1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Prywatne firmy zrobiłyby to za złotówkę. Mimo to urzędy muszą płacić Poczcie Polskiej 5,30 zł

Prywatne firmy zrobiłyby to za złotówkę. Mimo to urzędy muszą płacić Poczcie Polskiej 5,30 zł

Elektroniczny list polecony z urzędu nadal będzie kosztował 5,30 zł netto. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej 5 października 2026 r. nie zgłosił sprzeciwu wobec nowego cennika Poczty Polskiej dla publicznych e-Doręczeń. Obywatel tego rachunku nie zobaczy, bo płaci za niego nadawca, czyli gmina, starostwo albo urząd skarbowy. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przekonuje, że państwo przepłaca za tę usługę kilkukrotnie, i wysłał w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej.

Kto płaci za e-Doręczenia i dlaczego obywatel tego nie odczuwa

Zasady rozliczeń w e-Doręczeniach są dość proste, choć mało kto się nad nimi zastanawia. Z wyjaśnień publikowanych przez administrację rządową na gov.pl wynika, że korespondencja kierowana przez obywateli i firmy do podmiotów publicznych jest bezpłatna, podobnie jak wymiana pism między samymi urzędami. Odbiór pisma z urzędu również nic nie kosztuje, ponieważ koszt wysyłki pokrywa podmiot publiczny, który rozlicza się z operatorem wyznaczonym na podstawie faktury. Płacić muszą natomiast obywatele i przedsiębiorcy wtedy, gdy w korespondencji w ogóle nie uczestniczy urząd, na przykład w wymianie pism między dwiema firmami.

W praktyce oznacza to, że każda decyzja podatkowa, wezwanie czy zawiadomienie wysłane elektronicznie przez urząd generuje opłatę dla Poczty Polskiej. A urzędy nie mają własnych pieniędzy. Pochodzą one z budżetu państwa i budżetów samorządów, czyli z podatków.

Liczba takich przesyłek rośnie. Podmioty publiczne korzystają z e-Doręczeń od 2025 r., o czym pisaliśmy przy okazji tekstu e-doręczenia 1 stycznia 2025. Od 1 października 2026 r. adres do doręczeń elektronicznych muszą mieć także przedsiębiorcy wpisani do CEIDG przed końcem 2024 r. Wcześniej obowiązek objął spółki z KRS i nowo zakładane firmy, co szerzej opisywaliśmy w artykułach e-doręczenia wchodzą w życie oraz e-doręczenia dla przedsiębiorców. Właściciele jednoosobowych działalności, którzy wciąż odkładają formalności, mogą sprawdzić, jak założyć skrzynkę do e-doręczeń. Im więcej skrzynek, tym więcej urzędowej korespondencji trafia do sieci zamiast do listonosza i tym większe znaczenie ma stawka za jedno doręczenie.

Cena e-Doręczeń w cenniku Poczty Polskiej

Poczta Polska pełni funkcję operatora wyznaczonego. Decyzją Prezesa UKE z listopada 2025 r. będzie nim od 1 stycznia 2026 r. do końca 2035 r., a zakres tego obowiązku obejmuje również publiczną usługę rejestrowanego doręczenia elektronicznego (PURDE). To właśnie ona jest podstawą e-Doręczeń realizowanych przez urzędy. Cennik operatora trafia do regulatora, który może się mu sprzeciwić. Tym razem tego nie zrobił.

Stawka za PURDE pozostaje na poziomie 5,30 zł netto za jedno doręczenie. Druga pozycja w cenniku, czyli publiczna usługa hybrydowa (PUH), kosztuje 8,35 zł netto. Chodzi o sytuację, w której urząd wysyła pismo elektronicznie, a Poczta drukuje je i doręcza adresatowi w formie papierowej, bo ten nie ma skrzynki do e-Doręczeń.

ZPP zwraca uwagę na dynamikę tej opłaty. Według wyliczeń organizacji od 2021 r. stawka za PURDE wzrosła z 3,75 zł do 5,30 zł netto, czyli o około 41 proc. Kto pamięta tekst o tym, jak Poczta Polska podnosi ceny w czasach, gdy nikt nie mógł jej zagrozić, rozpozna znajomy mechanizm.

Szacunek ZPP: 210 mln zł rocznie i porównanie z prywatnymi dostawcami

Według Związku Przedsiębiorców i Pracodawców prywatne firmy świadczą usługi rejestrowanego doręczenia elektronicznego za 1 do 2 zł. Organizacja szacuje, że różnica między stawką operatora wyznaczonego a cenami rynkowymi może kosztować administrację publiczną nawet około 210 mln zł rocznie.

Na poziomie pojedynczego urzędu ZPP podaje taki przykład: przy 20 tys. przesyłek w roku urząd zapłaci według obecnego cennika 106 tys. zł netto, podczas gdy przy stawce rynkowej 1,10 zł wydałby 22 tys. zł. Przy 100 tys. przesyłek różnica sięga według organizacji 420 tys. zł rocznie.

Michał Błaszczak, analityk Departamentu Prawa i Legislacji ZPP, komentując decyzję regulatora, stwierdził: „Przyjęcie nowego cennika oznacza, że przez kolejny rok administracja publiczna będzie funkcjonować w systemie, w którym koszt elektronicznego doręczenia jest kilkukrotnie wyższy od stawek oferowanych przez rynek”.

Dlaczego te liczby trzeba czytać ostrożnie

ZPP jest organizacją reprezentującą interesy przedsiębiorców, a dopuszczenie prywatnych dostawców do obsługi urzędów otworzyłoby rynek właśnie dla firm. Kwota 210 mln zł to szacunek samego Związku, a nie wyliczenie UKE czy Ministerstwa Cyfryzacji. Porównanie z ofertą komercyjną również nie jest do końca symetryczne. Operator wyznaczony ma obowiązek obsługi całego kraju na jednolitych warunkach, a w pakiecie z PURDE świadczy usługę hybrydową, która wymaga druku i fizycznego doręczenia. Prywatna firma może wybrać, kogo i na jakich zasadach obsługuje. Nie zmienia to faktu, że różnica w cenie jest na tyle duża, że pytanie o jej uzasadnienie jest w pełni zasadne.

Monopol w e-Doręczeniach a skarga do Komisji Europejskiej

Źródłem problemu są przepisy. Urzędy i samorządy nie mogą dziś wybrać innego dostawcy publicznej usługi doręczeń elektronicznych, nawet jeśli znalazłyby tańszego. Są skazane na operatora wyznaczonego i jego cennik, a jedynym bezpiecznikiem pozostaje sprzeciw regulatora.

ZPP twierdzi, że taki model narusza unijne reguły konkurencji, i dlatego złożył skargę do Komisji Europejskiej. Organizacja kwestionuje też powiązanie obsługi PURDE z usługą hybrydową, która dotyczy przesyłek papierowych, a nie cyfrowych. Wśród postulatów Związku są zmiany ustawowe, które pozwoliłyby urzędom wybierać spośród wielu kwalifikowanych dostawców, oraz równy i niedyskryminacyjny dostęp do państwowej infrastruktury, w tym Bazy Adresów Elektronicznych.

Skarga do Komisji nie działa szybko i nie daje gwarancji wszczęcia postępowania przeciwko Polsce. Komisja sama decyduje, czy podejmie sprawę. Realniejszą drogą jest nowelizacja przepisów krajowych, ale to wymaga woli politycznej, a Poczta Polska od lat zmaga się z problemami finansowymi i przychody z e-Doręczeń są dla niej istotne. Przy obecnym cenniku rachunek za urzędowe e-maile przez kolejny rok będą więc regulować podatnicy, nawet jeśli w skrzynce odbiorczej wygląda to na usługę darmową.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover