- Bezprawnik -
- Firma -
- Chcieli uciec przed nową ustawą o PIP. Ściągnęli na siebie dokładnie to, czego się bali
Chcieli uciec przed nową ustawą o PIP. Ściągnęli na siebie dokładnie to, czego się bali
Pyszne.pl nie tylko znalazło się w centrum uwagi opinii publicznej, ale także stało się obiektem zainteresowania Państwowej Inspekcji Pracy. Powód? Zwolnienie 5000 osób po to, by zatrudnić ich ponownie na gorszych warunkach. Do tej pory pracowali na umowach zlecenia.
Panika naprawdę nie jest dobrym doradcą, gdy przychodzi do mierzenia się z nową ustawą o PIP
Znowelizowana ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy nie tylko została podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego, ale też zdążyła wejść w życie. Co prawda jej przepisy zostały nieco złagodzone i zracjonalizowane w trakcie procesu legislacyjnego, ale i tak wzbudzają panikę wśród niektórych przedsiębiorców.
Audyty umów zlecenia przed kontrolą inspektora pracy
Jeszcze przed przyjęciem nowej ustawy część firm zaczęła zlecać zewnętrznym firmom audyty zawartych umów cywilnoprawnych, ze szczególnym uwzględnieniem umów zlecenia. Powód jest bardzo prosty: przekształcanie umów cywilnoprawnych w etaty jest teraz możliwe decyzją inspektora PIP.
Nie jest to oczywiście takie proste. U przedsiębiorcy najpierw musi pojawić się kontrola, następnie inspektor musi wykryć nieprawidłowości. Kolejnym etapem jest przedstawienie mu zaleceń pokontrolnych. Jeżeli wykryto osoby, z którymi zawarto umowę cywilnoprawną, a powinno się zawrzeć umowę o pracę, przedsiębiorca powinien potwierdzić pracowniczy charakter zatrudnienia. Warto zresztą z wyprzedzeniem sprawdzić, jakie firmy skontroluje PIP i na co inspektorzy zwracają szczególną uwagę.
Abolicja potrwa do 8 lipca 2027 r.
Obecnie obowiązuje 12-miesięczna abolicja, która potrwa do 8 lipca 2027 r. Jeżeli firma dostosuje się do zalecenia, albo sama z siebie uporządkuje formy zatrudnienia swojego personelu, to sprawa kończy się bez nałożenia żadnej kary i dodatkowych przykrych konsekwencji.
Lepiej uczyć się na błędach branży IT, zanim pomyśli się o masowych zwolnieniach
Wygląda na to, że z abolicji chciało skorzystać Pyszne.pl, czy raczej Takeaway Express Poland sp. z o.o., która działa pod tą właśnie marką. Problem w tym, że spółka postanowiła nie tyle zawrzeć ze swoimi kurierami umowy o pracę, ile pozwalniać ich i zaproponować im ponowne zatrudnienie u jednego z pięciu wybranych partnerów flotowych. Nie muszę chyba dodawać, że nowe warunki byłyby mniej korzystne.
Co mogło pójść nie tak? Jak się łatwo domyślić, próba zwolnienia aż pięciu tysięcy osób zrobiła się głośna na całą Polskę. Pyszne.pl już wcześniej mogło trafić do społecznej pamięci dzięki sporom z restauratorami o prowizje w czasach covidowych. Teraz mamy do czynienia z kolejnym ciosem wizerunkowym. Masowe zwolnienia nie cieszą się w dzisiejszych czasach uznaniem.
Głośna medialnie sprawa przyciągnęła uwagę resortu pracy
Nie jest to jednak w tym momencie największy problem spółki. Wysoka medialność sprawy spowodowała reakcję ze strony resortu pracy. Minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poprosiła Głównego Inspektora Pracy o przeprowadzenie w Pyszne.pl pilnej kontroli, która objęłaby podstawę zatrudnienia kurierów w firmie.
Państwo – ministerstwo, ZUS, PIP – reaguje i będzie reagować w sytuacji, w której pojawiają się sygnały o stosowaniu nieprawnych umów zlecenie czy jakichkolwiek innych form zatrudnienia, wykorzystywanych w sytuacji stosunku pracy, które nie są umową o pracę. To dotyczy także branży delivery, samych platform i partnerów flotowych.
Minister dodała przy tym, że gdyby okazało się, że zwalniani kurierzy byli jednak zatrudnieni na umowach o pracę, to w takim przypadku należałoby zastosować przepisy tzw. ustawy o zwolnieniach grupowych. Uruchomiłoby to całą kaskadę prawnych komplikacji dla Pyszne.pl. Wiemy jednak, że taki scenariusz spółce raczej nie grozi.
Na miejscu szefa PIP przyjrzałbym się modelowi zatrudnienia u partnerów Pyszne.pl, do których mieli trafić kurierzy
Dzięki informacji przekazanej przez Stanisława Kierwiaka – członka zarządu organizacji związkowej Konfederacji Pracy zrzeszającej kurierów Pyszne.pl – wiemy, że dominującą formą zatrudnienia kurierów w spółce były umowy zlecenia.
Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o tym, że literalne brzmienie przepisów kodeksu cywilnego wyklucza stosowanie tej formy zatrudnienia w sytuacjach, gdy zleceniobiorca nie wykonuje żadnej czynności prawnej na rzecz zleceniodawcy. Nie ma się co oszukiwać: dostarczanie zamówionych potraw takiego charakteru nie ma.
Partnerzy flotowi bez gwarantowanej stawki i narzędzi pracy
Kierwiak wspomniał także, że Pyszne.pl zamierzało „podrzucić" swoich dotychczasowych zleceniobiorców partnerom flotowym, którzy nie oferują im ani dostarczenia narzędzi pracy, ani nawet gwarantowanego minimalnego wynagrodzenia. Rozliczają ich po prostu za każde dostarczone zamówienie. Czyżby w grę miały wchodzić umowy o dzieło? Prawdę mówiąc, partnerskie spółki również wydają się prosić o kontrolę.
Tym bardziej że unijne prawo zmierza dokładnie w przeciwnym kierunku niż model wybrany przez Pyszne.pl. Po wdrożeniu dyrektywy o pracy platformowej kurierzy i dostawcy jedzenia na obowiązkowych etatach przestaną być teoretycznym scenariuszem.
Prawidłowe stosowanie umów zlecenia naprawdę nie jest trudne
Plany zwolnienia kurierów przez Pyszne.pl rzecz jasna nie powstrzymają kontroli PIP. Wyraźnie zapowiedział to szef tej instytucji Janusz Krasoń:
Mam ważną wiadomość dla kurierów zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych. Zapowiedź zakończenia ich kontraktów w najbliższym czasie nie powstrzyma naszych kontroli i wszędzie tam, gdzie będzie to uzasadnione, wydamy polecenia przekształcenia tych umów w etaty, a jeśli to nie poskutkuje, wydamy decyzje nakazujące takie przekształcenie.
Jaka z tej historii płynie przestroga dla pozostałych przedsiębiorców? Jeżeli do tej pory zatrudniali swój personel na umowach zlecenia, choć doskonale wiedzieli, że powinni stosować etaty, to mają jedynie dwa wyjścia.
Pierwszym jest dostosowanie warunków pracy do przepisów kodeksu cywilnego dotyczącego zleceń. Najważniejszymi elementami jest tutaj nadzór nad wykonywaniem pracy przez zleceniobiorcę, wskazanie konkretnego miejsca jej świadczenia oraz sztywny grafik godzinowy. Trzeba przy tym pamiętać, że niezależnie od działań inspekcji samemu zleceniobiorcy przysługuje powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy.
Zawsze można po prostu zatrudnić zleceniobiorców na umowach o pracę
Alternatywę stanowi wypicie piwa, które się sobie nawarzyło w poszukiwaniu optymalizacji kosztów pracy. Możemy skorzystać z abolicji i po prostu zawrzeć ze zleceniobiorcami umowę o pracę na porównywalnych warunkach.
Czego absolutnie nie powinniśmy robić, to masowe zwolnienia i próby podrzucenia dawnych zleceniobiorców innym spółkom. Takie zachowanie przyciąga uwagę PIP i społeczną pogardę niczym przysłowiowy magnes.










