1. Home -
  2. Prawo -
  3. Jak czytam o wypadku na A1 to myślę sobie, że internet mógłby zastąpić w Polsce i policję, i prokuraturę

Jak czytam o wypadku na A1 to myślę sobie, że internet mógłby zastąpić w Polsce i policję, i prokuraturę

Cała Polska kolejny dzień żyje historią rodziny, która zginęła - a ściślej mówiąc spłonęła - po wypadku na autostradzie. Nie tylko sama historia wypadku jest przerażająca - również to, co się stało potem. Niestety, dożyliśmy chyba czasów, że po skomplikowanym wypadku lepiej zaalarmować internet niż policję.

Jerzy Wilczek29.09.2023 6:30
Prawo

Co się dokładnie stało 16 września na autostradzie A1, tego do końca nie wiemy. Na pewno w aucie marki Kia spłonęła trzyosobowa rodzina. W wypadku uczestniczyło też BMW, mocno stuningowane, które pędziło z prędkością powyżej 250 km/h.

Auto należy do zamożnej rodziny, a prokuratura postawiła już zarzuty 31-letnimu kierowcy auta. Czyli wszystko zadziałało jak należy? Tylko dlatego, że w sprawę zaangażował się internet.

Wypadek na A1 i imponujące śledztwo internautów

"Nie było dotąd w historii większego śledztwa przeprowadzonego przez społeczeństwo" - tak to określił portal o bezpieczeństwie drogowym brd24.pl. Bo - delikatnie rzecz biorąc - od początku można było mieć wrażenie, że państwowe instytucje jakoś nie podchodzą przesadnie poważnie do wyjaśnienia tej sprawy. Policja na przykład początkowo w ogóle nie informowała o tym, że BMW brało udział w wypadku, choć auto zatrzymało się jakieś 250 m od płonącego wraku Kii.

Dość powiedzieć, że w internetowych serwisach jak Wykop czy tablica-rejestracyjna internauci szybko zaczęli łączyć kropki i podejrzewać, dlaczego sprawa wygląda na tuszowaną. Można się na to oburzać - w końcu doszło trochę do internetowego linczu na rodzinie, do której należało BMW. Ale przecież tego wszystkiego by nie było, gdyby służby działały poprawnie!

Na tym aktywność internautów się nie skończyła - odkryli kto tuningował BMW i że ta firma chwaliła się tym, jak jej klienci jeżdżą ponad 300 km/h.

Internetowa aktywność w tej sprawie zadziałała. W końcu sprawie przyjrzał się Zbigniew Ziobro, służby zaczęły sprowadzać specjalistyczny sprzęt do badania samochodowej "czarnej skrzynki", a kierowca w końcu usłyszał zarzuty. Czy to wszystko by się zadziało, gdyby nie internetowe śledztwo? Każdy może sam sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Policja ma fatalną passę. Od kilku lat na komisariatach w tajemniczych okolicznościach giną ludzie, a komendant rozwala granatnikiem najważniejszy komisariat w kraju, a helikopter Black Hawk ledwo co nie zabija ludzi na lotniczym show. Z politycznie sterowaną przez Ziobrę prokuraturą jest z kolei niewiele lepiej. Ktoś musi być w tym kraju jednak funkcjonującym policjantem i prokuratorem. I wygląda na to, że tę rolę muszą na siebie wziąć internauci.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi