1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Ścieżka rowerowa przed bramą to drogowa patologia. Wyjazd z posesji staje się loterią

Ścieżka rowerowa przed bramą to drogowa patologia. Wyjazd z posesji staje się loterią

Kilka metrów ścieżki rowerowej poprowadzonej dokładnie przed bramą robi z drogi tor przeszkód. Kierowca zauważa rowerzystę w ostatniej chwili, a rozpędzony cyklista nie jest w stanie zahamować przed nadjeżdżającym autem. Przy ograniczonej widoczności o wypadek nietrudno.

Miłosz Magrzyk20.08.2026 14:28
Moto

Lokalizowanie drogi dla rowerów bezpośrednio przed wyjazdem z posesji szybko pokazuje swoje słabe strony.

Ścieżka rowerowa przed bramą? To proszenie się o kłopoty

Jeśli ścieżki rowerowe istnieją, rowerzyści mają obowiązek poruszać się właśnie po nich — rowerzyści na jezdni łamią wtedy przepisy. Kierowca chcący bezpiecznie włączyć się do ruchu musi wysunąć samochód na ścieżkę, aby zobaczyć, co dzieje się na drodze. Niefortunnie w tym samym momencie może nadjechać rowerzysta — i nieszczęście gotowe. Gdy prędkość roweru jest spora, a widoczność ograniczają ogrodzenie, domy i krzewy, kierowca nie ma czasu na reakcję. Rowerzysta zostaje zaskoczony samochodem przecinającym jego tor jazdy.

Wypadki na drogach dla rowerów w liczbach

O tym, że sam fakt wyznaczenia ścieżki nie gwarantuje maksymalnego bezpieczeństwa, najlepiej świadczą liczby. Według Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego liczba wypadków z udziałem rowerzystów na drogach dla rowerów, pasach ruchu i śluzach wzrosła z 343 zarejestrowanych zajść w 2016 roku do 465 w 2024. W latach 2022–2025 doszło do 14 471 wypadków i 39 675 kolizji (bez ofiar) z udziałem rowerów. W wypadkach zginęło 648 rowerzystów (kierujących i pasażerów). Łącznie ponad 13 tys. zostało lekko lub ciężko rannych. Przepisy jasno wskazują, gdzie można jeździć na rowerze, ale nie chronią przed skutkami złego projektu drogi.

Brak bufora między bramą a drogą dla rowerów

Jeżeli kierowcy brakuje dostatecznej widoczności przed przejazdem przez drogę dla rowerów, musi podjąć ryzyko i wyjechać „na czuja”. Samochodem zaczyna blokować przejazd, zanim upewni się, czy na ścieżce w pobliżu nie ma rowerzysty. Kilkadziesiąt centymetrów bufora między wyjazdem z podwórka a ścieżką jest zbawienne, bo wtedy można bezpiecznie wydostać się z posesji. Niestety nie w każdym mieście projektanci myślą o tym na czas, czego efektem jest wysyp ścieżek przebiegających tuż przed wyjazdem z działki.

Czy za kolizję z rowerzystą zawsze odpowiada kierowca?

Pierwszeństwo rowerzysty nie oznacza, że kierowca automatycznie ponosi odpowiedzialność za każde zdarzenie. Oceniane są okoliczności. Kierujący może odpowiadać m.in. za nieustąpienie pierwszeństwa czy niezachowanie należytej ostrożności. Rowerzysta również może zostać uznany za sprawcę lub współsprawcę — warto więc wiedzieć, kiedy rowerzysta ustępuje pierwszeństwa innym uczestnikom ruchu.

Przejście dla pieszych a wina kierowcy

Dotyczy to także przejść dla pieszych. Rowerzysta powinien przeprowadzić rower przez pasy, chyba że obok znajduje się przejazd dla rowerów. Samo potrącenie na przejściu dla pieszych nie przesądza o winie kierowcy, rowerzysty albo pieszego. Czasem potrącenie z winy pieszego kończy się tym, że to on płaci za naprawę samochodu, który go potrącił. Ale jeżeli kierowca potrąci pieszego, to na kierowcy spoczywa ciężar udowodnienia, że winny jest pieszy.

Na drodze nikt nie jest świętą krową

I tak na marginesie: skoro od kierowców wymagamy prawa jazdy, można zastanowić się, czy podobne przygotowanie nie powinno dotyczyć także pieszych i rowerzystów. W tym kontekście regularnie wraca pomysł, jakim jest karta rowerowa dla dorosłych. Piesi na drodze i pełnoletni rowerzyści są pod tym względem uprzywilejowani. Samodzielnie chodzić po drodze publicznej ma prawo dziecko, które ukończyło 7 lat (dziecko w wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby, która ma co najmniej 10 lat; nie dotyczy to strefy zamieszkania). Natomiast karta rowerowa jest wymagana od osób w wieku od 10 do 18 lat poruszających się po drogach publicznych.

Kierowcy, rowerzyści i piesi często zmieniają swoje role w ciągu dnia i nie ma sensu dzielić ich na lepszych i gorszych uczestników ruchu. Przepisy powinny być wspólnym punktem odniesienia, a nie narzędziem wykorzystywanym wyłącznie wtedy, gdy jest to wygodne.

Niezależnie od tego, czy ktoś prowadzi samochód, jedzie rowerem, czy idzie chodnikiem, powinien pamiętać, że od jego zachowania zależy bezpieczeństwo innych. Formalne testy dla pieszych i rowerzystów na pewno byłyby kontrowersyjne, ale idea lepszej edukacji i zaszczepienia w ludziach większej odpowiedzialności zasługuje na uwagę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover