Każdy z nas ma wujka, który pisze dziwne polityczne posty na Facebooku. Jeden właśnie został szefem polskiej dyplomacji

Zagranica dołącz do dyskusji (244) 20.08.2020
Każdy z nas ma wujka, który pisze dziwne polityczne posty na Facebooku. Jeden właśnie został szefem polskiej dyplomacji

Jakub Kralka

Polityka międzynarodowa w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości jest ciągiem porażek, a nowa nominacja napawa pesymizmem. Minister spraw zagranicznych ma być pierwszym dyplomatą, a tymczasem już nietrudno nazywać go radykałem.

Polityka kompromitacji, rujnowania wizerunku Polski i ośmieszania go niekompetentnymi wysłannikami sięga jeszcze pierwszej kadencji rządów PiS w latach 2005-2007, gdy twarzą polskiej dyplomacji była Anna Fotyga.

Jakże żywe jest określenie „dyplomatołki” autorstwa profesora Bartoszewskiego, które niczym klątwa zawisło nad polityką międzynarodową PiS-u. Obszerniej pisałem o tym zjawisku podsumowując m.in. pierwszą kadencję Andrzeja Dudy, gdzie oczywiście pan prezydent jest bardzo mądry, ale najwyraźniej ma złych doradców, gdyż polityka międzynarodowa słabo mu wychodzi. Partia i prezydent miewają dobre pomysły w polityce wewnętrznej (a także wiele złych), ale sprawy zagraniczne nie są ich domeną.

Pechowy jest również sam resort MSZ, ponieważ kolejne nominacje dalekie są od odgrywania znaczącej roli w polskiej, europejskiej czy światowej polityce. Witold Waszczykowski już do samego końca zostanie zapamiętany z niefortunnych wypowiedzi, wdawania się w skazane na porażkę spory z Komisją Wenecką oraz Unią Europejską. San Escobar to lapsus, który Waszczykowskiemu można by było wybaczyć, gdyby nie fakt, że idealnie oddaje jego podejście do wykonywanej funkcji. I skutki tego podejścia.

Minister Jacek Czaputowicz swój urząd piastował niecałe trzy lata. Przez ten czas dał się poznać w zasadzie z niczego. Jego najbardziej znanym osiągnięciem będzie podanie się do dymisji w chwili, gdy na naszej wschodniej granicy rozgrywa się rewolucja. Kiedy jest szansa obrócić Białoruś do roli państwa przychylnego Polsce, a jednocześnie dyktator Łukaszenka wymyśla farmazony o polskich wojskach ustawiających się na europejskiej granicy, Czaputowicz ze stanowiska ucieka.

Nowym ministrem spraw zagranicznych zostaje Zbigniew Rau

Minister spraw zagranicznych to pierwszy dyplomata kraju. Andrzej Olechowski, Władysław Bartoszewski, Bronisław Geremek, Włodzimierz Cimoszewicz, Adam Rotfeld, Stefan Meller czy Radosław Sikorski w przeszłości z powodzeniem sprawowali ten urząd działając – oczywiście nie bez zastrzeżeń – z korzyścią dla sytuacji międzynarodowej Polski. Ich umiejętne działania, ważone wypowiedzi, rozgrywanie własnej geopolitycznej gry pozwoliły na wprowadzenie nas do struktur NATO, Unii Europejskiej czy wreszcie umocnienie pozycji kraju w Unii Europejskiej. Wielu spośród byłych ministrów spraw zagranicznych było cenionych przez polską i międzynarodową opinię.

Zbigniew Rau jeszcze nie objął swojego urzędu, a już jest obciążeniem dla obozu rządzącego. No zobaczcie zresztą sami, taki klasyczny zbulwersowany wujek z dalekiej rodziny i jego zdemonizowane przemyślenia na Facebooku.

Przeciętnemu politykowi wstyd byłoby wrzucić taką „analizę” do mediów. Zbigniew Rau zostanie szefem dyplomacji

O ile kandydatura Czaputowicza była raczej przyjmowana z uznaniem, jako kojąca twarz polskiej dyplomacji, tak za Rauem ciągnie się bagaż kontrowersji. Owszem, może i jest profesorem prawa na Uniwersytecie Łódzkim, ale sam rektor UŁ odcinał się od jego internetowych wypowiedzi na temat LGBT. Ja też jestem przeciwny wykorzystywaniu homoseksualistów przez lewicę do robienia polityki, jednak posty Raua były zdecydowanie bardziej kontrowersyjne, atakujące wprost mniejszości. Nie uważam, że Rau stawiał w jednym rzędzie homoseksualizm z zoofilią, pedofilią czy kanibalizmem, a raczej wymienił go w gronie pewnych zjawisk. Natomiast jestem zdania, że tak infantylny post, który był rozsyłany po Facebooku w formie sponsorowanej reklamy… To ciężki obciach dla kogoś, kto teraz chce być głową polskiej dyplomacji.

Osobiście jestem zaskoczony, że ktoś z takim bagażem „na dzień dobry” dostaje stanowisko, którego kryterium powinna być pewnego rodzaju nieskazitelność opinii w oczach środowisk międzynarodowych, które – jak wiadomo – są w kwestii praw LGBT szczególnie wyczulone. To w ogóle nie jest sprawa ideologii, to sprawa skuteczności. Tymczasem Zbigniew Rau już na starcie jest spalony w oczach naszych partnerów.

244 odpowiedzi na “Każdy z nas ma wujka, który pisze dziwne polityczne posty na Facebooku. Jeden właśnie został szefem polskiej dyplomacji”

  1. Zamówię niedługo mszę za nawrócenie Redaktorów Bezbożnika. Znaczy Bezprawnika. (żart:-)
    A na serio – pisanie postów na Facebooku w kwestii LGBT kłóci się jakoś z byciem ekspertem w polityce zagranicznej? Przecież on nie został szefem Ministerstwa Wspierania Cnoty i Walki z Występkiem. Oto Redaktor odkrył korelację pomiędzy byciem dobrym (to się okaże) ministrem spraw zagranicznych a byciem wielbicielem kolesi w lateksowych gaciach, a to dobre :-)
    Ludzie mają różne punkty widzenia, oczywiście ten tekst z kanibalizmem i posiłkami to gruby odpał i bzdury, ale jeśli chodzi o to zdjęcie to delikatnie mówiąc, ha ha, gustowne wdzianka to nie są :-) I ten tekst o „spaleniu”, tak oczywiście, jego odpowiednik we Francji i Niemczech właśnie barykaduje drzwi na wypadek wizyty polskiego ministra. Co za bajki…

    • Nie znam żadnego homoseksualisty w lateksowych gaciach. Mam wrażenie, że wiedzę na ich temat czerpiesz z tego typu łańcuszków.

      • Bo to fetyszysci, podkategoria homo ale takze hetero. Niestety tacy fetyszysci psuja wizerunek innym, zamiast zostawic fetysze tam gdzie jest ich miejsce – w domu, w sypialni.

        • Niekoniecznie raczej BDSM i wiesz co wiekszosc zdjęć w prawicowych mediach z niby parad homoseksualistow pochodzi z parad BDSM a tam prawie sami hetero

      • „Lateksowe gacie” są symbolem tolerancji „masowego rażenia”. Miara mojego człowieczeństwa według niektórych środowisk, a prenumeruję w ramach poszerzania horyzontów nawet Wyborczą. I świadectwo owemu opatrzenie rozumianem człowieczeństwu i moralności będą wystawiać właśnie świętoszki z Wyborczej i inne Stasińskie w hałaśliwych manifestach „37 razy tak-tak, 24 nie-nie”, strzelistych deklaracjach oraz niekiedy obłudnych pouczeniach – śmiechu warte. Jak i jeśli to będzie to miało być tak iż kochaj albo rzuć, wszystko albo nic, to będzie to drugie,
        I proszę mi wierzyć, mam stuprocentowe przekonanie, że kąpiele w smole w homofobicznym piekle to nie jest miejsce gdzie przyjdzie mi trafić po śmierci.

    • Niekoniecznie raczej BDSM i wiesz co większość zdjęć w prawicowych mediach z niby parad homoseksualistów pochodzi z parad BDSM a tam prawie sami hetero

    • Może właśnie o to chodzi? By suweren znienawidził UE „która zabrała mu jego kasę” i pokochał jeszcze bardziej PIS „które daje”

    • Jesteś naiwna/y. Nikt nie pozbędzie się dojnej krowy. Polska jest olbrzymim rynkiem zbytu. Na każde 1 euro „dane” Polsce przez UE, do Niemiec, Francji, Austrii wraca 1,5 w postaci wygranych przetargów, zamówień, technologii. Kto by się chciał pozbyć Polski?

      • Polska nie jest olbrzymim rynkiem zbytu. Zejdź na ziemie jesteśmy w skali świata niewielkim krajem z średnimi zarobkami. Z tymi przetargami dane masz ze spotkań ONR czy może jakieś realne podeślesz?

        • Zarobki są średnie,ale jako rynek zbytu i źródło taniej siły roboczej Polska jest nie do pogardzenia. Nawet pomimo tego,że miliony wyjechały to Polaków jest ponad 30 milionów.Nie doceniasz tego Buraczku.To jest więcej konsumentów jak Węgry,Czechy,Litwa,Łotwa,Estonia, i dwie Słowacje !

          • Tylko podajcie dane ze do danego kraju wraca te 1.5 na 1 wydane euro. Danych brak tylko gdybanie z YT.

    • Wielu mówi o tym wywaleniu z UE,ale prawda jest taka,że traktaty nie przewidują takiej możliwości.Można tylko w skrajnym przypadku czasowo zawiesić prawo głosu danego kraju.A wystąpić można tylko dobrowolnie i to też dopiero od stosunkowo niedawna,od kiedy dodano art 50 TUE.

  2. Kiedy jest szansa obrócić Białoruś do roli państwa przychylnego Polsce, a
    jednocześnie dyktator Łukaszenka wymyśla farmazony o polskich wojskach
    ustawiających się na europejskiej granicy

    Nie panie Kralka,takiej szansy nie ma obecnie i nigdy nie było,ponieważ Rosja nie może do tego dopuścić i Putin prędzej odpali głowice by rozpylić na atomy Warszawę i Mińsk niż pozwoli na bazy NATO tak blisko Moskwy (25-milionowa algomeracja Moskiewska w której żyje prawie 1/4 obywateli kraju – to serce Rosji) Owszem,mamy coraz to drastyczniejsze informacje o zatrzymanych itd ale robi się ciszej na temat Białorusi – majdan na Białorusi chyba okazał się jednak niewypałem.

    Teraz świat żyje już sprawą naćpania GHB (pigułką gwałtu) zatrucia Nawalnego. A w tym czasie na Białorusi Łukaszenko „sprząta”. Ot może znaleźli prosty sposób na zachodnią prasę i na demokratów. A jak nie to ktoś chciał wykorzystać Nawal(o)nego i tyle…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *