- Bezprawnik -
- ecommerce -
- Mały sklep internetowy, wielki problem. Jedno zamówienie z zagranicy może zaprowadzić cię do obcego sądu
Mały sklep internetowy, wielki problem. Jedno zamówienie z zagranicy może zaprowadzić cię do obcego sądu
Zazwyczaj, gdy ktoś nas pozywa, rozprawa odbywa się przed sądem właściwym dla miejsca, w którym mamy siedzibę. Od tej reguły są jednak wyjątki. Najlepszym przykładem są transgraniczne powództwa konsumenckie w obrębie Unii Europejskiej.
Sądzenie się za granicą to nie tylko wysiłek, ale i niemałe koszty
Dochodzenie swoich praw przed sądem wcale nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać. Dotyczy to zwłaszcza spraw, w których jedną ze stron jest przedsiębiorca, a drugą konsument. Zwykła osoba fizyczna musi się liczyć z tym, że sprawę będzie rozpatrywać sąd właściwy ze względu na siedzibę pozwanej firmy.
W praktyce może to oznaczać konieczność podróżowania do innego miasta, a w skrajnym wypadku także innego państwa. Do tego dochodzi wynagrodzenie pełnomocnika, dla którego punktem odniesienia pozostają koszty zastępstwa procesowego 2025. Sprawy transgraniczne są o tyle skomplikowane, że w grę wchodzi także zmiana jurysdykcji i obowiązujących przepisów prawa. Dla przedsiębiorców to całkiem niezła ochrona przed pozwem ze strony niezadowolonych klientów.
Problem dostrzegła Unia Europejska. Rozporządzenie 1215/2012 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych celowo i z premedytacją wywraca do góry nogami wspomnianą wyżej zasadę.
W sporach z konsumentem w obrębie UE możemy wpaść pod jurysdykcję sądu właściwego dla powoda
Spośród interesujących nas przepisów rozporządzenia na pierwszy plan wysuwa się art. 18, który jasno określa, jak na terenie Unii działa jurysdykcja w sprawach konsumenckich:
- Konsument może wytoczyć powództwo przeciwko swojemu kontrahentowi przed sądem państwa członkowskiego, na którego terytorium kontrahent ten ma miejsce zamieszkania, albo bez względu na miejsce zamieszkania kontrahenta – przed sądem miejsca, w którym konsument ma miejsce zamieszkania.
- Kontrahent może wytoczyć powództwo przeciwko konsumentowi tylko przed sądy państwa członkowskiego, na którego terytorium konsument ma miejsce zamieszkania.
- Przepisy niniejszego artykułu nie naruszają prawa do wytoczenia powództwa wzajemnego przed sąd, przed którym zgodnie z niniejszą sekcją zawisło powództwo główne.
Konsument wybiera sąd, przedsiębiorca już nie
W praktyce działa to w ten sposób, że jeśli konsument chce pozwać przedsiębiorcę, ma do wyboru dwie opcje. Jedna z nich to standardowa właściwość miejscowa w sprawach cywilnych. Może zdecydować się na wniesienie powództwa w państwie, w którym potencjalny pozwany ma siedzibę.
Najprawdopodobniej nasz konsument wybierze alternatywę w postaci sądu właściwego dla swojego miejsca zamieszkania. Dzięki temu sprawę rozpatrzy sąd, który znajduje się dostatecznie blisko, w oparciu o przepisy kraju, w którym taka osoba mieszka. W sporze transgranicznym prawa konsumenta przy zakupach online zyskują więc dodatkowy, czysto proceduralny wymiar.
Warto w tym momencie wspomnieć, że uprawnienie to nie rozciąga się na drugą stronę sporu. Jeżeli to my chcemy pozwać konsumenta, to musimy wytoczyć powództwo w sądzie właściwym ze względu na jego miejsce zamieszkania.
