- Bezprawnik -
- Gospodarka -
- Resort finansów przeliczył się z akcyzą. Szara strefa rośnie, a Polacy palą papierosy z drobinkami szkła
Resort finansów przeliczył się z akcyzą. Szara strefa rośnie, a Polacy palą papierosy z drobinkami szkła
Kiedy Ministerstwo Finansów decydowało się na wprowadzenie skokowych podwyżek akcyzy na wyroby tytoniowe (wbrew wcześniejszym uzgodnieniom), tłumaczyło, że wyższe stawki to miliardowe zyski dla dziurawego budżetu oraz skuteczna walka o zdrowie Polaków. Dane zaprezentowane podczas konferencji „Gwałtowny wzrost szarej strefy na rynku tytoniowym. Skutki dla całego łańcucha dostaw i budżetu państwa" obnażyły jednak, jak wielki błąd popełnił resort finansów. Zamiast zakładanych w planie wpływów MF zaliczyło potężną wpadkę, a obywatele wcale nie rzucili nałogu – po prostu masowo uciekli w objęcia szarej strefy, kupując wyroby z nielegalnych fabryk i przemytu.
Skokowa podwyżka akcyzy natychmiast popchnęła Polaków ku szarej strefie
Wprowadzeniem do dyskusji było wystąpienie dyrektorki Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego, Magdaleny Szewczyk-Pochrzęst, która uporządkowała obraz rynku w trzech kluczowych wymiarach: gospodarczym, fiskalnym i sprzedażowym.
Zaprezentowała przy tym dane, które osobom interesującym się tematem rynku tytoniowego w Polsce nie są obce; mowa przede wszystkim o statystykach, z których wynika, że szara strefa tytoniowa rośnie w zastraszającym tempie. Na jednym z wykresów widać było wyraźnie, że w 2025 roku — wraz ze skokowym wzrostem stawki akcyzy — mocno wzrósł udział nielegalnych papierosów w rynku (z 5,4 proc. w 2024 r. do 9,7 proc. w pierwszym kwartale 2026 r.).
Zamiast 10 proc. podwyżki — nawet 75 proc.
A trzeba pamiętać, że wzrost stawek akcyzy był faktycznie drastyczny; zamiast planowanych wcześniej 10 proc. podwyżki (zgodnie z pierwotną mapą akcyzową), MF zdecydowało się na wzrost stawek o 25 proc. na tradycyjne papierosy, 38 proc. na tytoń do palenia, 50 proc. na wyroby nowatorskie, 75 proc. na e-papierosy oraz dodatkową 40-złotową opłatę od urządzeń. To natychmiast przełożyło się na podwyżkę cen papierosów w detalu, wzrost szarej strefy i poważny spadek sprzedaży legalnych produktów.
Okazuje się jednak, że to nie wszystko.
Krzywa Laffera pokonała Ministerstwo Finansów
Przedstawione liczby stały się punktem wyjścia do diagnozy polityki resortu finansów. Główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, Mariusz Zielonka, wskazał wprost, że planując podwyżki znacznie wyższe niż w pierwotnej mapie akcyzowej, Ministerstwo Finansów założyło dodatkowe 3,5 mld zł wpływów w 2025 roku. Ostatecznie okazało się jednak, że z planowanych 37,1 mld zł do budżetu wpłynęło zaledwie 33,6 mld zł. Dodatkowy zysk wyniósł jedynie 1,6 mld zł — jak na tak gwałtowną podwyżkę stawek, stosunkowo niewiele.
Dlaczego tak się stało? Przyczyn niepowodzenia powinien domyślić się nawet student pierwszego roku ekonomii. Chodzi o krzywą Laffera — i fakt, że proste podnoszenie stawek w warunkach ogólnej presji inflacyjnej nie przekłada się automatycznie na wzrost dochodów państwa. W ślad za spadkiem legalnej sprzedaży idzie również stopniowy spadek krajowej produkcji przemysłowej wyrobów tytoniowych, która skurczyła się o blisko 13 proc. rok do roku.
Iluzja rzucania nałogu i realne zagrożenie zdrowotne
Ministerialna teza o rzekomo prozdrowotnym wymiarze podwyżek również została obalona przez zaprezentowane wyniki badania pustych paczek instytutu Almares za pierwszy kwartał 2026 roku. Szara strefa w Polsce wzrosła błyskawicznie do poziomu 9,7 proc., notując dynamikę, jakiej nie widziano od lat. Prezes Związku Pracodawców Business Centre Club, Łukasz Bernatowicz, wprost wskazał, że obecny wynik to cofnięcie się w walce z nielegalnym rynkiem o niemal siedem lat i zaprzepaszczenie wypracowanego w 2014 roku kompromisu, który pozwolił doprowadzić do skurczenia szarej strefy z 20 do niespełna 5 proc. Tym samym sukces Polski w walce z szarą strefą, budowany przez niemal dekadę, został przekreślony w ciągu kilkunastu miesięcy.
Papieros za 9 zł kontra paczka za 25 zł
Piotr Palutkiewicz, prezes Warsaw Enterprise Institute, zauważył z kolei, że nagły spadek oficjalnej sprzedaży to nie zasługa nawrócenia palaczy na zdrowy tryb życia. Polacy nie przestali palić — po prostu zaczęli zaopatrywać się poza legalnym obiegiem. Różnica cenowa okazała się barierą nie do przejścia: podczas gdy najtańsza legalna paczka po podwyżkach kosztuje dziś minimum 25 zł, cena na czarnym rynku wynosi stabilne 9–10 zł.
Strychnina, szkło i opiłki metali w nielegalnych wyrobach
Co gorsza, zepchnięcie konsumentów do podziemia niesie ze sobą bezpośrednie zagrożenie dla ich zdrowia. Jak podkreślał Maciej Ptaszyński z Polskiej Izby Handlu, wyroby pochodzące z nielegalnych fabryk i przemytu całkowicie wymykają się jakimkolwiek normom jakościowym. Służby celne regularnie wykrywają w takich produktach drobiny szkła, odchody zwierzęce czy toksyczne chemikalia, w tym strychninę. Przestępcy kontrolą wieku kupujących ani normami fitosanitarnymi oczywiście się nie przejmują.
Cały łańcuch dostaw płaci za błędy resortu
Skutki polityki Ministerstwa Finansów odbijają się jednak przede wszystkim na polskiej gospodarce.
Detaliści tracą nawet 20 proc. obrotu
Tracą mali detaliści — dla niesieciowych sklepów wyroby tytoniowe odpowiadają za nawet 20 proc. obrotu oraz generują sprzedaż produktów impulsowych. Odpływ klientów do szarej strefy oznacza, że sklepy osiedlowe i inne niewielkie punkty handlowe będą znikać z rynku jeszcze szybciej.
Polscy plantatorzy tytoniu bez stabilności
Zagrożona jest także pozycja polskich plantatorów i przetwórców tytoniu. Krzysztof Andruszkiewicz z organizacji plantatorów z Augustowa i Grudziądza przypomniał, że Polska z produkcją na poziomie ponad 20 tys. ton liścia rocznie znajduje się na europejskim podium obok Włoch i Hiszpanii. Cała branża — generująca rocznie ok. 3 mld euro w handlu zagranicznym z tytułu eksportu blisko 200 mld sztuk papierosów — została pozbawiona stabilności.
Postulaty branży są jasne. MF powinno zrobić krok w tył
Podsumowując wystąpienia branży, Magdalena Szewczyk-Pochrzęst przedstawiła najważniejsze postulaty środowiska. Są to:
- natychmiastowe zamrożenie kolejnych podwyżek akcyzy na 2027 rok,
- powrót do przewidywalnej mapy drogowej od 2028 roku z podwyżkami nieprzekraczającymi 5 proc.,
- wprowadzenie obligatoryjnego, co najmniej 6-miesięcznego vacatio legis.
Rządowe plany redukcji deficytu oparte na życzeniowych szacunkach z akcyzy okazały się podręcznikową pułapką. Zamiast zapowiadanego sukcesu finansowego resort finansów wyhodował niemal 10-procentową szarą strefę, uderzył w legalny handel i oddał setki milionów złotych zorganizowanym grupom przestępczym. Jeśli w Ministerstwie Finansów nie nastąpi pilna refleksja, w 2027 roku będziemy mieli do czynienia z dalszą degradacją legalnego rynku przy jednoczesnym braku zdecydowanych korzyści dla budżetu państwa.










