Żabka niepostrzeżenie zmieniła się w sklep ze street foodem
W sumie to dobrze, że Żabka obrała ten kierunek, a jeszcze lepiej wygląda to dla mieszkańców mniejszych miejscowości, którzy mogą zjeść coś na ciepło, co wcześniej bywało trudne lub nawet niemożliwe.
O tym, jak Żabka radzi sobie z coraz szerszym wprowadzaniem jedzenia na ciepło w swoich sklepach, mówił na łamach Wiadomości Handlowych Jarosław Serednicki, marketing & digital director w Żabka Polska. Według niego Żabka musiała wykonać nie lada pracę, aby przekonać klientów do kupowania jedzenia w sklepie, który mijamy po drodze.
Według Jarosława Serednickiego sklepy musiały wziąć na siebie odium pierwszych niepewności klientów, którzy mieli wątpliwości, czy hot-dogi, burgery i pizza w Żabce będą cokolwiek warte, biorąc przede wszystkim pod uwagę, że produkty te (mówiąc eufemistycznie) nie należą do najdroższych.
Czy sprowadzenie jedzenia ulicznego, które da się zjeść bez krzywienia się, do zwykłego sklepu convenience store się udało? Patrząc po tym, ile osób kupuje jedzenie na ciepło w Żabce, był to dobry ruch.
Żabka coraz częściej jest kojarzona z jedzeniem, mimo że odcina się od konkurowania z McDonald's i KFC
Można odnieść wrażenie, że ruchy Żabki w kierunku większej oferty gastronomicznej mają drugie dno. Chodzą słuchy, że w ten sposób sklepy Żabka chciały wskoczyć na wagon z napisem fast food, w którym do tej pory znajdowały się takie marki jak McDonald's, KFC, Burger King czy Pizza Hut. Zresztą ceny w sieciach fast food od lat rosną w takim tempie, że przestały one być symbolem taniego jedzenia – i być może właśnie dlatego Żabka wyczuła swoją szansę.
Przedstawiciele Żabki odcinają się jednak od tych twierdzeń. Według Jarosława Serednickiego sklep ma obecnie własną drogę:
Nasza pozycja na rynku jest jasno określona – koncentrujemy się na kliencie w ruchu. Choć mamy kilka lokalizacji, gdzie można usiąść, np. w sklepach przy autostradzie, to nie jest nasz główny model. W przeciwieństwie do restauracji QSR takich jak McDonald's czy KFC, nie budujemy doświadczenia wokół spędzania czasu w lokalu. Nasza przewaga polega na szybkim dostępie do oferty i wygodzie dla osób, które są w drodze. To świadomy wybór strategiczny – odpowiadamy na potrzeby mobilnego konsumenta, który ceni czas.
Tego typu deklaracje oczywiście ładnie brzmią, ale nie zmienia to faktu, że wiele osób, którym głód zagląda w oczy i nie mają wiele czasu, zdecyduje się na kupienie czegoś w Żabce zamiast tracić czas na zamawianie jedzenia w McDonald's czy KFC, które – nie ukrywajmy – nie zawsze znajdują się w naszym zasięgu. Warto przy tym pamiętać, że model franczyzowy Żabki, choć atrakcyjny na pierwszy rzut oka, bywa źródłem poważnych napięć między centralą a franczyzobiorcami – w tym właśnie na tle narzucanego asortymentu i oferty gastronomicznej.
Żabka wstrzeliła się w potrzeby osób, które chcą coś zjeść, po prostu idąc po mieście
Czy jedzenie na ciepło w Żabce jest dobre? Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to gastronomiczne mistrzostwo świata, ale sklepy te nie oferują również jedzenia, którego nie da się zjeść ze smakiem. Choć gdy człowiek jest głodny, wtedy wszystko mu bardziej smakuje – i pewnie ten aspekt sklep również brał pod uwagę. Na pewno oferta Żabki jest pod tym względem lepsza niż kupno hot-dogów czy zapiekanek w tzw. „budach" np. przy dworcach PKP, które nie zawsze są smaczne i apetyczne. Niezależnie od tego, gdzie kupujemy jedzenie, w przypadku pojawienia się w Niemczech pomysłu zakazania reklamy fast foodów, debata o tym, co właściwie jest niezdrowym jedzeniem, okazała się znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.
Jarosław Serednicki poinformował w wywiadzie dla WH, że Żabka od jakiegoś czasu ma nowy cel – skoncentrowała się na oferowaniu śniadań. Klienci nie muszą zatem jeść hot-doga na śniadanie, ale mogą zamówić sobie kanapkę z jajkiem, co pasuje dużo lepiej do wczesnej pory dnia.
Źródło zdjęcia: Cybularny, Wikimedia Commons, licencja CC0
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj