1. Home -
  2. Państwo -
  3. Wiadomo już, jakie będą ostateczne uprawnienia kontrolerów PIP. Nie wszyscy się ucieszą

Wiadomo już, jakie będą ostateczne uprawnienia kontrolerów PIP. Nie wszyscy się ucieszą

Po miesiącach politycznych przepychanek rząd przyjął ostateczną wersję projektu reformującego Państwową Inspekcję Pracy. Wtorkowa decyzja Rady Ministrów to kompromis, który ma odblokować miliardy z Krajowego Planu Odbudowy, a jednocześnie uspokoić przedsiębiorców obawiających się "urzędniczej samowoli". Nowe przepisy dają inspektorom oręż do walki z fikcyjnym samozatrudnieniem, ale zdejmują z nich rolę ostatecznego arbitra.

Reforma PIP. Nowy projekt już został przyjęty przez rząd

Pierwotny projekt, który zakładał, że decyzja inspektora o przekształceniu umowy cywilnoprawnej w etat będzie natychmiast wykonalna, trafił ostatecznie do kosza. Premier Tusk już na początku stycznia uznał, że nadanie urzędnikom PIP tak daleko idących uprawnień jest zbyt ryzykowne dla gospodarki – i choć tamta wersja reformy upadła, rząd wrócił z kompromisowym rozwiązaniem. W nowym modelu, zaakceptowanym przez premiera, ścieżka od stwierdzenia nieprawidłowości do zmiany rodzaju umowy jest dłuższa i bardziej sformalizowana.

Jak ma to zatem wyglądać w praktyce? Inspektor pracy, widząc, że zleceniobiorca w rzeczywistości pracuje jak etatowiec (w określonym miejscu, czasie i pod nadzorem), będzie mógł wydać decyzję administracyjną potwierdzającą istnienie stosunku pracy. Dokument ten nie wywoła jednak skutków natychmiastowych. Jeśli pracodawca się nie zgodzi, sprawa trafi do okręgowego inspektora, a ostatecznie – do sądu pracy. Do czasu prawomocnego wyroku decyzja urzędnika pozostanie "w zawieszeniu".

Nowe przepisy wprowadzają jednocześnie ciekawy mechanizm «naprawczy», który daje firmom szansę na uniknięcie batalii sądowej. Pracodawca i pracownik będą mogli bowiem polubownie rozwiązać problem. Opcje są dwie – albo dobrowolnie zawrą umowę o pracę, albo nastąpi zmiana warunków wykonywania zlecenia tak, by usunąć z niego cechy etatu (np. rezygnacja ze sztywnego grafiku czy bezpośredniego nadzoru).

Jeśli inspektor uzna, że te korekty są wystarczające i zgodne z prawem, odstąpi od dalszych działań administracyjnych. To ukłon w stronę sektora MŚP, który często popełnia błędy w konstruowaniu umów nie ze złej woli, lecz z nieznajomości skomplikowanych przepisów. Warto przy tym wiedzieć, że już teraz po kontrolach PIP o 20 proc. wzrosła liczba umów cywilnoprawnych zamienionych na etaty – nowe uprawnienia mogą ten trend znacząco przyspieszyć.

Największe wątpliwości wciąż budzi jednak praktyczna strona odwołań. Projekt ustawy zakłada, że sąd pracy ma rozpatrzyć sprawę w ciągu 30 dni od wniesienia odwołania. W polskich realiach, gdzie na wyrok w sprawach pracowniczych czeka się miesiącami, a nawet latami, taki zapis brzmi życzeniowo.

Związkowcy z OPZZ słusznie punktują, że bez radykalnego wzmocnienia kadrowego sądów przepis ten pozostanie martwy. A skala wyzwania jest gigantyczna – resort pracy szacuje, że na umowach cywilnoprawnych pracuje obecnie blisko 1,5 miliona osób, co jest rekordowym wynikiem w historii pomiarów GUS.

Nowe przepisy mają chronić pracowników przed zemstą pracodawców. Przynajmniej w teorii

Reforma to nie tylko kwestia przekształcania umów, ale też modernizacja warsztatu pracy samej inspekcji. PIP zyska dostęp do danych ZUS i KAS, co pozwoli na typowanie do kontroli firm o podwyższonym profilu ryzyka bez konieczności wizyty w zakładzie pracy.

Wprowadzone zostaną też mechanizmy chroniące pracowników, których dotyczy interwencja. Decyzja inspektora o ustaleniu stosunku pracy nie będzie mogła stać się pretekstem do zwolnienia podwładnego.

Warto dodać, że wzmocnienie PIP jest alternatywą dla pełnego ozusowania umów cywilnoprawnych, z którego rząd się wycofał – to właśnie ta zamiana kamienia milowego KPO ma odblokować unijne środki.

Dla przedsiębiorców, reprezentowanych m.in. przez Federację Przedsiębiorców Polskich, nawet w złagodzonej wersji projekt jest trudny do zaakceptowania. Biznes obawia się, że uznaniowość urzędników wprowadzi niepewność w obrocie gospodarczym. Teraz ruch jest po stronie Sejmu, a ostateczny kształt ustawy pokaże, czy udało się znaleźć złoty środek między elastycznością rynku a bezpieczeństwem socjalnym zatrudnionych.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi