- Bezprawnik -
- Prawo -
- Wyższa pensja nie daje większego udziału w majątku po rozwodzie. Sąd wskazał, co naprawdę decyduje
Wyższa pensja nie daje większego udziału w majątku po rozwodzie. Sąd wskazał, co naprawdę decyduje
Nawet wielokrotna różnica w dochodach małżonków nie wystarczy, by sąd podzielił wspólny dorobek inaczej niż po połowie. Decyduje coś innego: ważne powody, a te dotyczą zachowania małżonka, nie wysokości jego pensji.
Sąd Najwyższy: wyższe zarobki nie dały mężowi 90 proc. dorobku
Jak zauważa "Rz", potwierdza to postanowienie Sądu Najwyższego z 14 lipca 2026 r. (sygn. I CSK 1665/26). Rozwodzący się mężczyzna, zatrudniony w budownictwie, domagał się 90 proc. majątku wspólnego, powołując się na to, że zarabiał znacznie więcej niż żona pracująca jako sprzedawczyni. Sąd Rejonowy w Wągrowcu podzielił dorobek po równo, Sąd Okręgowy w Poznaniu utrzymał to rozstrzygnięcie 20 listopada 2025 r., a Sąd Najwyższy nie przyjął skargi kasacyjnej do rozpoznania.
Nierówny podział wymaga dwóch przesłanek naraz
Podział majątku wspólnego po rozwodzie co do zasady opiera się na art. 43 par. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który przewiduje równe udziały w majątku wspólnym. Nierówny podział majątku po rozwodzie, przewidziany w par. 2, wymaga spełnienia dwóch kryteriów jednocześnie jednocześnie: ważnych powodów oraz różnego wkładu każdego z małżonków w powstanie tego majątku. Sąd bada je po kolei — jak wskazał Sąd Najwyższy w postanowieniu z 16 listopada 2023 r. (II CSKP 1401/22), najpierw ocenia ważne powody i dopiero przy pozytywnym wyniku przechodzi do liczenia wkładów.
Zestawienie zarobków odnosi się wyłącznie do drugiej przesłanki. Bez wykazania, że zaistniało pierwsze kryterium (czyli ważny powód), sprawa kończy się, zanim sąd w ogóle zajmie się porównywaniem dochodów.
Praca przy dzieciach i w domu liczy się jako wkład w majątek
Art. 43 par. 3 k.r.o. każe policzyć również pracę wykonaną osobiście — przy dzieciach i przy prowadzeniu domu. W rozpoznawanej sprawie mężczyzna skupił się na zarabianiu, a kobieta łączyła pracę zawodową z opieką nad dziećmi i obowiązkami domowymi.
Znaczenie miały również jej możliwości zarobkowe. Skończyła szkołę podstawową i była przyuczona do handlu, zarabiała więc tyle, ile przy takich kwalifikacjach było realne; nie było podstaw, by uznać, że rezygnowała z lepiej płatnej pracy i przerzucała utrzymanie rodziny na męża. Jak zaznaczył sędzia Aleksander Stępkowski, sąd odwoławczy prawidłowo docenił jej udział w codziennym funkcjonowaniu rodziny.
Ważne powody to konkretne zachowania małżonka
Nierówny podział jest możliwy, ale opiera się na innych dowodach niż zaświadczenia o dochodach. Za ważne powody uznaje się między innymi trwałe unikanie zatrudnienia mimo możliwości zarobkowych, świadome niebranie udziału w gromadzeniu dorobku czy roztrwonienie rodzinnych pieniędzy. Sąd ocenia też, co małżonkowie robili z zarobionymi środkami i czy przyznanie połowy majątku dałoby się pogodzić z zasadami współżycia społecznego. Katalog jest otwarty — orzecznictwo analizowało również wpływ zdrady na podział majątku.
Reguła działa w obie strony. W sprawie o sygn. II CSK 337/18 Sąd Najwyższy uznał, że małżonek, który nie wykorzystał swoich możliwości zarobkowych, nie może liczyć na podział po połowie. Innymi słowy nie zawsze po rozwodzie dostaniesz połowę majątku, ale odstępstwo trzeba udowodnić zachowaniem, a nie paskiem wypłaty.
Spór o 320 tys. zł, czyli ile realnie kosztuje takie żądanie?
Przy majątku wartym 800 tys. zł — mieszkanie za 650 tys. zł, 90 tys. zł oszczędności i samochód za 60 tys. zł — równe udziały oznaczają po 400 tys. zł. Żądanie w proporcji 90 do 10 dałoby mężczyźnie 720 tys. zł, a kobiecie 80 tys. zł, więc spór toczył się aż o 320 tys. zł. Skończył się podziałem po połowie i obowiązkiem zwrotu byłej żonie 2700 zł kosztów samego postępowania kasacyjnego, do czego dochodzą koszty dwóch wcześniejszych instancji.
Małżonkowie, którzy chcą z góry przesądzić zasady rozliczeń, mogą zawczasu ustanowić rozdzielność majątkową.
zobacz więcej:










