać, że atak na Iran przyniesie wahania w kursie dolara. Na razie takowego nie odnotowaliśmy. Amerykańska waluta utrzymuje się na stosunkowo stabilnym poziomie 3,58 zł. Przy czym warto zauważyć, że od wtorku dolar zaczął się nieco umacniać. Nie zmienia to jednak faktu, że cały czas poruszamy się w zakresie wartości występującym co najmniej od sierpnia zeszłego roku. Trzeba przy tym przypomnieć, że prezydent Donald Trump preferowałby najsłabszego dolara w historii, ponieważ to sytuacja korzystna dla amerykańskich eksporterów. Ewentualne odbicie nie jest więc czymś pożądanym z perspektywy władz USA.
Kruszce drożeją, bitcoin tanieje. Nie jest to jednak sytuacja, z którą nie mielibyśmy do czynienia od paru miesięcy
Gdy szykuje się jakaś większa wojna na świecie, inwestorzy zazwyczaj uciekają do cywilizacyjnego standardu bezpiecznego aktywa. Mam na myśli oczywiście kruszce. Rosnące napięcie pomiędzy USA i Iranem nałożyło się na wzrost ceny złota ponad 5000 dolarów za uncję (31,1035 grama). 17 lutego kurs tego surowca spadł poniżej 4900 dolarów. Odbicie nastąpiło 18 lutego. Złoto od lat pełni rolę «bezpiecznej przystani» – od początku 2023 r. kruszec niemal podwoił wartość.
Cóż takiego się stało w tych dwóch dniach? Teoretycznie we wtorek zakończyły się irańsko-amerykańskie rozmowy w Genewie. Komunikaty płynące z obydwu stron sugerowały, że porozumienie w sprawie irańskiego programu jądrowego jest coraz bliższe. Najwyraźniej jednak Amerykanie zmienili w tej sprawie zdanie. Wiceprezydent USA JD Vance zwrócił na przykład uwagę na "czerwone linie, czerwone linie, których Irańczycy nie są jeszcze gotowi uznać i o których nie chcą rozmawiać".
Równocześnie wahania cen złota w ostatnich dniach są stosunkowo niewielkie, gdy spojrzymy na ceny tego surowca w skali całego roku. Pod koniec stycznia złoto osiągnęło historyczne maksimum przebijające poziom 5400 dolarów za uncję. Na początku lutego zdarzyła się sytuacja odwrotna: cena złota gwałtownie spadała do poziomu 4111 dolarów.
Mogliśmy także odnotować pewne wahania w kursie srebra i platyny. Trudno jednak byłoby w danych obejmujących nieco dłuższy okres dostrzec jakieś ślady paniki. Od października 2025 r. systematycznie traci na wartości bitcoin – analitycy wskazują na ucieczkę kapitału instytucjonalnego z funduszy ETF. Tego zjawiska również nie wiązałbym z napięciami pomiędzy USA i Iranem. Być może po prostu w coraz bardziej zmiennym i szalonym świecie wyczerpała się na jakiś czas tolerancja inwestorów na duże ryzyko.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj