Internet pełen jest wprowadzających w błąd porad dotyczących inwestowania w mieszkania
Niestety, sporo z nich nie ma żadnego przełożenia na rzeczywistość. W prawdziwym życiu przedsiębiorcy z branży nieruchomości na ogół po prostu zajmują się swoją pracą, nie zdradzając innym własnego know-how.
Oczywiście z czasem, po wielu latach, może tak być. Kiedy jednak 20- czy choćby 30-latek uczy innych, jak inwestować w mieszkania, należy zachować czujność.
Niektórzy z nich żyją bowiem z opowiadania na ten temat na drogich szkoleniach, mając w gruncie rzeczy z branżą niewiele wspólnego.
Kiedy ktoś, kto nigdy nie kupował mieszkania, mówi, jak je tanio nabyć i drogo sprzedać
Sporo flipperów przekonuje, że można inwestować w nieruchomości, nie dysponując żadnymi środkami. Ostatnio natknęłam się na nagranie, w którym jeden z nich opowiada, jak dokładnie to zrobić.
Otóż według niego wystarczy znaleźć mieszkanie w atrakcyjnej cenie – znacznie poniżej rynkowych stawek. Następnie jak najszybciej trzeba zrealizować transakcję u notariusza, ustalając termin płatności za jakiś okres.
W opinii flippera w ciągu tego czasu możemy sami znaleźć kupca na mieszkanie, który zaakceptuje znacznie wyższą cenę.
Zgodnie z taką „strategią” drugą transakcję u notariusza należy przeprowadzić przed upłynięciem daty płatności z wcześniejszego aktu.
Wówczas w świetle narracji flippera dysponujemy pieniędzmi na uregulowanie należności poprzedniemu sprzedawcy, a sami zarabiamy na różnicy z obu umów.
W tym miejscu celowo nie podaję linku do wspomnianej wypowiedzi. Nie chcę bowiem robić nieuczciwemu flipperowi darmowej reklamy. Dość powiedzieć, że wdrożenie w życie przedstawionej „metody” nie jest możliwe.
Mimo że prawo pozwala na przeniesienie własności przed zapłatą, żaden sprzedawca nie wyrazi na to zgody bez wpisania hipoteki do księgi wieczystej.
W takich okolicznościach zaś flipper nie znajdzie kupca gotowego podjąć ogromne ryzyko, jakie niosą ze sobą takie zapisy w KW, wskazujące na duże obciążenie nieruchomości.
Zaprezentowaną strategię bardzo trudno wdrożyć, nawet dysponując gotówką
Wynika to z tego, że same koszty transakcji mogą wynosić 3,5% (2% PCC, taksa notarialna, wypisy itp.). Ponadto jeśli flipper jest osobą fizyczną i sprzedaje nieruchomość przed upływem 5 lat, musi zapłacić od niej 19-procentowy podatek od zysku.
Nie trzeba tu zaawansowanych obliczeń, aby zauważyć, że wszystkie te koszty mogą pochłonąć cały dochód z flipa.
Wyjątek stanowi jedynie sytuacja, gdy dana nieruchomość jest sprzedawana za połowę ceny rynkowej. Stąd takie transakcje bywają zyskowne wyłącznie dla wąskiego grona profesjonalistów. A nawet wówczas są obarczone sporym ryzykiem.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj