- Bezprawnik -
- Gospodarka -
- Zapłacisz za kawę trzy razy więcej przez nowe unijne przepisy? Sprawdzamy, ile jest prawdy w tych doniesieniach
Zapłacisz za kawę trzy razy więcej przez nowe unijne przepisy? Sprawdzamy, ile jest prawdy w tych doniesieniach
Od jakiegoś czasu możemy usłyszeć, że przez przygotowywane nowe unijne przepisy kawa zdrożeje o 332 proc. Na szczęście chodzi o czysto hipotetyczny scenariusz, w którym producenci spoza UE nie będą chcieli się do nich dostosować. Wzrostu cen powinniśmy się spodziewać, ale nie takiego.
Ochrona zdrowia Europejczyków to jedynie dodatek do najzwyklejszego w świecie protekcjonizmu
Większość z nas pije kawę. Codziennie sięgać po nią ma nawet 80 proc. Polaków. Niektórzy nie wyobrażają sobie rozpoczęcia dnia bez płynącego z niej zastrzyku energii, inni po prostu lubią jej smak. Jest jednak pewien problem: w ostatnich latach kawa zrobiła się upiornie droga. Rosnące ceny kawy spędzają kawoszom sen z powiek od kilku lat, a podobno ma być tylko gorzej.
W ostatnich dniach mogliśmy usłyszeć, że przez kolejny wymysł Brukseli kawa zdrożeje o 300 proc. Skoro już teraz kilogram kawy ziarnistej kosztuje kilkadziesiąt złotych, to powinniśmy się spodziewać wzrostu ceny do trzycyfrowych kwot. Jedynki z przodu nie sposób zagwarantować.
Nowe normy dla pestycydów w kawie, cytrusach i owocach jagodowych
Głównym źródłem tych mrożących krew w żyłach rewelacji jest artykuł w portalu Politico. Rzeczywiście: Unia Europejska zamierza zaostrzyć normy obejmujące między innymi owoce jagodowe, cytrusy i kawę. Produkty takie nie będą mogły zawierać nawet śladu najbardziej szkodliwych pestycydów. Nie byłby to zresztą pierwszy raz, gdy unijne regulacje obrastają w mity — przy okazji przepisów o wylesianiu wieszczono wręcz zakaz kawy.
Ochrona zdrowia Europejczyków jest jedynie jednym z powodów przedsięwzięcia tego kroku. Równie istotne jest wyrównywanie szans rodzimych rolników. Europejscy farmerzy już teraz muszą stosować się do tak restrykcyjnych norm. Konkurencja z państw trzecich uzyskuje więc przewagę.
W Europie nie uprawia się kawy, więc nie ma kogo chronić poprzez narzucanie importerom surowych norm sanitarnych
Ktoś mógłby w tym momencie spytać: w którym niby kraju europejskim uprawia się kawę? Podobno w całej Europie jest jedna jedyna plantacja kawy. Znajdziemy ją na wyspie Gran Canaria w archipelagu Wysp Kanaryjskich, które należą do Hiszpanii.
Decyzje jeszcze nie zapadły. Komisja Europejska jest na razie na etapie analizowania potencjalnych skutków wprowadzenia regulacji. Oznacza to nie tylko weryfikację listy zakazanych pestycydów oraz potencjalnie objętych produktów. Obecnie wskazuje się 18 substancji, 235 produktów oraz 86 państw, z których te pochodzą.
Dotychczasowe analizy sugerują, że zignorowanie ewentualnego wejścia w życie nowych unijnych przepisów rzeczywiście wiązałoby się z drastycznym wzrostem cen. Import produktów rolnych do UE mógłby spaść o 41 proc. Cytrusy mogłyby podrożeć nawet o 82 proc., co w tym kontekście wydaje się kluczową informacją.
Wzrost cen kawy o ponad 300 proc. to na razie jedynie hipotetyczny czarny scenariusz
Co z kawą? W skrajnym przypadku jej cena mogłaby wzrosnąć nawet o 332 proc. Można się jednak spodziewać, że urzędnicy w Brukseli w końcu zauważą, że w Europie nie produkuje się kawy. Całkiem możliwe, że na ten fakt zwrócą im uwagę poirytowani przedstawiciele państw członkowskich.
Kawa z upraw ekologicznych i tak jest droższa
Równocześnie nie sposób nie zauważyć, że kawa kawie nie jest równa. Ziarna najwyższej jakości prawdopodobnie i tak pochodzą z ekologicznych upraw, które nie stosują problematycznych pestycydów. Zła wiadomość jest taka, że już teraz są one droższe od typowej kawy, po którą na co dzień sięga typowy Polak. O ile ich cena nie powinna ulec większej zmianie, o tyle nie jestem pewien, czy to dla kogoś jakaś pociecha.
Można sobie też wyobrazić scenariusz, w którym producenci kawy po prostu dostosują się do unijnych norm i nie będą stosować na swoich plantacjach pestycydów wskazanych przez Komisję Europejską. Nawet wówczas kawa podrożeje, bo plantatorzy jakoś będą sobie musieli zrekompensować fatygę oraz potencjalnie niższe zbiory. Wzrost cen pozostanie jednak w luźnych granicach rozsądku.
Unia Europejska wsłuchała się w głos europejskich rolników
Nie sposób przy tym nie zauważyć, że postulat zaostrzenia norm sanitarnych wobec produktów rolnych spoza UE nie wziął się znikąd. Tak naprawdę mamy do czynienia z odpowiedzią Brukseli na postulaty unijnych rolników, którzy słusznie uważają, że to niesprawiedliwe, iż importowana żywność nie musi spełniać tych samych norm, co oni sami. Nic dziwnego, że rośnie też popularność takich rozwiązań jak zakupy u rolników z pominięciem pośredników.
W tym kontekście warto przypomnieć ogólnoeuropejską dyskusję na temat umowy z państwami Mercosur czy importu zboża z Ukrainy. Można by zaryzykować tezę, że „lustrzane traktowanie” partnerów handlowych spoza UE to wręcz konsekwencja tamtych sporów, a kawa jest w tym wszystkim chyba najmniej istotną składową.
Kawa będzie tylko droższa nawet bez interwencji Brukseli
Równocześnie kawosze już teraz mają powody do narzekań. Kawa systematycznie drożeje na światowych rynkach co najmniej od 2023 roku, z krótkimi przerwami na tymczasowe korekty kursu. Skutkiem ubocznym drożejącego surowca są coraz częstsze podróbki kawy z domieszką tańszych składników.
Susze w Brazylii i Wietnamie napędzają ceny kawy
Powodem globalnych deficytów surowca są zmiany klimatyczne, w tym między innymi susze i upały w Brazylii oraz Wietnamie. Rosną także koszty produkcji, co stanowi pokłosie globalnego kryzysu inflacyjnego sprzed kilku lat.
Wniosek nasuwa się sam: nawet jeśli Unia Europejska wyłączy kawę ze swoich planów, to i tak nie mamy co liczyć na spadek cen w nadchodzących latach. Będziemy mieli szczęście, jeśli się po prostu ustabilizują.