Kluczowe przepisy rozporządzenia nie mają zastosowania do sporów pomiędzy przedsiębiorstwami
Rozporządzenie przewiduje pewne ograniczenia. Najważniejsze z nich znajdziemy w art. 17:
- Jeżeli przedmiotem postępowania jest umowa lub roszczenia z umowy, którą zawarła osoba, konsument, w celu, który nie może być uważany za działalność zawodową lub gospodarczą tej osoby, jurysdykcję określa się na podstawie niniejszej sekcji, nie naruszając przepisów art. 6 i art. 7 pkt 5,
a) jeżeli chodzi o umowę sprzedaży na raty rzeczy ruchomych;
b) jeżeli chodzi o umowę pożyczki spłacanej ratami lub inną umowę kredytową, która przeznaczona jest na finansowanie kupna rzeczy tego rodzaju; lub
c) we wszystkich innych przypadkach – gdy druga strona umowy w państwie członkowskim, na terytorium którego konsument ma miejsce zamieszkania, prowadzi działalność zawodową lub gospodarczą lub taką działalność w jakikolwiek sposób kieruje do tego państwa członkowskiego lub do kilku państw włącznie z tym państwem członkowskim, a umowa wchodzi w zakres tej działalności. - Jeżeli konsument zawiera umowę z kontrahentem, który nie ma miejsca zamieszkania na terytorium danego państwa członkowskiego, ale ma filię, agencję lub inny oddział w państwie członkowskim, to w sporach dotyczących ich działalności kontrahent taki jest traktowany tak, jak gdyby miał miejsce zamieszkania w tym państwie członkowskim.
- Niniejsza sekcja nie ma zastosowania do umów przewozu, z wyjątkiem umów przewidujących w zamian za cenę ryczałtową połączone świadczenia przewozu i noclegu.
Kosztownym rozwiązaniem problemu jest założenie filii w danym państwie
Zmiana jurysdykcji nie występuje, jeśli konsument-powód zawarł z nami umowę w związku z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą. Liczy się faktyczny cel zawarcia umowy, a nie to, czy polskie albo zagraniczne przepisy ochrony konsumentów akurat traktują go jak konsumenta. Nie zmienia tego fakt, że zakupy firmowe w internecie bywają na gruncie krajowych regulacji objęte częścią uprawnień konsumenckich.
Siłą rzeczy przepisy służące ochronie konsumentów nie mają zastosowania do relacji B2B. Jeżeli naszym kontrahentem jest inna firma, to interesuje nas wypadkowa przepisów dotyczących jurysdykcji obowiązujących w Polsce oraz w danym kraju.
Umowy przewozu, filie, agencje i oddziały
Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć o wyłączeniu dla większości umów przewozu oraz odmiennym uregulowaniu dla filii, agencji i oddziałów. W tym drugim przypadku mamy do czynienia z prostą zasadą: jeżeli mamy filię w państwie, w którym zamieszkuje konsument, to wtedy na potrzeby ustalania właściwości sądu interesuje nas jej adres.
Ryzyko może na dobrą sprawę dotyczyć nawet małego sklepu internetowego albo freelancera oferującego usługi za granicą
Ktoś mógłby spytać: dlaczego to właściwie takie ważne? Mamy w tym wypadku do czynienia ze swego rodzaju grą o sumie zerowej. Ułatwienia dochodzenia swoich praw skrojone pod potrzeby konsumentów automatycznie stanowią pewne utrudnienie dla przedsiębiorców.
Polska gospodarka jest obecnie na tym etapie rozwoju, w którym ekspansja na rynki zagraniczne bywa rozsądną i atrakcyjną strategią rozwoju krajowych firm. Rozwój e-commerce oraz innych form prowadzenia działalności z wykorzystaniem internetu znacząco ułatwia cały proces.
Jeżeli zamierzamy prowadzić sprzedaż towarów i usług dla mieszkańców innych państw członkowskich Unii Europejskiej, to musimy brać poprawkę na możliwość wpadnięcia pod zagraniczną jurysdykcję. Spory konsumenckie nie należą przecież do rzadkich spraw – zwroty i reklamacje w sklepie internetowym to codzienność każdego sprzedawcy. Równocześnie nie wszyscy Europejczycy są tak niechętni do dochodzenia swoich praw przed sądami, jak Polacy.










