Zakaz bezpłatnych staży to rozwiązanie dobre tylko w teorii
Wraca zakaz bezpłatnych staży. Resort pracy chce zrealizować to chwytliwe hasło. Sam byłem długo jego zwolennikiem. Już nie jestem. Wszystko przez jeden bardzo specyficzny przypadek.

Resort pracy chce uchronić młodych przed wyzyskiem
Za pracę należy się zapłata. Niestety nie każdy pracodawca przyjmuje do wiadomości tę oczywistość. Stąd właśnie biorą się różnego rodzaju pokraczne wynalazki w postaci bezpłatnych dni próbnych, szkoleń połączonych z procesem rekrutacyjnym albo słynne bezpłatne staże. To ostatnie zjawisko chyba najczęściej było przedmiotem społecznego oburzenia i krytyki ze strony dziennikarzy oraz ekspertów. Nic dziwnego, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej postanowiło tej praktyki wreszcie zakazać.
We wtorek minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk potwierdziła w trakcie konferencji prasowej, że podległy jej resort rozpoczyna pracę nad ustawą wprowadzającą zakaz bezpłatnych staży. Beneficjentami nowych przepisów mieliby być przede wszystkim młodzi pracownicy, którzy najczęściej padają ofiarą nieuczciwych pracodawców.
Nie chodzi tylko o to, aby była praca dla młodych, tylko o to, aby była dobrej jakości, a nie spełniała kryterium tak zwanego "shitty jobs" czyli pracy, która co prawda jest, ale wiadomo co można sobie z taką pracą zrobić.
Określenia użytego przez minister pracy chyba nie trzeba tłumaczyć. Nie da się ukryć, że bezpłatne staże stanowią przejaw wyzysku. Pracownik może się zdecydować na taką formę współpracy z kilku powodów. Przede wszystkim w grę wchodzi nadzieja, że jeśli się sprawdzi, to pracodawca zdecyduje się na podpisanie z nim umowy o pracę. Alternatywę może stanowić szczera chęć zdobycia jakiegoś doświadczenia, które może pomóc w znalezieniu prawdziwej pracy.
W pierwszym przypadku poprawną formą zatrudnienia byłaby umowa na czas próbny. Niestety dla pracodawcy, wiąże się ona z koniecznością zapłaty za pracę. Jeżeli zaś chodzi o naukę poprzez świadczenie pracy, w grę wchodziłby płatny staż. Przygotowywany przez MRPiPS projekt dąży właśnie do zapewnienia każdemu stażyście zapłaty za wykonywaną pracę.
Zakaz bezpłatnych staży powinien zachować minimum elastyczności
Nie da się ukryć, że zgadzam się z diagnozą minister Dziemianowicz-Bąk co do konieczności zapewnienia młodym pracy jeśli nie dobrej jakości, to przynajmniej wypełniającej kryterium minimum ludzkiej przyzwoitości. Jest jednak jeden przypadek, który sprawia, że całkowity zakaz bezpłatnych staży nie należy do najlepszych pomysłów.
Zdarzyć się może, że określone przepisy prawa uzależniają możliwość wykonywania określonej pracy od zdobycia określonych uprawnień. Jednym z kryteriów nabycia tychże często okazuje się konieczność przepracowania jakiegoś okresu na określonym stanowisku. Tylko jak to osiągnąć, jeśli na przykład prowadzimy już własną firmę, albo po prostu nikt nie chce nas zatrudnić na normalną umowę o pracę.
W tej sytuacji bezpłatny staż stanowi nierzadko jedyną szansę na zdobycie upragnionych uprawnień. Stosunkowo często jest to wręcz forma uprzejmości wyświadczanej stażyście przez przedsiębiorcę. Nie ma się co oszukiwać: całkowity zakaz bardzo skomplikuje rozwiązywanie tego typu spraw. Można oczywiście zrobić to poprzez zwrot wynagrodzenia i reszty poniesionych przez pracodawcę kosztów "pod stołem", ale z pewnością nie o takie rozwiązania nam chodzi.
Czy można pogodzić zakaz bezpłatnych staży i konieczność zostawienia przyspieszonej drogi spełniania stawianych przez przepisy wymagań? Wydaje się, że taka możliwość jak najbardziej istnienia. Wystarczy z góry skonstruować przepisy o zakazie w taki sposób, by nie dotyczył on przypadków, gdy jedynym celem takiego stażu jest właśnie umożliwienie stażyście zdobycia jakichś określonych uprawnień, których istnienie wynika bezpośrednio z przepisów prawa.
Hipotetyczną alternatywę stanowi oczywiście niestawianie wymagań przepracowania na określonym stanowisku określonego czasu, by móc się starać o jakąś innego rodzaju pracę. Wszyscy chyba zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że byłoby to nie tylko niepraktyczne rozwiązanie, ale także prowadzące do zatrudniania przypadkowych ludzi w miejscach wymagających kompetencji.
24.03.2026 22:27, Filip Dąbrowski
24.03.2026 22:11, Filip Dąbrowski
24.03.2026 21:52, Marcin Szermański

Polskie prawo niby gnębi szarlatanerię, ale prawo unijne chroni homeopatów, co utrudnia walkę z tym zjawiskiem
24.03.2026 20:11, Rafał Chabasiński
24.03.2026 19:41, Mateusz Krakowski
24.03.2026 19:25, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 12:17, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 12:06, Aleksandra Smusz
24.03.2026 11:56, Mateusz Krakowski
24.03.2026 11:47, Rafał Chabasiński
24.03.2026 10:20, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 8:01, Rafał Chabasiński
24.03.2026 7:35, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 6:21, Mariusz Lewandowski

20 mln euro z Brukseli dla ukraińskich startupów. Balony zamiast dronów i woda pitna w strefach wojennych
23.03.2026 17:33, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 12:04, Aleksandra Smusz
23.03.2026 11:21, Jakub Bilski
23.03.2026 10:12, Jerzy Wilczek
23.03.2026 9:30, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 9:07, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 8:25, Mariusz Lewandowski

2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie
23.03.2026 7:43, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 7:03, Mariusz Lewandowski

Ty dajesz monterowi swój podpis na tablecie. Play wybiera sobie, na jaką i jak drogą umowę go nałoży
22.03.2026 19:58, Jerzy Wilczek
22.03.2026 19:16, Rafał Chabasiński
22.03.2026 14:30, Aleksandra Smusz

























